KZ Emaus
"Powiedziałem wam to, żebyście we Mnie szukali ukojenia. Na świecie będziecie doznawać wiele ucisku, lecz nie traćcie ducha, gdyż Ja zwyciężyłem świat." (Jana 16:33)

Temat: kościoł dziś

Autor
Post
nie?Sceptyk

Data:
30-12-2005 23:47

Ciekawy jestem czy kościół dziś posiada moc, czy może tylko mu pozostało mówić o mocy, darach duchowych, uzdrowieniach, itd. Czy żyje tylko tym co zasłyszał najczęściej w Ameryce, bo to daleko. Ale czy ty, masz świadwctwo namacalne, a nie tylko swój stan duchowy, że czuje się szczęśliwy. Muzułmanie odkrywają radość z poznania swojego "Boga" czytaniu i pogłębianiu koranu, i też są w tym szczerzy.
aldona

Data:
03-01-2006 09:09

Pozwól, że zapytam Cię czy jesteś członkiem kościoła JEZUSA CHRYSTUSA?
Oczywiście ze dziś kościół posiada moc która manifestuje się w sposób w jaki to ująłeś. Zastanawiałam się czy napisać Ci o konkretnych sytuacjach ale tego jest tak wiele (DZIĘKI BOGU!!!!!) że trudno wybrać.

aldona

ps. napisz co cię tak naprawdę interesuje? czego szukasz?
nie?Sceptyk

Data:
04-01-2006 10:51

Hm, czy należę do kościoła Jezusa Chrystusa niema to znaczenia. Ale odpowiadam, jestem jak więkrzość naszego społeczeństwa osobą wierzącą. Nie jestem pewien czy do końca myślimyo tym samym.

Cieszę sie doświadczasz odecności Bożej w swoim życiu. Nie pytam o twoje osobiste doświadczenia z Jezusem Chrystusem i uważam że jesteś napewno szczera i nie mam podstaw by w to wątpić. Brakuje mi mocy, która szła by za naszym wyznaniem, myślę że są powody nieobecności darów duchowych, i nie chodzi mi wcale o życie w swiecie chosu i cudów. Brakuje mi prawdziwych proroków bo tych którzy chcą być nimi nie brakuje, a są tego opłakane skutki, łudzenie rodzin ludzi iężko chorych, ogłaszanie zwycięstwa i uzdrowienia które kończy się śmiercią, jest to okropne. A uzdrowienia z chorób poważnych (nie z kataru) jw. przywozi się ludzi na wózkach, o kulach, leżących na łożu śmierci, niema daru uzdrawiania, niema też i uzdrowienia tylko chwila emocji, oczekiwania i rezygnacji i czekanie na następną możliwość uzdrowienia. Nie twierdzę że takich niema ale u nas?

Słyszy się o ludziach samotnych i nieszczęśliwych (np. niezauważalna na tym forum). Ludzie modlą się na językach, gdzie jest tłumaczenie tych języków? Jaki przekaz dla słyszących? Gdzie jest porządek na nabożeństwie o którym pisze ap. Paweł w 1L. do Kor.? Gdzie jest mowa wiedzy, mądrości, gdzie proroctwo które odkrywa skrytości serca? Za takim kościołem tęsknię. Pragnę kościoła szczerego i pokornego.

Najwiękrzym darem jest MIŁOŚĆ, ale czy o nią zabiegamy, czy umiemy pokutować? Nasze życie to nie teatr, a my nie jesteśmy aktorami, nie musimy udawać jak jesteśmy doświadczani. A może nie wypada być smutnym wierzącemu?

Osobiście kocham p. Boga i doświadczam Jego opieki, dlatego trwam, choć jest mi ciężko. Wszystko co posiadam, zawdzięczam Mu obecnemu w moim życiu Bogu Jahwe. Mam to wymodlone i jestem za to wdzięczny. Mam osobiste świadectwo Bożej miłości i cierpliwości do mnie choć nie jestem łatwy "w obróbce". Zdaję sobie sprawę że żyjemy w czasach ostatecznych, zachęcam do zadumy i modlitwy z potrzeby od serca nie na wezwanie. Mam osobste przekonanie, że trzeba płakać, a nie skakać, ale czy ktoś chce teraz płakać...
Tomasz

Data:
04-01-2006 11:22

"Pokolenie złe i cudzołożne domaga się znaku z nieba ...", ale że nie podejrzewam Cię sceptyku, o złe motywacje, to opowiem Ci historię nie z Ameryki, a z Wrocławia, tyle że nie rozdmuchiwaną, bo i chodziło nie o głoszenie cudów a o ratowanie człowieka. Jakiś czas temu pewna siostra z Wrocławia, młoda dziewczyna zachorowała na raka. Cała wspólnota modliła się i pościła w jej intencji i dziewczyna wyzdrowiała. Co więcej, znam pewnego człowieka, który choć mieszka daleko od Wrocławia, miał w tym czasie sen dokładnie o tym, że dziewczyna ta jest ciężko chora i że musi zanieść jej jako kapłan Wieczerzę Pańską. Dla mnie to dosyć cudowne, a dla Ciebie? Mam nadzieję, że tak. Pozdrawiam.
nie?Sceptyk

Data:
05-01-2006 11:44

Tomaszu wers z Mat.16:4 co miał znaczyć?
Zastanów się. dlaczego faryzeusze domagali się znaku?
Zazdroszczę (zdrowo) naocznego dla ciebie uzdrowienia i proroczego snu.
Czy wiara nie jest ze słuchania? Wiara daje nam prawo oczekiwać działania w sposób widoczny mocy Bożej. np. Mar.16:15-18

Dzięki za pozdrowienia i odwzajemniam.
Tomasz

Data:
07-01-2006 12:41

Tyle po prostu, że trzeba badać motywacje, z jakimi objawień mocy się spodziewamy - jeśli dla zbudowania, uzdrowienia, pocieszenia to jak najbardziej jest to słuszne. Jeśli tylko dla ludzkiej ciekawości, dla "dowodu", aby Bóg dowiódł, że nim jest, to chyba jest to nie w porządku, prawda? Tak właśnie prosili o cud faryzeusze - mam nadzieję, że się ze mną zgodzisz :-)
nie?Sceptyk

Data:
10-01-2006 19:40

Tomaszu czy wątpisz w moją szczerość? Nie walcz ze mną. Żeby było nam łatwiej zabieram znak (?), będę niesceptyk. (Zgadzam się z tobą Tomaszu) Ale odpowiadam tak na twoje pytanie by rozwijać temat >KOŚCIÓŁ DZIS<

Nie ma łatwych odpowiedzi, np. Zacheusz ew. Łuk. 19:1-10 kierowała nim ciekawość.
Jezus w ew. Jana 14:11. Kościół to, aldona, ty, ja i cała paleta barw i odcieni charateru ludzkiego, mamy różne bagaże doświadczen od miłości do nienawiści w naszych domach. Talenty - też nie mamy ich po równo.

Zastanawiam się czy kościół pierwszych chrześcian był inny, bo problemy mamy takie same, nie jesteśmy inni.
Tomasz

Data:
11-01-2006 12:01

w szczerość Twoich intencji nie wątpię, chciałem tylko wskazać, że różne są motywy proszenia o cuda, a niektóre z nich zgoła diabelskie (zresztą czy dwa razy w trakcie kuszenia diabeł nie prosił Jezusa o cud?)
problem pierwszego kościoła jest rzeczywiście ciekawy - polecam Dzieje Apostolskie i Ewangelie pod tym kątem, można wyłowić ciekawe rzeczy, zwłaszcza w miasteczku Samarytan, czy w Atenach

nie?Sceptyk

Data:
15-01-2006 18:02

>KOŚCIÓŁ DZIS< - nie jest to trudny temat, ale że tak powiem szeroki do dyskusj.
Pomyliłem się. Aldona skupiła się na nie?sceptyku. Tomasz z uporem ma..... udowadnia że istnieje "ciemna strona księżyca".

To że można mieć marzenia - daję w tym miejscu cytat z miesięcznika "CHRZEŚCIJANIN" pismo kościoła Zielonoświątkowego nr 05/062005 str.22 rubryka - Kto jest kim?

pyt. do Prezbitera okręgowego okręgu Północnego.
Marzenia:
- Doświadczyć, jak Bóg cudami i znakami w większej mierze, niż do tej pory potwierdza zwiastowane Słowo.

nie zamierzam zadawać więcej pytań i sobie na nie odpowiadać... zajmuję pozycję obserwatora.
Tomasz

Data:
16-01-2006 08:21

Niesceptyku,
prywatnie - jeśli już zaczynasz słowo, to je kończ, bo niedomówienia są bardziej obraźliwe niż np. jawne obelgi. To tak a propos.
Co zaś do tematu. Zgadzam się, że problemy wciąż są te same, bo przez 2 tysiące lat wcale się aż tak bardzo nie zmieniliśmy, chyba że na gorsze (np. Rzymianie mieli dość ograniczone środki, jeśli chodzi o masową eksterminację i musieli zadowolić się "zaledwie" tysiącami czy dziesiątkami tysięcy ofiar).
Jeśli chodzi o zwiastowanie, bo o to przecież pytasz - przypomniało mi się coś jeszcze, co i zbudowało mnie, i - mam nadzieję - pomoże Ci widzieć we mnie nie tyle maniaka szukającego ciemnych stron, co starającego się trzeźwo myśleć człowieka. Spotkałem kiedyś chłopaka "po przejściach" we Wrocławiu, który pracował przy rozbudowie kaplicy na Łukasińskiego. W skrócie - przeszłość miał dość barwną, aż wywiodła go dosłownie w las na wycieczkę z niezbyt miłymi panami. Ktoś z braci go znalazł, przygarnął, życie się zaczęło układać i nagle - jak grom z jasnego nieba - zjawia się radiowóz i wiozą go na komendę przesłuchać w sprawie tego, co w starym życiu nawywijał. Słowami Krzysztofa, bo tak ma na imię - "no stwierdziłem, Panie Boże, jak to tak? ja tu sobie życie z Tobą układam i mam iść siedzieć? ale co ma być, niech będzie- Ty wiesz najlepiej". Po czym, przy składaniu zeznań zaczął opowiadać wszystko - tu znó cytat "sam nie wiem skąd w ogóle mi się toi wszystko brało, bo nawet pomyśleć nie zdążyłęm, co mam mówić". Mówił więc o starym życiu, o tym, czym się skończyło, o tym jak został uratowany i co się z nim po tym działo ... Po czym policja podziękowała mu, machnęli ręką i puścili do domu.
Nie wiem, jak dla Ciebie, dla mnie to duże i konkretne świadectwo działania Ducha Świętego, o wiele lepsze niż wszystkie uczone księgi zabierające się za jego opisanie i skodyfikowanie. Po prostu nie wiemy, kiedy i jak zajdzie potrzeba znaku, działania, cudu - a chcieć go wbrew Bożej woli, to trochę jak dziecko domagające się deseru przed obiadem, prawda? Wszystko ma swoje miejsce i czas według potrzeby i wiary, więc nie oczekujmy, że samo z siebie coś się nagle zacznie dziać póki my sami na to nie będziemy gotowi i póki nie nadejdzie na to czas.
I jeszcze prośba - może to Internet i w ogóle, ale nie przesadzajmy z anonimowością. Lubię posługiwać się swoim własnym imieniem, i szczerze do tego zachęcam. Albo potrafimy się podpisać pod swoimi poglądami, czy pytaniami, albo nie wygłaszajmy ich wcale. Na dodatek, zupełnie inaczej myśli się o anonimowym niesceptyku, a zupełnie inaczej o konkretnym Kamilu czy Michale.
Nikola

Data:
29-03-2008 06:29

Czy możecie mi napisać w jaki sposób doświadczacie Bożej miłości????
Anka

Data:
31-03-2008 18:07

Och, na bardzo różne sposoby...
Wtedy , kiedy mi blogosławi. Bo to najbardziej widać:) Kiedy cudem dostałam pracę, kiedy cudem mój mąż został dopuszczony do pewnych egazminów( dzięki czemu mógł utrzymać pracę, ale to dłuzsze świadectwa),kiedy zostałam uzdrowiona z pewnej choroby, kiedy moje dzieci doznały konkretnych bŁogosławieńswt w odpowiedzi na moją modlitwę...etc...Jest tego bardzo dużo.
Ale też wtedy, kiedy zostałam napomniana, kiedy wytknięto mi pewne rzeczy, dzięki czemu mogłam zobaczyc je i naprawić, kiedy Bóg dopuścił parę przykrych rzeczy i wiem, że to była kara i nauka zarazem.
I też wtedy, kiedy doświadczałam Bożej miłości w modlitwie, po prostu ją czułam, odbierałam, wstępowało to do mojego serca, dawało radość i pokój, wtedy też, kiedy Bóg przemawiał...
Za każdym razem, kiedy przystępuję do Wieczerzy przypominam sobie, ile miłości okazał Ojciec, że dał nam Jezusa, ile miłości okazał Jezus , że poszedł na krzyż...Wieczerza dla mnie to nie tylko zjedzenie chleba i upiję łyk wina. Ma wymiar duchowy,wtedy właśnie doświadczam Bożej miłosci...

Bożej miłości doświadczam za kązdym razem, kiedy widzę, że Bóg okazał miłość innym ludziom. Kiedy np. nawrócili się do Boga lub w inny sposób zostali ubłogosławieni...

I wiem na pewno, że BÓG JEST MIŁOŚCIĄ.
Slawomir

Data:
16-07-2008 23:38

Do Nie?Sceptyka: Bardzo trafne i wnikliwe są Twoje uwagi, dotykają bardzo ważnego problemu. W wielu Kościołach istnieje oczekiwanie cudów, rzeczy nadprzyrodzonych, cudownych uzdrowień z nieuleczalnych chorób. Jak wiemy, zło zostanie usunięte dopiero przez Królestwo Boże. Dawanie już teraz nadziei na natychmiastowe uzdrowienie wielu cierpiącym, chorym ludziom - to wielka odpowiedzialnosc. Jeżeli nie ma pewności, że skutecznie przyjdzie się z pomocą, takie gołosłowne obietnice są niewłasciwe i niebiblijne. Dlatego należy skupić uwagę, aby Kościoł żył wedug zasad Ewangelii, a nie twierdzić, że zbawienie już się dokonało. Pozdrawiam Sławomir.

Tomek

Data:
08-12-2011 13:56

Tak!
Kosciół Jezusa Chrystusa posiada moc.
Jest to moc do bycia świadkami Jezusa, czytamy o tym w Dz.1:8 a Piotr rozwija to w
Dz.2:38-39 pokazując że to jest również dla współczesnego Kościoła a nie tylko dla apostołów...
Odważnie świadcząc o Jezusie mozemy spodziewać się manifestacji Jego mocy w nas i przez nas.

Kościół ma Boże obietnice i Jego Łaskę do tego aby te obietnice miały miejsce w życiu zarówno poszczególnego wierzącego jak i całego Koścoła, przez wiarę.
Mamy Ewangelię która jest mocą Bożą ku zbawieniu, uratowaniu, uzdrowieniu, uwolnieniu dla
KAŻDEGO KTO WIERZY...
Sylwia

Data:
12-12-2011 15:56

Zapomniałam dodać, że Leszek Korzeniecki miał przejawy wszystkich darów
duchowych. W internecie można spotkać wiele jego kazań. Polecam, bo warto.
Irmale

Data:
13-12-2011 11:41

Poukładajmy fakty.
Trzy i pół roku Jezus chodził z uczniami o obwieszczał "dobrą nowinę o Krolestwie Bozym". Tak?
Potem przed wstapieniem do nieba dal swoim nasladowcom polecenie, aby szli i pozyskiwali oczniów pośród ludzi ze wszystkich narodów i uczyli przestrzegac wszystkiego co nakazał (Mt 28:19,20). Takie polecenie otrzymali uczniowie. Zgadza się?
A więc mieli być głosicielami Królestwa Bożego (Dz Ap 1:3).
Wydaje się, że uczniowie w tym czasie niezbyt dobrze rozumieli swoje zadanie czym dokładnie powinni się zajmować. Być dlatego ich myśli koncentrowały sie na czasie, kiedy zostanie ustanowione Królestwo Boże. Tymczasem Jezus ich skorygował , że nie powinni zgłębiać czasy i pory ponieważ Jehowa - Bóg Ojciec umieścił je tylko we własnym zakresie uprawnień. Niemniej Jezus zleca im zwiastowanie dobrej nowiny i oznajmia, że otrzymają pomoc w postaci świętego ducha Bożego. (Dz Ap 1:6-8) Z czasem prawda o Królestwie Bożym i o Chrystusie miała dotrzeć aż do "najodleglejszego krańca ziemi".
Idźmy dalej... Tamci świadkowie z I wieku bardzo dobrze wywiązali sie ze swojego zadania. Oczywiście wspierał ich święty duch Bozy i wyniesiony do chwały Jezus Chrystus. (Dz 8:12; Dz 19:8; Dz 28:23). Apostoł Pawel juz w latach 60 mógł powiedzieć, że dobra nowina o Krolestwie Bożym i Chrystusie jest zwiastowana "wszelkiemu stworzeniu pod niebem" (Kol 1:23)
W sumie można powiedzieć, że dawanie świadectwa jest największym zadaniem prawdziwego zboru chrześcijańskiego.
Nasuwaja sie pytania. Czy Kościół dziś trzyma się wzoru podanego przez Chrystusa i apostołów? Czy Kościół dzisiaj wprowadza to wszystko w czyn?
Dlaczego Kościół szuka "mocy w sobie" do manifestacji tej mocy, do uzdrawiania i uwalniania? Jak to możliwe, aby ["poprzez moc Kościoła"] zostały pokonane choroby i śmierć?

Irmale

Data:
13-12-2011 14:16


Tomek napisał(a): Mamy Ewangelię która jest mocą Bożą ku zbawieniu, uratowaniu, uzdrowieniu, uwolnieniu dla
KAŻDEGO KTO WIERZY...



Dokładnie. Ewangelia jest mocą Bożą ku zbawieniu. Ale czy ta Ewangelia -0 Chrystusowa daje moc do teraźniejszego uzdrawiania, że człowiek nie będzie chorował i nie umrze? Tomek, jeśli będziesz "dobry", będziesz żył ?.
Nic z tych rzeczy. Nie sprostasz temu. Nikt temu nie sprosta. Wszyscy chorujemy, starzejemy się i umieramy. Więc po co dzisiejszemu Kościołowi taka moc do manifestowania i uzdrawiania?
Tomek

Data:
20-12-2011 11:47

Pan Jezus powiedział: ...dana Mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi , idźcie tedy i
czyńcie uczniami wszystkie narody...
Powiedział też :...poślę wam innego Pocieszyciela...
Irmale widzę ze jesteś zdominowana(y) nauczaniem pewnego wizjonera o nazwisku
Russel o ile dobrze pamiętam.
Pomyśl czy organizacja która powstała na skutek jego \"oświecenia\", aby na pewno
głosi tą samą ewangelię co apostoł Paweł. Jeśli tak to super, a jeśli nie to jest przeklęta
w myśl tego co powiedział apostoł inspirowany Duchem Świętym...
Kościół dziś to nie żadna organizacja ale organizm-Ciało Jezusa Chrystusa i w związku
z tym ma możliwości takie jak Pan Jezus kiedy chodził po ziemi. Ale na ile Kościół jest
tego świadomy i na ile funkcjonuje tak jak Jezus to już inna para kaloszy...
Rozalia

Data:
23-12-2011 13:31

Iramale............. aż paralizujesz nauką "Swiadków..."lub 'Badaczy...."
Kościół szuka dziś mocy w sobie.............bo jest TWOREM SAMEGO BOOGA.
Został stworzony w Dniu Pięćdziesiątnicy,kiedy to jak wiesz (lub nie?) został wylany na uczniów SW Duch(nie duch boży...z małej).I........przyoblekł moca z wysokości.I zgadzam sie ,ze pierwszym podstawowym zadaniem kościoła jest-głoszenie Dobrej Nowiny,którą często Pan przez swojego Ducha SW.w przerózny sposób potwierdza.Mamy więc prawo oczekiwać nadprzyrodzonego działania widocznego namacalnie,ale nigdy to nie moze stanowić istoty sprawy.Cuda i znaki są jakoby "dodatkiem do pakietu" -ZBAWIENIE.A Duch SW.nie jest tylko jakimś duchem bozym,mocą,palcemBozym ,ale jest jedno-z Chrystusem i Bogiem Ojcem,jest Osobą-pociesza ,zasmuca sie raduje,wprowadza w prawdę itd.On rozdziela w kościele swoje Dary:jakchce i komu chce.............szczególnie tym ,którzy pragna być świętymi tak jakOn jest święty.............anie zauważanymi przez ludzi.To tak po krótce:))
Polecam wszystkim wierzącym chrześcjanom Wykłady Br.Berta Clendenenna.Zwłaszcza o roli Ducha SW.w kościele Jezusa.Mozna je czytać codziennie na str"Myśl teologiczna Berta Clendenenna".
Serdzecznie pozdrawiam.
członek Żywego Kościoła Jezusa Chrystusa.
Irmale

Data:
26-12-2011 07:21


Tomek napisał(a):...
Kościół dziś to nie żadna organizacja ale organizm-Ciało Jezusa Chrystusa i w związku
z tym ma możliwości takie jak Pan Jezus kiedy chodził po ziemi. Ale na ile Kościół jest
tego świadomy i na ile funkcjonuje tak jak Jezus to już inna para kaloszy...


Nie chcę być zdominowana przez żadne posłannictwo rzekomo ewangelizacyjne. Chciałaby trzymać się tylko i wyłącznie Pisma Świętego.Obujmy tę parę kaloszy i spróbujmy przejść w nich choćby kilka metrów, aby wytyczyć drogę na podstawie Słowa Bożego. Mógłbyś wykazać mi tę prawdę, jak Kościół trzyma się wzoru podanego przez Chrystusa i apostołów? Jak Kościół wprowadza dzisiaj w czyn to, co nakazał Chrystus w związku z Królestwem Bożym???

Tomek

Data:
26-12-2011 21:28

Irmale, aby móc wiedzieć czy nie wyważamy otwartych drzwi zdefiniuj proszę co to jest kościół Jezusa Chrystusa, i jak brzmi według Ciebie dobra nowina, czyli ewangelia którą ma głosić kościół. Wtedy możemy iść dalej...
Dla mnie istotne w tej kwestii są te fragmenty:
Łuk.24:46-49
Dz.Ap.1:6-8 2:39
Ef.1:20-23 4:1-16
2Kor.5:17-21
To tyle na tą chwilę. Fajnie że chcesz rozmawiać w oparciu o Słowo Boże.
Pozdrawiam
Tomek
Irmale

Data:
02-01-2012 14:10


Rozalia napisał(a):
Iramale............. aż paralizujesz nauką "Swiadków..."lub 'Badaczy...."
Kościół szuka dziś mocy w sobie.............bo jest TWOREM SAMEGO BOOGA.....Mamy więc prawo oczekiwać nadprzyrodzonego działania widocznego namacalnie,ale nigdy to nie moze stanowić istoty sprawy.Cuda i znaki są jakoby "dodatkiem do pakietu" -ZBAWIENIE....To tak po krótce:))
Polecam wszystkim wierzącym chrześcjanom Wykłady Br.Berta Clendenenna.Zwłaszcza o roli Ducha SW.w kościele Jezusa.Mozna je czytać codziennie na str"Myśl teologiczna Berta Clendenenna" .



Rozalia, jedną chwileczkę poproszę, bo w twojej wypowiedzi wyczuwam nutkę skłonności do krytyki i oceny organizacji SJ, niektórych kościołów bądż innych ruchów religijnych. Rozumiem (:) ludzie czasem tak sobie myślą, że w ten sposób pokażą swój kościół, jaki jest debest i że jego głoszona Ewangelia to właśnie ta najlepsza w którą wszyscy powinni uwierzyć. Jednak ja uważam, że w tej sytuacji powoływanie się na inne kościoły do niczego nie prowadzi. Przez to nikt nie staje się lepszym przed Bogiem, bo u Boga liczy się prawda i posłuszeństwo w wykonywaniu Jego dzieła. Swoja własna miara w stosunku do innych nikomu nie jest w stanie podnieść prestiżu, ponieważ dla myślących ludzi, którzy mają bojażń przed Bogiem nie liczy się zauroczenie jakimś jednym nauczycielem czy wykładowcą, ale liczą się i zawsze będą się liczyć biblijne argumenty na które z całą powagą zwracają uwagę. (To tak gwoli wyjaśnienia sobie pewnych rzeczy).
Jeśli chodzi o mnie chciałbym porozmawiać i skupić się na temacie: Jaką Ewangelię, jaką treść Ewangelii należy głosić, żeby zdobyć przychylność i błogosławieństwo Jehowy Boga Ojca?
Wagi tej sprawie przydał apostoł Paweł. On był wzburzony i zaniepokojony gdy Galacjanie tak szybko dali się odwieść od Ewangelii Chrystusowej. A co dzisiaj powiedziałby apostoł Paweł, jeśli kościoły głoszą różne "ewangelie". Żartobliwie mówiąc "każdy sobie rzepkę skrobie" Heh (:).
Paweł kładzie nacisk na każdą odmienną Ewangelię, która nie zgadza się z Chrystusową. Każdy kto tak czyni "niech będzie przeklęty" Gal 1:7,8 - pisze Paweł.
Nie wykluczał siebie pisząc "MY". Pokazał jak bardzo istotna jest prawdziwa Ewangelia pochodząca od Boga. Mocne słowa. Na samą myśl przechodzi dreszczyk. Jestem przekonana, że nikt nie chciałby gorliwie wykonywać daremną służbę, wykonując swoje własne dzieło.

Rozalia. Twój Kościół szuka mocy. Nie uważasz, że Kościół, który szuka mocy niejako sam chce uporać się z grzechem, ze światem i tym samym nie czekając na Boga ustanowić Królestwo Boże na ziemi?
Irmale

Data:
02-01-2012 14:34


Tomek napisał(a):
Irmale, aby móc wiedzieć czy nie wyważamy otwartych drzwi zdefiniuj proszę co to jest kościół Jezusa Chrystusa, i jak brzmi według Ciebie dobra nowina, czyli ewangelia którą ma głosić kościół. Wtedy możemy iść dalej...
Dla mnie istotne w tej kwestii są te fragmenty:
Łuk.24:46-49
Dz.Ap.1:6-8 2:39
Ef.1:20-23 4:1-16
2Kor.5:17-21
To tyle na tą chwilę. Fajnie że chcesz rozmawiać w oparciu o Słowo Boże.
Pozdrawiam
Tomek



Tomek. Heh ...
Akurat to, o co mnie pytasz chciałbym to usłyszeć od ciebie. Jest mi trudno myśleć twoim tokiem rozumowania zwłaszcza, jeśli go nie znam. Podałeś wersety więc naprawdę mogłbyś je skomentować (:), jak należy rozumieć i co z tego wynika?.
Na mój rozum treścią Dobrej Nowiny zawsze jest Królestwo Boże. Temu tematowi Jezus wyznaczył naczelne miejsce w swoim nauczaniu. Głosil po wioskach Mt 4:23. Głosil do uczniow i tłumów Mt 9:35 oraz Królestwo Boże uczynił tematem przypowieści. Również nauczał ludzi, aby w modlitwach mieli na uwadze Królestwo Boże.
Dla pierwszych chrześcijan również treścią nauczania było Królestwo Boże i Mesjasz - Jezus Chrystus, Król - bez którego i bez wiary w Niego nikt nie mógły znależć się w Królestwie Bożym. (Dz 19:8; Dz 20:25; Dz 28;23); i wiele innych miejsc ktróe wskazują na Dobrą Nowinę o Królestwie Bożym...
Tomek

Data:
08-01-2012 14:14

Irmale myślmy biblijnie. Nie chodzi o twój czy mój sposób rozumowania, ale o prawdę Słowa Bożego.
Więc napisz proszę czym według Słowa Bożego jest Kościół Jezusa Chrystusa, jak to rozumiesz i jak brzmi treść ewangelii, czyli z oryginału nowiny tak dobrej że aż trudno uwierzyć...

Bez tego nie pójdziemy dalej...
Irmale

Data:
11-01-2012 10:16

Tomek. Postawiłeś przede mną ważne i trudne zadanie. Zabrzmiało w moich uszach niczym wyzwanie, więc z jednej strony nie mogę przejść obojętnie. Znowu z drugiej strony mam lekkie obawy, więc może moglibyście zdobyć się na okazanie choć troszkę przychylności, żebym się czasem nie pogubiła w moim duchowym wnętrzu.(:)
Zresztą "raz kozie śmierć". Niech się dzieje co chce. Ważne, że podoba mi się takie podejście do tematu, że nasze wywody będziemy opierać na Piśmie Św. Zatem studiujmy wszyscy, wertujmy, aż Biblia będzie "gorąca" (:) W końcu jeżeli religia ma spełniać wolę Bożą, przede wszystkim musi nauczać prawdy i sprostać tej prawdziwej dobrej nowinie.

A więc, czym jest Kościół? Według mojego zrozumienia Kościół to inaczej Zbór/Zgromadzenie. Prawdziwy Kościół Boży nie jest jakąś organizacją, która zrzesza członków, a którzy nauczają swoje doktryny albo mają jakieś ustanowione credo wymyślone przez człowieka. Zbór Boży/Kościół składa się z ludzi, którzy oddali siebie Bogu i oddali swoje zdolności i życie poświęcają na służbę dla Boga. Mają niezawodne obietnice i nadzieję, że Kościół - jako Oblubienica zasiądzie z Chrystusem w Królestwie Bożym. Mam nadzieję, że się zgadzamy.
Ale, można zauważyć, że wyrażenie Kościoł/Zbór/Zgromadzenie nabiera powagi w świetle słów zapisanych w Psalmie 26:5 i 87:6,7. Jak widać w oczach Boga może być Zgromadzenie/Zbór/Kosciół - świętych ale rownież może być Zgromadzenie/Zbór/Kościół bezbożnych albo złoczyńców, czyli takich, którzy mają nie wiele albo nic wspólnego z wolą Boga, a jednak nazywają się Zborem Bożym/Kościolem Bożym.
Dla mnie istotne jest dokładne poznanie. Jaką Ewangelię należy głosić, żeby zdobyć uznanie, przychylność i błogosławieństwo Boga Ojca Jehowy i Pana Jezusa Chrystusa?.
Już w I wieku wagi tej sprawie przydał apostoł Paweł. On był wzburzony i bardzo zaniepokojony, że Galacjanie tak szybko dali się odwieść od Ewangelii Chrystusowej.
Paweł położył nacisk na ""każdą"" odmienną ewangelię. Do tego stopnia, że był gotów nawet siebie poddać "pod młotek" - mówiąc "Niech będzie przeklęty każdy, " nawet "my" i choćby to był anioł z nieba, jeśli tylko tak czyni". (Gal 1;7,8).
Mocne słowa. Nie wiem jak dla kogo, ale mi przechodzi dreszczyk na samą myśl. Nie chciałabym angażować się i gorliwie wykonywanie służby rzekomej dla Boga, a potem ponieść konsekwencje przekleństwa z powodu nie właściwego dzieła ewangelizacji.
Tomek

Data:
22-01-2012 21:31

Ps.26:5 mówi o zgromadzeniu złoczyńców, a 87:6,7 nie mówi o żadnym zgromadzeniu. Nie podałaś mi żadnego wersetu popierającego twoje rozumienie Kościoła.
Moim zdaniem Kościół to NIE przede wszystkim zgromadzenie. Przeczytaj proszę Ef.1:22,23 Kol.1:24
1Kor.12:12 , 1Kor.12:27 , Ef.4:15,16. Tego nie trzeba interpretować. Jest tam czarno na białym czym jest Kościół.
Napisałaś Irmale że dla Ciebie "istotne jest dokładne poznanie jaką Ewangelię należy głosić, żeby zdobyć uznanie, przychylność i błogosławieństwo Boga Ojca Jehowy i Pana Jezusa Chrystusa". Tu cytuję Twoje słowa.
Nadal jednak nie napisałaś treści dobrej nowiny czyli Ewangelii. Czyżbyś tej treści jeszcze nie znała?
Irmale

Data:
31-01-2012 13:52

Tomek. Jest wiele śmieci i popiołu, a jeszcze nie nastąpil czas na "wielki podmuch", który wszystko oczyści. Więc dlaczego się dziwisz? (:) Kto pozna Dobrą Nowinę jeśli nie ma głoszącego? (Rz 10:13-15) Kto dokładnie zrozumie jej treść jesli nikt nie poucza? (Dz 8:31). Jak rozmawiać , jak słuchać ze zrozumieniem jesli drzwi zamkniete, zabezpieczone wysokim progiem i otoczone murem?
Tomek

Data:
03-02-2012 12:12

Irmale napisała:
Tomek. Jest wiele śmieci i popiołu, a jeszcze nie nastąpił czas na "wielki podmuch", który wszystko oczyści. Więc dlaczego się dziwisz? (:) Kto pozna Dobrą Nowinę jeśli nie ma głoszącego? (Rz 10:13-15) Kto dokładnie zrozumie jej treść jesli nikt nie poucza? (Dz 8:31). Jak rozmawiać , jak słuchać ze zrozumieniem jesli drzwi zamkniete, zabezpieczone wysokim progiem i otoczone murem?
--------------------------------------------------------------

Wnioskuję z twojej wypowiedzi że nie znasz treści ewangelii, bo nie było nikogo kto by mógł ci ja powiedzieć. Jeśli chcesz usłyszeć i mieć wyjaśniona to napisz do mnie prywatnie,a chętnie ci powiem przesłanie dobrej nowiny... to będzie zaszczyt móc doprowadzić Cie do poznania Boga...
A drzwi są otwarte. Jezus jest naszym wejściem i wyjściem...
Irmale

Data:
06-02-2012 07:36

Na pewno domyśliłeś się jakie drzwi miałam na myśli :) Drobnostka i nie obrażam się z tego powodu. Super, że sprostowałeś i wszystko nakierowałeś na właściwe tory.
Tak Tomek. Jezus Chrystus jest drzwiami, wejściem i wyjściem. Każdy kto przez Niego wchodzi pastwisko znajdzie. Jn 10,9
Ale ja czytając Pismo wnioskuję, że ta "prawdziwa Dobra Nowina" jest czymś pięknym i bardzo ważnym dla całej ludzkości. Ona musi być ogłaszana całemu światu. Obj 14,6
Dlatego po pierwsze byłoby głupio i nierozsądnie gdybśmy tylko oboje schowali sie gdzieś w "przysłowiowy kąt" by i-meilować o Dobrej Nowinie. Nie możemy tak postąpić. Po druge istnieje prawdopodobieństwo, że możemy wpaść w jakieś "duchowe zaułki". A tutaj zawsze ktoś może sprostować nasze blędne myślenie. W sumie nie ma się czego wstydzić gdy na forum rozmawiamy o sprawach Bożych.
Irmale

Data:
06-02-2012 12:28

Na świecie jest wiele kościołów chrześcijańskich i co za tym idzie wiele teorii zbawienia a w związku z tym i różne głoszone ewangelie. Oj bardzo komplikują się ważne sprawy i najważniejsze rzeczy :). Logika podpowiada, ze jeśli czlowiek chce służyć Bogu to właśnie On - czyli Bóg musi być najważniejszy. A dlaczego tak nie jest? Czy ktos potrafi to wyjaśnić? Nawet Koran glosi nauki że jak bedziesz dobry to pójdziesz do nieba a jak bedziesz zły to pojdziesz do piekła. Właśnie taka jest nauka Koranu. Może przyznacie, że nie wystarczy żyć według wzorca jakiegoś kościoła/zboru/społeczności? Proszę sie nie dziwić temu co napisałam, ale ja nie jestem łatwowierna i dostrzegam, że nawet przy najlepszych religijnych staraniach można gardzić Bogiem.
Irmale

Data:
13-02-2012 14:19

Tomek. "Gdy sie nakryje świecę naczyniem szybko może zgasnąć". Myślę, że nie powinniśmy się kryć. Nie ma sie czego wstydzić. Nie kryjmy swojego światła i nie gaśmy światła. Dobra Nowina zasługuje na to aby głośno o niej "krzyczeć"(Łk 19:40)
Opowiedz mi tutaj, twoje przesłanie dobrej nowiny.
Tomek

Data:
15-03-2012 10:45

Mam wrażenie że kiedy patrzę na Kościół, a czasem na swoje życie, to temat ewangelizacji wydaje się być kolejna opcją i jednym ze sposobów na życie chrześcijańskie... Czy jednak nie powinno być inaczej? Ze swojej strony wiem że na chwilę obecną nie żyję pełnią jaką mamy w Bogu. On zaplanował abyśmy byli z Nim i dzielili się ewangelią... Nie wiem czy macie podobne odczucia? Wiem że potrzebuję w tej kwestii zmiany...
Tomek

Data:
19-03-2012 16:55

Do Irmale: Nie wstydzę się ewangelii Chrystusowej, jak to sugerujesz. Wiem jednak że nie głoszę tyle ile bym mógł.. Droga Irmale, przeczytaj sobie Gal.3:13, 2Kor.5:14-21. Czy wiesz Irmale gdzie spędzisz wieczność? Jesteś pojednana z Bogiem? A może chcesz się pojednać?

Odpowiedz

Imię:
Email:
- niewymagane
Treść:
 
kod z obrazka
Kod z obrazka:
 
Wysyłając formularz akceptuję Regulamin forum emaus.zgora.pl
 
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003 - 2012 emaus.zgora.pl
online: 30 • dzisiaj: 791 • wszystkich: 2129767