KZ Emaus
"Abowiem z Niego i przez Niego i ku Niemu jest wszystko, Jemu niech będzie chwała na wieki. Amen." (Rzymian 11:36)

Temat: czy jest coś złego w chodzeniu do kina?

Autor
Post
ciekawa

Data:
09-12-2004 15:34

Czy jest coś złego w chodzeniu do kina na nieszkodliwe filmy? Na przykład z dziećmi na bajki? Czy to jest poddawanie się pod wpływ tego świata? Chodzi mi o to czy kino jest dobrym miejscem na spędzanie czasu przez chrześcijanina i czy pozwalacie dzieciom tam chodzić?
chrzescijanka

Data:
12-12-2004 14:19

Jestem chrześcijanką i nie uważam samo chodzenie do kina za coś złego.Pamiętać należy jednak o tym, że "wszystko nam wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne". We wszystkim mamy wolny wybór, ponieważ Pan Bóg do niczego nas nie zmusza. Naturalną rzeczą jest, że jeśli Go kochamy, to nie będziemy Go ranić poprzez oglądanie niewłaściwych rzeczy, itp. Co do bajek, to niestety, są bajki, których nie poleciłabym swojemu dziecku.

Magdalena

Data:
13-12-2004 23:24

Kocham Jezusa i uwazam, że kino to nie miejsce dla dzieci z domow chrześcijańskich. Jeżeli juz na początu rodzic pokazuje drogę swojemu dziecku, to za kilka lat będzie mial dodatkowe problemy wychowawcze.

Uważam , że jeżeli dziecko b. chce do tego kina na nieszkodliwy film (nie wiem czy takie graja w kinach ?) to jeden raz nalezy pokazać mu to "kino" ale już od najwcześniejszych lat mówmy swoim dzieciom co jest pozyteczne! Dziś dzieci mają w domu tyle bajek w TV, na video, że dziwię sie skąd ten temat. Przerażona jestem, gdy obserwuję jak wiele czasu dzieci spdzaja przed ekranami. Rodzice nie widzą nic złego bo dziecko chce...

Kocham swoje dzieci i na ile to do nich dotrze przekonam się gdy będą miały swoje dzieci i jak do tego tematu podejdą ...
mark

Data:
24-01-2005 22:57

Chodzenie do kina jest w stylu tego świata. Nie chodzi tylko o filmy, ich rodzaj, ale ważna jest też atmosfera, cała otoczka tego miejsca. ( Rz 12; 1-3)
ciekawa

Data:
25-01-2005 10:54

Mark! Czy Ty masz dzieci, że masz tak zdecydowane stanowisko w tej kwesti?
Podziel się uwagami w jakiej "otoczce" przebywają Twoje dzieci, jeśli je posiadasz? Czy widzisz większe zło w pójściu do kina niż w zainteresowaniu co Twoje dziecko chce lub lubi oglądać? Do kiedy dziecko jest dzieckiem, ktoremu pozwalamy "tam chodzić " ???
mark

Data:
25-01-2005 23:24

Odpowiadam: mam 2 dzieci. Starszy ma 4,5 roku. Czytając Słowo Boże - nie znajdziesz tam : "Nie idź do kina" itp. Jednak Pan Bóg pokazuje pewne style życia do czego nawiązałem wcześniej. Kiedyś Dawid postanowił policzyć Izraela. Nie było słowa "Nie licz". Dla Joaba ten rozkaz "był ohydą". Jego wykonanie nie znalazło aprobaty w oczach Boga. Liczyła się inspiracja - ktoś inny (czyt. szatan) zainspirował do tego Dawida. Często poszukujemy uzasadnienia, że coś możemy robić , bo po prostu chcemy, nie zależy nam, żeby Bóg był uwielbiony, nie zależy by znać Jego wolę. Biblia mówi o trzeźwości. Trzeźwy człowiek to nie tyklko nie pijany. Trzeźwy to sposób myślenia - reaguje stosownie do otaczającej go rzeczywistości. Trzeźwy duchowo - reaguje stosownie do otaczającej go DUCHOWEJ rzeczywistości. Jest prowadzony przez Ducha do Bożych spraw. Gdzie tu kino ?
mark

Data:
25-01-2005 23:28

Aha, zapomniałem dodać: moje dziecko nie ogląda TV. Więcej mu z żoną czytamy i opowiadamy. Trzeba poświęcić czas, wygodniej coś puścić. Oczywiście starsze dziecko np. 15 lat wymaga innego podejścia (tzn. nie będę mu czytał różnych historii) - wierzę , że mój Pan przygotuje mnie do tego czasu i zareaguję właściwie - trzeźwo. Mam wielkiego Boga.
ciekawa

Data:
26-01-2005 12:11

Cieszę się bardzo, że jesteś rodzicem, który mądrze kocha swoje dzieci i juz od początku jesteś czujny, poświęcasz czas czytając, opowiadajac im historie.
Dobrze, że zdajesz sobie sprawę jak ważna jest trzeźwość duchowa a i podoba mi się fakt iż wyznajesz wiarę, że Pan przygotuje Cię do roli ojca dzieci dojrzewających. Myślę, że dziś jesteś dość krytyczny w stosunku do rodziców, którzy nie postępują tak jak Ty. Pamiętaj, że tylko osobiste życie rodziców w bojaźni Bożej daje nam gwarancję pomocy w tej dziedzinie. Serdecznie Wam tego życzę.
Aha, z doświadczenia wiem, że słowo z Kol. 3;21 często ma miejsce w życiu mlodych ludzi (dzieci) i gdy nie będziesz brał pod uwagę ich planów, zainteresowań, kolegow możesz znależc się na niebezpiecznej drodze!
Wiesz, małe dzieci modla się z nami, podziwiamy ich dziecięca wiarę, chętnie chodzą na szkółkę i gdyby nie było złego... Tu znowu najlepszą lekcją dla dzieci jest nie to co im mowimy ale jak sami postępujemy na co dzień, dzieci maja to zakodowane w swojej pamięci. Życze Ci sukcesu, ale jednocześnie proszę o podchodzenie z miłością do rodzicow, ktorzy na dziś jeszcze nie mają tego światła co Ty. Naprawdę można dużo skorzystać jeżeli mamy w pobliżu znajomych, ktorzy s k r o m n i e świeca przykładem swego postępowania (rola rodzica). Wierzę, że i ja należę do Wielkiego Boga!
LN

Data:
08-02-2005 00:23

Ostatnio malo jest filmow, które nie pozostawiaja balaganu w glowie. "Tajemna moc nieprawosci juz dziala". Nie chodzi o sam fakt chodzenia, ale o nowe techniki wplywania na podswiadomosc. Spojrzcie na owoce...jak rzadko w kinie wypowiada sie słowo "JEZUS", jak rzadko lecą filmy o tym co najważniejsze w zyciu o - krzyzu Golgoty. Poscigi, romanse, przeklnstwa, obsceniczne, dowcipy....a w domu jeszcze serialik na dobranoc......no i dlaczego wciąż nie ma "Przebudzenia" w Zielonej Górze???
Tomasz

Data:
17-02-2005 13:29

Przyznam się szczerze - kocham kino i wiąże się z nim wiele miłych wspomnień. Ba, nawet pracę na studiach pisałem na temat kina. Myślę, że są po prostu filmy dobre i złe, wartościowe i nic nie wnoszące, a epatujące czymś bezdennie głupim. Do tych wartosciowych zaliczam nie tylko religijne, czy "natrętnie katechetyczne", jak ja to na pożytek własny określam (np. "Misja"), ale i wszystkie, które sprawią, że zatrzymam się, pomyślę i zapragnę pod wpływem obejrzanej historii coś w sobie zmienić ("Cienka czerwona linia", "Siostry magdalenki" a nawet "Był sobie chłopiec"). Kiczowate czasami sprawiają dziką radochę oglądania i śmiania się z ich schematyzmu, przerabiania tych samych historii po raz enty w innej scenografii. Złe, niosące negatywne treści, staram się omijać, choć przyznam że w kinie jak i w życiu czy sztuce trudno kicz od zła oddzielić.
Co do chodzenia z dziećmi, niedawno byłem na Kubuś Puchatek i Hefalumpy i trzeba było te buziaki zafascynowane przygodą w kinie zobaczyć. Gdybym miał dziecko, pewnie bym je do kina bez wyrzutów sumienia zabierał.
Kacper

Data:
22-02-2005 13:47

Uważam, że samo pójście do kina nie jest grzechem, gdyż wszystko nam wolno. 1 Koryntian 6:12, ale... zależy od postawy naszego seca i gdzie szukamy przeżyc duchowych. Przeżycia doznane przy ogladaniu filmów nie są przeżyciami dla ludzi szukających społeczności codziennej z Bogiem. Szkoda czasu na takie rozrywki, gdy Bóg nas wzywa do uświęcania naszego życia - Czy nie wiecie, że swiątynią Bożą jesteście i że Duch Boży mieszka w was? /1 Koryntian 3:16/ Za przykładem świętego, który was powołał, sami też bądżcie świętymi we wszystkim postępowaniu waszym, ponieważ napisano: Swiętymi bądżcie bo Ja jestem święty. /1 Piotra 1:15-16/
T.K.

Data:
22-02-2005 21:35

Z wypowiedzi Tomka wynika, że po obejrzeniu tzw. fimu wartościowego, po zastanowieniu i przemyśleniu zapragnie coś w sobie zmienic. Czy do tej pory udało ci się coś zmienic w twoim zyciu przy pomocy ogladanych filmów? Jeżeli tak, to na jak długo? Zmienic życie czlowieka może tylko JEZUS o ile pozwolisz mu na zmianę. ON jedynie może uwolnic nas od naszych nieprawości, nałogow i grzechów - "nie masz, kto by czynił dobrze, nie masz ani jednego", "gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej" - Rzymian 3:12,23. Radzę ci abyś spróbował zmienic coś w swoim życiu z JEZUSEM. Czytaj SŁOWO BOŻE - "Jeżeli wytrwacie w słowie miom, prawdziwie uczniami moimi będziecie i poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi." "Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie" Jana 8:31-32,36.
Tomek

Data:
23-02-2005 15:32

Dziękuję za odpowiedzi, choć nie chciałem aż tak zbaczać z tematu oryginalnego posta, gdzie raczej chodziło o dzieci ;-). Jeśli chodzi o cytat ze św. Pawła, to nie sądzę, aby świętość stała w sprzeczności z kinem. Dla mnie to raczej kwestia postawy, relacji z Bogiem i innymi ludźmi, a nie odcięcie się od tego i owego. Choć zgodze się, że czasem jest niewielka różnica między niektórymi filmami, a igrzyskami na arenach potepianymi przez Ojców Kościoła.
Jeśli chodzi o zmianę, nie twierdzę, że to filmy mnie zmieniają :-) Mówię tylko, że dobra historia to taka, która zmusza do zastanowienia, refleksji, chęci przemiany - moim zdaniem Bóg potrafi powołać kogoś także przez dobrze opowiedzianą historię, która zastopuje człowieka i każe mu zadać sobie parę istotnych pytań. A wobec tego trudno mi potępiać dobre i pięknie opowiedziane historie.
Nie jestem pewien czy dobrze zrozumiałem wypowiedź.
M!

Data:
23-02-2005 20:42

Jestem bardzo zaskoczona tą dyskusją! Kiedy Bóg tworzył człowieka zaopatrzył go w coś takiego co nazywa się ROZUM i uważam że ludzie, a szczególnie chrześcijanie powinni w swoim życiu kierować się zdrowym rozsądkiem! Wiadomo, że nie jest mądre oglądanie przez dzieci filmów, które nie są dla nich (horrory, s/f itd). Ja osobiście będąc matką nie widzę nic złego w rodzinnym wyjściu do kina na np.: Kbusia Puchatka.
Lena

Data:
21-12-2006 17:32

Wydaje mi się, że nie powinno się chodzić z dziećmi do kina ponieważ nie jest to coś, jak by to powiedzieć, godnego uwagi.
Lenka

Data:
07-06-2007 14:32

Pan pokazał mi coś i zmieniłam zdanie. No bo przecież w kinie są takze bajkowe wersje historii z Biblii. Zalezy na jaką bajkę dzieco prowadzimy i jak często. Wyprostowane poglądy jak dobrze, że można zmienić zdanie :)
Zielony z Gdańska

Data:
22-06-2007 22:37

Jeśli uważacie , że dzieci Boga nie powinny chodzić do kina bo tam świat pokazuje to co nie dla chrześcijan to bądźcie konsekwentni i nie chodźcie ulicami miast . W ogóle nie chodźcie ulicami bo tam są bilbordy a na nich to co oferuje świat. Nie podchodźcie do kiosków bo stamtąd aż zieje pornografią jak się podejdzie z nieodpowiedniej strony.
Moi drodzy. Kino jest miejscem takim samym jak szkoła. W szkołach dzieją się rzeczy dobre i złe. Szkoła uczy nas , że teoria Darwina jest O.K. Uczy też wielu innych głupich niewiarygodnie rzeczy. Czy zatem szkoła to nie miejsce dla dzieci Bożych? Czy dzieci boże z własnej woli powinny wybierać tylko dobre miejsca? O tak! Na pewno! Dziecko Boże będzie kierowane Duchem Bożym i znajdzie się... No właśnie gdzie i po co?. Więc wrócę do pierwszego pytania tematu.
Czy jest coś złego w chodzeniu do kina? I dodam od siebie - A po co? Po co chcemy tam iść? Co ciągnie nas do kina?
Byłem w kinie na "Pasji" Mele Gibsona.- Polecam ! Wyświetlano też film na podstawie książki pt " Kod Leonarda Davinci" - Nie poszedłem i nie polecam. Szkoda się rozpisywać bo temat pewnie znacie ( autor zaprzecza znanej nam ewangelii )
Nie sądźcie ludzi po tym czy chodzą do kina bo to tylko miejsce w którym pokazuje się wiele różnych historii. Lepiej mądrze wybierajmy historie, które chcemy oglądać.

Daniel

Data:
23-06-2007 08:46

2 Tymoteusza 2:21 Jeśli tedy kto siebie czystym zachowa od tych rzeczy pospolitych, będzie naczyniem do celów zaszczytnych, poświęconym i przydatnym dla Pana, nadającym się do wszelkiego dzieła dobrego.

ja chce byc przydatny dla Pana a wiec do kina nie chodze :)

zuza

Data:
23-06-2007 13:53


Daniel napisał(a):
ja chce byc przydatny dla Pana a wiec do kina nie chodze :)

ja podobnie jak Ty chcę byc przydatna dla Pana a w kinie czasem bywam:)

myśle że gorsza od kina jest telewizja, zatem Danielu czy słusznie wnioskuję że nie masz telewizora ani żadnego sprzętu który pozwalałby ogladać filmy z kaset czy dvd?
no a co z internetem? to dopiero pole do popisu dla złego.....

nie popadajmy w przesadę , to wszystko są narzędzia same w sobie ani dobre ani złe to jedynie nasza wolność decyduje o tym w jakim celu zostana użyte i temu rzeczywiście się przygladajmy i dokonujmy słusznych wyborów....

:)
ardi

Data:
23-06-2007 15:05

Wiesz Zielony............... dla kazdego co innego oznacza "madry wybor", jest to pojecie wzgledne....... bo dla mnie osobiscie "Pasja" to szmira :((((
Daniel, mozna nie chodzic dio kina, ale w telewizorze obejrzec to samo tylko nieco pozniej....... :)))))
Daniel

Data:
28-06-2007 13:26

owszem dobrze wnioskujesz nie mam telewizji w domu ale miec a ogladac to i tak 2 rozne rzeczy prawda ? samo narzedzie nie jest zle (telewizor) tylko to co w nim ogladamy podobnie z kinem nie wiem czy ktos sie zbudowal kiedys w kinie ale jesli tak to super :) bo ja nigdy (za czasow jak jeszcze chodzilem)

z Bogiem
zuza

Data:
28-06-2007 17:40

Danielu jeśli chciałbyś przypomnieć sobie jak jest w kinie to polecam film" W pogoni za szczesciem"....
naprawdę wysoce budujący :)

hm, telewizji nie masz ale komputerem z internetem już nie gardzisz :)
to chyba narzędzie niosące największe zagrożenie prawda?

:)
Daniel

Data:
28-06-2007 18:18

wiesz po czesci sie zgadzam ..... poprostu w telewizji nie znajduje nic dobrego natomiast w internet owszem jest wygodny np moge kupic rzeczy przez niego lub sciagnac chrzescijanska muzyke bądź kazania ...... nie uwazam ze jesli ktos ma telewizor to grzeszy przez to .......... mysle ze mam zdrowe spojrzenie a wiec nie uwazam ze samochod jest zly chociaz mozna nim jezdzic w zle miejsca nie uwazam ze komputer jest zly czy internet ale jesli np trace czas na gry filmy (wiadomo o jakich mowie) badź np ogladam strony pornograficzne to odrazu na mysl sie narzuca ze to grzech ale jesli np sciagam kazania badź czytam swiadectwa na tym samym internecie to juz sama mysl sie nasuwa ze dobrze robie prawda ?:)

mysle ze co do internetu mozna miec podobne podejscie jak do dynamitu......... mozna nim zabijac ale rowniez sluzy jako narzedzie np w gornictwie :)

Zielony z Gdańska

Data:
28-06-2007 18:49

To ja może jeszcze raz :-)
Kino jest miejscem o przeznaczeniu oglądania Filmów. Myślę, że nie sposób nie zgodzić się z tym podstawowym faktem.
Ale !
W Gdańsku było swego czasu kino o nazwie Znicz i w pewnym momencie zaczęło być coraz mniej opłacalną inwestycją. Chętnych do oglądania w nim filmów było coraz mniej za to zjawił się tam ktoś kto zaproponował wynajmowanie sali kinowej w każdą niedzielę od godz. 10 do 13. W tych kilku godzinach kino zamieniało się w Kościół Zielonoświątkowy i traktowane było jak świątynia. Zatem stawało się miejscem oddzielonym dla Pana. W śród owych zielonoświątkowców było kilka głosów niesmaku. A to że brzydka sala a to, że kinowa i że to tak dziwnie jakoś.
Najwidoczniej nie wszystkim chrześcijanom udaje się skupić się na osobie Zbawiciela a dużą część ich uwagi zajmuje sama forma. W tym wypadku kupa cegieł w ładnym rzędzie zwana budowlą.( tak na marginesie budynek ten przed wojną był kościołem protestanckim zamienionym później przez komunistów w kino)
Jeszcze inni widzą kino i od razu się zapierają , że nigdy noga ich tam nie postanie bo to miejsce szatana. A jeśli ktoś tam chodzi to pójdzie do piekła.
Staram się bardzo by nie popadać w fanatyzm i dlatego nie śmiem powiedzieć, że kino to nie miejsce dla chrześcijanina. Istnieją filmy które uczą. Dużo dobrych i ciekawych rzeczy można dowiedzieć się z filmów. Ponieważ filmy są jak książki. Różne. Wybierajmy więc te dobre . Nie zachowujmy się jak owce pędzone na rzeź i nie chodźmy gdzieś dlatego, że coś jest trendy i wszyscy tam idą. Wybierać należy z rozwagą. Taką rozwagę oczywiście daje człowiekowi pokój Boży. Ja wiem, że chrześcijanina nie będzie ciągnęło do kina tak jak przeciętnego człowieka i gdyby kina miały się utrzymywać tylko z naprawdę oddanych Bogu ludzi to zbankrutowały by od razu lub musiałyby zmienić 90 % swojego repertuaru. Ludzie ! naprawdę sądzę, że około 90 % Jednak zostaje te 10 % a w nich ekranizacje historii Bibijnych, historii kraju w którym przyszło nam żyć, filmów popularnonaukowych pozwalających bardziej zrozumieć naturę tego co nas otacza.
Podsumuję moje zdanie.
Nie chcesz - nie chodź do kina. Żyj każdym słowem Bożym i obyś miał/ła tyle pracy Bożej by nawet nie mieć czasu myśleć o kinie. I Chwał Panu jeśli tak teraz masz. ALE nie mów, że kino to nie jest miejsce dla chrześcijanina. Miejsce dla chrześcijanina jest tylko jedno. TO NIEBO! Lecz póki co noś to niebo w sercu i jeśli zdarzy się , że zobaczysz chrześcijanina idącego do kina to pamiętaj, że nie wiesz co jest w jego sercu.
Z Bogiem.

zuza

Data:
28-06-2007 19:27


Daniel napisał(a):
mysle ze mam zdrowe spojrzenie a wiec nie uwazam ze samochod jest zly chociaz mozna nim jezdzic w zle miejsca nie uwazam ze komputer jest zly czy internet ale jesli np trace czas na gry filmy (wiadomo o jakich mowie) badź np ogladam strony pornograficzne to odrazu na mysl sie narzuca ze to grzech ale jesli np sciagam kazania badź czytam swiadectwa na tym samym internecie to juz sama mysl sie nasuwa ze dobrze robie prawda ?:)

mysle ze co do internetu mozna miec podobne podejscie jak do dynamitu......... mozna nim zabijac ale rowniez sluzy jako narzedzie np w gornictwie :)

podobna logikę mozna zastosowac odnośnie kina i tylko tyle
AdamDr

Data:
29-06-2007 08:29

Witam.

Danielu, masz b. zdrowy pogląd. Niech ci Pan błogosławi i da wytrzymałości.

Drodzy - takie a nie inne poglądy o kinie, teatrze, i innych tego typu miejscach to nie wymysł dzisiejszych zielonoświątkowych fanatyków, ale pokoleń mężów Bożych, chodzących z Panem. Zawsze moc Boża okazywała sie w pełni tam, gdzie była ortodoksja i radykalizm. Radzę poczytać nauczanie w tych tematach takich mężów jak chociażby Finney, a nawet wcześniejszych ojców reformacji i późniejszych - metodystów (Wesley), Spurgeona, Ravenhilla, itd. To ludzie którzy oglądali potężne przebudzenie, a częścią ich podstaw był właśnie radykalizm, między innymi przejawiający także w poruszanych tu tematach.

"Kto zachowa się od tych rzeczy pospolitych, ten stanie się naczyniem do celów zaszczytnych, przydatnym dla Pana"

Pozdrawiam pokojem.

zuza

Data:
29-06-2007 15:17


AdamDr napisał(a):
Witam.

Danielu, masz b. zdrowy pogląd. Niech ci Pan błogosławi i da wytrzymałości.

Drodzy - takie a nie inne poglądy o kinie, teatrze, i innych tego typu miejscach to nie wymysł dzisiejszych zielonoświątkowych fanatyków, ale pokoleń mężów Bożych, chodzących z Panem. Zawsze moc Boża okazywała sie w pełni tam, gdzie była ortodoksja i radykalizm. Radzę poczytać nauczanie w tych tematach takich mężów jak chociażby Finney, a nawet wcześniejszych ojców reformacji i późniejszych - metodystów (Wesley), Spurgeona, Ravenhilla, itd.

"Kto zachowa się od tych rzeczy pospolitych, ten stanie się naczyniem do celów zaszczytnych, przydatnym dla Pana"

Pozdrawiam pokojem.

myśle że komputer i internet byłby na czele listy owych "rzeczy pospolitych" o których piszesz , rzecz jednak w tym, że w czasach tym Mężom Bożym, współczesnych nikt o takich wynalazkach nie miał pojęcia ...
fakt że szanowni panowie korzystacie z internetu nie podlega chyba dyskusji :)

dlatego dziwi mnie brak konsekwencji przejawiajacy sie w się potępianiu telewizji czy kina (nie neguję że sa tam rzeczy niedobre czy wręcz złe ) ale są tez i dobre i pożyteczne , a nie dostrzeganiu choćby tych samych zagrożeń w komputerze (w moim przekonaniu zagrozenia płynace z internetu przewyzszają Oo Himalaje wszystkie inne razem wzięte)
Fakt że owi Mężowie Bozy o nim nie wspomnieli (z oczywistych powodów) nie może być chyba traktowany jako przyzwolenie , czy uprzywilejowane traktowanie.....

to juz ociera sie o relatywizm , który nie ma nic wspólnego z obiektywizmem czy li tylko ze zdrowym rozsądkiem ....

Zielony z Gdańska

Data:
01-07-2007 12:17

Dobrze jeszcze by było oddzielić fanatyzm od gorliwości.
ADr

Data:
01-07-2007 22:36

Witam

Zuzo, doskonale zdaję sobie sprawę, że nie mieli ci Mezowie kontaku z Internetem czy Tv. (Ja naprawdę staram się myśleć zdroworozsądkowo :)) Mialem jednak na mysli to, że Teatr był wówczas czyms podobnym do TV...

Oczywiście, można korzystać z TV czy Internetu w rozsądny sposób, jednak jeśli ktoś postanawia oddzielić się od nich zupełnie - Chwała Panu! Nie stawajmy im na drodze...

Jedno jest pewne - jeśli ktos zupełnie poświęci się dla Pana, nie będzie miał czasu na pilota i TV, klawiaturę i Internet (chyba ze w dobrej sprawie - kontakt). Wypoczywał będzie nie wpatrując się bezmyślnie w ekran, ale na kolanach. Tam będzie odpoczywał w społeczności z Panem, a ta da mu wszystko co jest potrzebne do życia i pobożności. Mi daleko do tego, ale dążę w tym celu, jak z pewnością wielu z Was...

Pozdrawiam.
Z Bogiem.

Zielenina

Data:
02-07-2007 08:40

dla mnie przerazajace jest to, jak w zborach, jeden chrzescijan ocenia drugiego chrzescijanina, po tym, co jeden czyni a drugi tego nie czyni .........
jezeli ja nie czynie a ty czynisz, lub myslisz inaczej niz ja, to ty jestes bee, a ja jestem cacy - to jest powszechne myslenie o sobie nawzajem w naszych zborach!!!
dotyczy to tez róznic doktrynalnych róznych denomonacji - my zawsze jestesmy lepsi, wiemy wiecej i lepiej
i tak wynosimy sie jedni ponad drugich, uspakajajac swoje sumienia, ze z nami to jest napewno dobrze, bo przeciez nie postepujemy jak ci oni,
a przeciez mamy uwazac jedni drugich za lepszych od siebie!!!tak mówi Słowo Boże

zakonem żyjemy coraz bardziej, i chcemy zeby zakon nas prowadził,
a prowadzic ma nas Pan Jezus!
chcesz isc do kina, a idzie z toba Pan Jezus to idź , nie zwazaj na innych, do wolnosci powołał nas Bóg.

mnie nie prowadzi Pan ani do kina, ani do telewizji, której nie ogladam chyba z 10 lat,
czy dlatego, ze ja jej nie ogladam, miałabym nie pozwalac innym jej ogladac?, narzucac komus zakon? przez to oceniać innych?
To wcale nie znaczy, że nie jestem wolna, aby obejrzec film w tv, lub w kompie lub iść do kina

zajmujmy się soba, bo zawsze jest co porzadkować, a nie bratem lub siostrą

Zielony z Gdańska

Data:
04-07-2007 21:12

Zielenina ! Miałem Cię zacytować ale jak już zacząłem to stwierdziłem, że to bez sensu bo musiałbym cały Twój post wkleić. Chciałem tylko powiedzieć, że zauważam dokładnie to sam co ty i O ZGROZO sam w sobie zauważyłem w pewnym momencie jak zamiast na Boga zacząłem patrzeć na ludzi i na to co i jak oni robią.Mając więc takie doświadczenie na własnej skórze przekonałem się jakim jest to poważnym zagrożeniem. Jak takie osądy ( nawet w dobrej wierze ! ) potrafią skutecznie odzielić człowieka od chodzenia z Bogiem. Takie ocenianie czyli sądzenie bardzo skutecznie zasłania nam obraz własnych brudów i własnych " belek w oczach" z którymi najpierw powinniśmy się uporać. To zadziwiające jak łatwo można czasem pomylić napominanie się nawzajem z osądzaniem się. Bo napominać się ludzie powinni tak jak to jest napisane w Biblii. Czyli z miłością i łagodnością.
Co zaś do słowa "ocena" to sądzę, że ocenianie jest przetwarzaniem danych w naszym umyśle tego co widzimy i słyszymy . Jest to całkowicie normalne i nie można żyć bez oceny sytuacji w jakiej człowiek się aktualnie znajduje bądź w jakiej znajdzie się za chwilę. Odnosi się to także do tych na których się nasza uwaga skoncentruje. Ocenianie złe nie jest. Złe jest złe ocenianie .Czyli osądzanie na podstawie ubogich danych. Na podstawie np. stwierdzenia " On/Ona był w kinie " , " On ma w domu coś takiego..." , " On był widziany w takim towarzystwie"
Często widzę jak na podstawie małej ilości danych o bliźnim człowiek doopowiada sobie resztę. Taką jaką podpowiada mu jego wnętrze. W takim właśnie momencie można zdać sobie sprawę o swoim własnym wnętrzu. A przecież mamy być dziećmi podobnymi do swego Ojca...

Odpowiedz

Imię:
Email:
- niewymagane
Treść:
 
kod z obrazka
Kod z obrazka:
 
Wysyłając formularz akceptuję Regulamin forum emaus.zgora.pl
 
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003 - 2012 emaus.zgora.pl
online: 32 • dzisiaj: 803 • wszystkich: 2129779