Temat: nieprawość a grzech - jaka jest różnica?
Autor
Post
Anonimowy
Data:
03-12-2004 14:22
Data:
03-12-2004 14:22
Czy moze ktoś mi pomóc ? -jaka jest rożnica między nieprawością i grzechem, wczoraj słyszałem,że istnieje róznica bo nieprawością reguluje sumienie- chciałbym wiedzieć gdzie to pisze w Piśmie.Do wczoraj wiedziałem,ze kazda nieprawość jest grzechem( 1 Jan 1:9).
Paweł
Data:
03-12-2004 14:22
Data:
03-12-2004 14:22
Różnica między nieprawością i grzechem musi jakaś być, chociażby ze względu na to, że "Wszelka nieprawość jest grzechem (...)" (1 Jana 5:17) Gdyby nieprawość znaczyła tyle samo co grzech wtedy powyższy cytat możnaby tłumaczyć jako "wszelki grzech jest grzechem", co nie ma najmniejszego sensu. A więc nieprawość jest grzechem ale nie jest tym samym co grzech. Wydaje mi się, że grzech jest bardziej szerokim pojęciem, do którego można właśnie zaliczyć nieprawość. Słownikowe pojęcia niewiele tu wyjaśniają, ale podaję pod spodem co mówią:
GRZECH - "złamanie zakazu zagrożone sankcjami nadnaturalnymi (np. karą pośmiertną), wymagające oczyszczenia za pomocą ustalonych przez religię praktyk; postępek wykraczający przeciw jakimś normom postępowania; przewinienie, uchybienie, błąd, wada"
NIEPRAWOŚĆ - "niezgodność czegoś z obowiązującymi normami prawnymi i etycznymi; nielegalność, występność; czyn nielegalny, nieszlachetny, zły; błąd, występek, wykroczenie"
Myślę też, że nieprawość trzeba rozpatrywać razem z prawością, a wtedy nasuwa się wniosek, że nieprawość jest postawą sprzeciwu w stosunku do człowieka prawego i w stosunku do Boga, który człowieka prawego wspiera.
Co do sumienia to, moim zdaniem, potępia ono zarówno nieprawość (która jest grzechem) jak i grzech (pojęcie szerokie), a stopień tego potępienia zależy od tego jak dalece człowiek "wyszkolił" lub "uśpił" je w sobie.
Anonimowy
Data:
03-12-2004 14:23
Data:
03-12-2004 14:23
Dzięki, co do kwesti sumienia tez mam takie zdanie.
Dalej uwazam ,że nie ma róznicy, bo ten podział przypomina mi naukę
gdzie jest podział na grzechy ciężkie i lekkie.Teraz należałoby wymienić które do których.Mat.18;15 " brat zgrzeszył"nic nie świadczy, że to tylko nieprawość. albo Luk.17;3.
Owszem jest jeszcze kwestia grzechu śmiertelnego, ale o tym nie było mowy, to już inny temat.
Paweł
Data:
03-12-2004 14:23
Data:
03-12-2004 14:23
Oczywiście grzech jest grzechem i nie ma tu lekkich i ciężkich przypadków, po prostu jest grzech. Chodziło mi natomiast o to, że pojęcia te (nieprawość i grzech) należy rozgraniczać. Nieprawość choć jest grzechem, nie oznacza tego samego co grzech. Inaczej mówiąc wszelka nieprawość zawsze jest grzechem (1 Jana 5:17), jednak grzech nie wiąże się tylko z nieprawością.
Przy okazji zainteresowała mnie jeszcze kwestia grzechu śmiertelnego. Czym jest taki grzech? Czy można tak zgrzeszyć, że Bóg nie wybaczy?
Anonimowy
Data:
03-12-2004 14:24
Data:
03-12-2004 14:24
Cieszę sie, że ludzie narodzeni z Boga nie grzeszą, (1 Jan 3,8-10)
i nie mam potrzeby spekulować gdzie kończy się grzech a zaczyna
nieprawość, czy na odwrót.
W 1 Jan 5:16 jest wspomniane o grzechu smiertelnym.natomiast
w Mat 12;31-32 mowi, że NIE.Jednoczesnie przy tych miejscach porusza sie " rozmyśny grzech" z Listu Do Hebr. 6, 4-6 i 10, 26-27, a także grzech
kazirodstwa(1 Korynt.5,3-5) mocno akcentuje,że z Bogiem nie ma żartów.
Paweł
Data:
03-12-2004 14:24
Data:
03-12-2004 14:24
Co do tego, że ludzie narodzeni z Boga nie grzeszą to jestem innego zdania. Apostoł Jan (w liście napisanym do chrześcijan) wyraźnie gani takie myślenie "Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami siebie zwodzimy, i prawdy w nas nie ma." (1 Jana 1:8) Poza tym Biblia oznajmia: "(...) nie ma na ziemi człowieka sprawiedliwego, który by tylko dobrze czynił i nie grzeszył" (Kaznodziei 7:20). Wielu szczerych chrześcijan, którzy miłują Boga popada nieraz w grzech. Zrodzenie z Boga nie odbiera przecież człowiekowi wolnej woli, a kuszony przez przeciwnika może popaść w błąd. Dlaczego? Dlatego, że człowiek narodzony z Boga żyje jednak w starym grzesznym ciele, codziennie walcząc z pożądliwościami grzesznej natury. "(...) Według Ducha postępujcie, a nie będziecie pobłażali żądzy cielesnej. Gdyż ciało pożąda przeciwko Duchowi, a Duch przeciwko ciału, a te są sobie przeciwne, abyście nie czynili tego co chcecie." (Galacjan 5:16,17). I taka sytuacja będzie trwała aż do doczesnej śmierci lub powtórnego przyjścia Jezusa, kiedy nastąpi przemienienie ciała. Jednak "(...) jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy." (1 Jana 2:1) Tak więc chociaż jesteśmy grzesznikami możemy zwracać się do Boga przez Jezusa Chrystusa, który umarł aby dać za nas okup. (Mateusza 20:28) Nie wolno nam jednak uważać, że dobrodziejstwo ofiary Jezusa jest czymś co nam się należy, i rozmyślnie trwać w grzechu. I właśnie (porównując inne tłumaczenia) można dojśc do wniosku, że autorowi listu chodziło o trwanie w grzechu, a nie jednorazowy upadek. Inaczej mówiąc chodzi o świadome, umyślne, częste popadanie w ten sam grzech. Poza tym wielu ludzi miłuje Boga i prowadzi prawe życie a przecież nie kłamią, gdy mówią: "Odpuść nam nasze winy..."
"Kościół jest święty, to prawda; ale być świętym nie oznacza być tu na ziemi bez grzechu i błędu, oznacza to być świętym w Duchu przez Słowo Boże." - dr Marcin Luter
-----------
Co do grzechu śmiertelnego to przeczytałem podane wersety z listu do Hebrajczyków, jednak nadal nie bardzo to rozumiem. Jest napisane, że gdy ktoś odpadnie to jest rzeczą niemożliwą aby go powtórnie odnowić i przywrócić do pokuty. Jednak znane są świadectwa osób, które odeszły od Boga, a później, po wielu nieraz latach, powróciły i są w zborach.
Olek
Data:
08-12-2004 15:30
Data:
08-12-2004 15:30
W Starym Test. za grzech zabijano człowieka 3 Moj.24;15-16, tak za bluznierstwo Boga, nas to nie dotyczy by zabijac ale dotyczy by nie g r z e s z y c !
Uważam, że gdy człowiek swiadomie odrzuca Boga, Jego łaskę i ofiarę Jezusa, stwierdza,że mu to niepotrzebne, duchowo umiera (idzie do piekła). Wszystkie inne grzechy w równym stopniu są równe, bo przecież wierzący upadają. Ap. Paweł w swoich listach do "Swiętych" stosuje tyle napomnień, strofowań , więc to miało miejsce juz kiedyś wśród wierzących ...nie muszę dodawać ,że konsekwencje grzechu tu na ziemi są różne. Boję się by słowo z 1 Kor.8;2 nie było przeciwko mnie, dlatego zastosuję się do tego załozenia, że "gdzie Biblia mówi - my mowimy, gdzie milczy - milczymy"
andrzej
Data:
04-03-2005 21:05
Data:
04-03-2005 21:05
ale wy tu piszecie herezje....
Paweł, czy w Bogu jest grzech?
Jak możesz podważać wiarygodność słów Jana cyt. Co do tego, że ludzie narodzeni z Boga nie grzeszą to jestem innego zdania.
pamiętaj, co jest zrodzone z Boga jest święte!!!!
co do grzechu śmiertelnego, to jest jeden; przeciwko Duchowi Świętemu, i może to Ciebie pocieszy, ale nie jesteś w stanie przeciwo Niemu zgrzeszyć, bo Go nie znasz.
Nie obraź się,ale jeśli czegoś nie rozumiesz ze Słowa Bożego to nie staraj sie na siłę tego zrozumieć, a tym samym kwestionować Jego wiarygodności.
Tomek K.
Data:
06-03-2005 00:30
Data:
06-03-2005 00:30
Do tych którzy w oparciu o 1 Jana 3 mówią, że chrześcijanie nie grzeszą. Czy sugerujecie, że grzechy chrześcijan, o których mówi w Listach Paweł czy Jakub są grzechami z pozoru? Czy nawoływanie do uświęcenia, odstąpienia od grzesznych uczynków, trwania w Chrystusie, powrotu do "pierwszej miłości" odnoszą się do jakiejś trzeciej kategorii ludzi (pomiędzy "narodzony z Ducha" a "nie narodzony z Ducha")? Czy należy rozumieć, że doczytaliście ten rozdział (1 Jana 3) do końca i uznaliście, że nie mieszka w was miłość Boża, ale mimo to jesteście święci i nie grzeszycie (warto przeczytać całość dokładniej i spróbować siebie wpasować w ten obraz, który tworzycie)? Czy nie czytaliście w Piśmie, że kto może czynić dobrze, a nie czyni, grzeszy?
Jeśli chcecie dowodzić nieomylności Słowa, przez swoje wypowiedzi nie podważajcie go. Jeśli już chcecie wykazać coś w Piśmie włóżcie w to chociaż tyle wysiłku co Paweł. Jeśli chcecie podważyć czyjąś popartą słowem Pisma wypowiedź, to odnieście się konkretnie do wersetów, o których mówi. A jeśli na razie nie macie co zaproponować, wróćcie do Słowa i wzrastajcie, aby wasze wypowiedzi budowały Ciało Chrystusa i przynosiły Światło tym, którzy są w ciemności.
Przykro mi Andrzeju, ale jeśli twoja wypowiedź czegoś dowodzi, to jedynie, że słuchasz ludzi i im ufasz. Spędź więcej czasu ze Słowem Bożym i u Pana szukaj mądrości, a będziesz mógł więcej powiedzieć i to w Duchu Chrystusowym. Bo jeśli masz rację to twoja wypowiedź nie pozwala tego stwierdzić.
Czy nie zauważyłeś, istotnej rozbieżności w twojej wypowiedzi?
1. Chrześcijanin nie grzeszy, ale z pewnością zna Ducha Świętego (to ten co go przekonał o grzechu i prawdzie).
2. Kto nie zna Ducha Świętego nie może przeciwko niemu zgrzeszyć. Stąd czy należy rozumieć, że kwestia tego grzechu jest w ustach Jezusa rozważaniem pozbawionym sensu?
Jeszcze o grzechu przeciwko Duchowi Świętemu; Trudno domniemywać, aby Jan również o nim mówił. Jan mówi o "bracie" popełniającym grzech, ewidentnie wskazując na brata w Chrystusie (stąd może grzeszyć czy nie?), ale nie wyjaśnia dokładnie o jaki grzech mu chodzi. Jezus mówi w Mateuszu do Żydów nie zrodzonych z Ducha, wskazując dość wyraźnie na tych, którzy przypisując sobie świętość (faryzeusze) i znając Pisma, cuda czynione w Duchu Świętym przypisują Belzebubowi. Nie ma chyba powodu by z dwóch czynić tutaj jedno?
Jeśli napisałem coś heretyckiego lub nieprawdziwego, włóżcie w waszą wypowiedź więcej wysiłku i czasu spędzonego nad Biblią, abym miał powód do korekty tego w czym błądzę.
andrzej
Data:
06-03-2005 13:49
Data:
06-03-2005 13:49
Po tym co napisałeś widzę że mnie nie zrozumiałeś.
Wiedz, że nie to co nas łączy ze światem, czyni nas chrześcijanami, lecz to co nas od niego odróżnia a tym jest Chrystus, Ten Który PRZYSZEDŁ w ciele (w Twoim i moim ciele) i On jest Święty. To że ktoś zna Pismo nie znaczy, że zna Tego Który PRZYSZEDŁ, i zauważyłem że łatwiej przychodzi wykorzystywać znajomość Pisma do tego żeby grzech w swoim życiu usprawiedliwić niż potępić.
Tomek K.
Data:
06-03-2005 21:01
Data:
06-03-2005 21:01
Faktycznie mogłem cię nie zrozumieć, ale niestety sposób, w jaki napisałeś, miał w tym znaczący udział.
Mam jednak nadal istotne pytanie: Jak traktujesz wypowiedzi z Listów (Biblia), które mówią o grzechu wśród chrześcijan. Mówią o świętych, a nawołują ich, by nie chodzili w uczynkach ciała, by nie wracali do tego, co czynili jako nie zbawieni? Czy są one w sprzeczności z tym, co napisał Jan (sam zresztą dając wyraźne sugestie w swych listach, że i chrześcijanie mogą "upaść")? Czy zakładasz, że uczynki, które w starym życiu były grzechem, w nowym już nie są? Co dla ciebie oznacza "nie grzeszę"?
Narodzeni na nowo nadal chodzimy w niedoskonałym ciele i gdybyśmy nie mogli zgrzeszyć, to po co je poddawać w posłuszeństwo duchowi, po co przemienianie umysłu przez Słowo Chrystusowe?
Ponieważ przez dłuższy czas sam działałem na zasadzie "znam fragmenty potwierdzające moją tezę, więc pozostałe nie są dość przekonywujące", więc mam nadzieję, że u ciebie tak nie jest. Ufam, że możesz przedstawić konkretne argumenty na poparcie swojej tezy, odnosząc się jasno do tego, co jest jej przeciwne.
andrzej
Data:
07-03-2005 18:20
Data:
07-03-2005 18:20
Widzisz Tomek główny problem leży w tym że dziś wierzący nie mają rozdzielenia, między tym, co jest z Boga (i jest święte) a tym, co jest z człowieka (i jest grzeszne), i w efekcie mają wszystko wymieszane jak w kotle.
Powód tego jest taki, że nie poznali dzieła krzyża, w zasadzie, nie tyle, że go nie poznali, ale jego nie doświadczyli w swoim życiu. Krzyż wnosi rozdzielenie, na krzyżu grzech został oddzielony od człowieka, krzyż świat przeciął na pół, grzech został pokonany na krzyżu, krzyż jest doskonale doskonałym dziełem, w nim jest objawiona miłość i nienawiść,(miłość do ludzi a nienawiść do grzechu)dlatego krzyż jest granicą między tym co ludzkie a tym co Boże, tym co nas ze światem łączy jest śmierć a tym co nas od niego oddziela jest zmartwychwstanie.
Dlatego diabeł ma władzę nad człowiekiem tak długo jak on (człowiek)żyje. Problemem wielu wierzących, jest to, że są po niewłaściwej stronie krzyża, ale to jeszcze nie wszystko, gorszym faktem jest to, że oni, nie mają tego świadomości. Stoją przed nim, a nie za nim, i w efekcie więcej ich łączy ze światem jak oddziela, choć myślą i zachowują się, jak by było inaczej. Ale czas nie ubłaganie działa na ich nie korzyść, i nawet radość ze zbawienia, kiedy wierzący są wypełnieni Bożą miłością po nawróceniu po jakimś czasie mija. To właśnie wtedy pojawiają się pierwsze znaki zapytania w ich sercu, ale z tego względu, że sprawa grzechu nie została załatwiona i jego obecność jest przed ich oczami, to podejmują nierówną walkę z nim, która z góry jest zdana na porażkę. To jeszcze nie koniec, bo pierwszy upadek pociąga za sobą, następne (bardziej radykalne) postanowienie , Dlaczego? Bo wszyscy wiedzą o tym, że chrześcijanin nie powinien grzeszyć, i w efekcie drugi upadek jest jeszcze większy od pierwszego, i tak w kółko. Po tym, zazwyczaj są następne kroki, w zależności od aktywności i oddania wierzącego.
Jak był bardzo Bogu oddany, to te doświadczenie zaprowadziło go do zniechęcenia, frustracji i wielokrotnie do rozgoryczenia a nawet żalu i pretensji do Boga, w efekcie tego stanu wielu porzuca swoje społeczności i powracają do dawnego życia.
Następnie, kiedy widzi, że nie da rady wygrać z grzechem, to robimy następny krok, mianowicie jak nie mogę z nim wygrać do lepiej się z nim pojednać i właśnie wtedy szukamy w Piśmie złotego środka na to, jak pogodzić obecność grzechu będąc chrześcijaninem i nie mieć potępienia.
Tak mijają lata i czas, który jak pisałem, działa na naszą niekorzyść, rozprawia się z następną rzeczą w naszym życiu, tz. z nadzieją , którą mieliśmy co do tego, że przez cierpliwość i wytrwałość dziedziczymy obietnice, oraz co do uświęcenia, w które włożyliśmy tyle pracy i służby a ono się nie pojawiło.
Po tym co widzę to nie jesteś młodym chrześcijaninem ani wiekowym, masz wiedzę jaką mają ci, co są zaangażowani w swoich społecznościach w różne służby.
Tomek masz dwa wyjścia:
1.Trwać w tym co masz i poprzez swoje zaangażowanie , oddanie i nadzieję na tym opartą, czekać na uświęcenie(które w taki sposób nie przychodzi)
2.Wróć do miejsca w którym chrześcijaństwo ma swój początek i przyjmij całe dzieło krzyża, a Duch Święty wszczepi Ciebie w Jego śmierć a następstwem tego będzie wrośnięcie w Jego zmartwychwstanie, i wtedy objawi się w Tobie nowe, święte życie, które jest z Boga.
Tak więc wybór należy do Ciebie, chcesz się bawić w bardziej doskonałą religijność, czy poznać Pana i doznać mocy zmartwychwstania Jego, może wolisz umoralniać ludzi na podstawie wiedzy którą masz , czy chcesz aby Ten Który żyje objawił się w Tobie i przekonywał ludzi o grzech i miłości.
Wiesz po czym można poznać wierzącego po której stronie jest krzyża ?
Ten, który jest przed nim żyje drzewem poznania dobra i zła a ten co stoi za nim, żyje drzewem życia.
Zanim w Twoim sercu pojawi się słowo ale....i wyciągniesz ze swojego skarbca mnóstwo wersetów które zaprzeczą temu co napisałem , nabierz oddech i pomódl się ze mną tymi słowy: Boże mój, wiem że Twój Duch mieszka we mnie i wiem, że On nie tylko przekonuje o grzechu ale objawia i wprowadza we wszelką prawdę i proszę Cię, jeśli te słowa są prawdą to mi to objaw. Amen.
jeremiasz
Data:
19-09-2007 17:08
Data:
19-09-2007 17:08
andrzej ma racje w tym co pisze
uczen Chrystusa krzyż ma za soba
powinien cytowac i zyc tym co napisal Paweł:
z Chrystusem swiat został ukrzyżowany dla mnie
a ja dla swiata
Iwona
Data:
29-10-2008 11:54
Data:
29-10-2008 11:54
Nie powinniśmy zastanawiać się jaka jest różnica pomiędzy nieprawością a grzechem.
Ale całym swoim życiem dążyć do uświęcenia.
I nauczyć się kochać Pana. Ja po 20 latach chrześcijańskiego życia zrozumiałam - dopiero! -
co oznacza kochać Boga. On mi w tym pomógł.! Uczynił mnie wobec życia pokorną - taka jak na Joba - zrzucił choroby, biedę i wszystko co złe. I w tym stanie totalnego upadku uświadomiłam sobie, że nic się oprócz Niego nie liczy. I - ze moim zmartwieniem prawdziwym powinno być życie w Bożej bojaźni i że jedynym zmartwieniem moze być tylko - troska o życie wieczne.