KZ Emaus
"Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto słucha słowa mego i wierzy temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł ze śmierci do żywota." (Jana 5:24)

Temat: co to znaczy osadzać kogoś?

Autor
Post
mercy

Data:
30-12-2007 07:51

sumtno mi bo ostanio pewna osoba mi powiedziala ze osadzam ludzi:(:( czy wiedzac o tym, ze osoba wierzaca, po chrzcie prowadzi nieczyste zycie nie moge powiedziec, ze jest to grzechem i ze tak nie powinno byc?? Wiem, ze Jezus powiedzial: "Nie sadzcie., bo jakim sadem sadzicie, takim i was osadza" ale czy to znaczy ze mam usprawiedliwiac osobe, ktora grzeszy? Czy moze nazywac grzech po imieniu?? Wiem, ze najbardziej powinnam sie starac, zebym to ja nie grzeszyla i nie byc zgorszeniem dla innych. Czy tylko pastor moze osadzac? wiem, ze musze milowac grzesznikow ale jezeli juz ktos jest w koscile i sie ochrzcil?? to mnie tak zasmucilo:( a moze ja osadzam ludzi?? ale przeciez mamy dazyc do uswiecenia?? nie mozna tak poprostu akceptowac to ze osoba wierzaca grzeszy... prosze piszcie co o tym myslicie?? ja juz sama nie wiem:(
Anka

Data:
30-12-2007 13:58

Mercy- niektórzy nadużywają tego fragmentu( żeby nie osądzać) aby właśnie grzechy usprawiedliwiać.

Oczywiście, nie powinniśmy przymykać oczu tam, gdzie zauważamy ewidentny grzech w życiu brata lub siostry. Wręcz przeciwnie: wyrazem naszej troski i miłości powinno być upomnienie gresznika, aby się upamiętał. Jednak nalezy pamiętać o pewnych zasadach: nie rozpowiadamy i nie plotkujemy na ten temat, z problemem idziemy wprost do osoby, którą chcemy upomnieć i napominamy w duchu łagodności i z miłością. Jeśli to nie przyniesie skutku- pozostaje modlitwa. Bo do innych działań powołani są już starsi zboru, nie my. Jeśli problem nas gnębi, możemy pójść z tym do starszych.
Jeśli masz męża, to dobrze takie sprawy obgadać najpierw z mężem i we dwójkę iść do osoby pozostającej w grzechu, żeby spróbować jej pomóc.
Natomiast grzech jak najbardziej trzeba nazywać po imieniu, a niestety w wielu dzisiejszych kościołach zanikła nauka o konieczności uświęcania się i o krzyżu, który powinniśmy nieść( o własnym krzyzu!), a jeśli tego nie chcemy, to "nie jesteśmy godni być uczniami Pana".
Ludzie nie chcą słuchać o krzyżu, wolą tylko o tym, że Pan ich kocha i im przebaczył. To prawda, Bóg nas kocha i da tego dowód: dał nam swego Syna. Ale jest Bogiem Swiętym i powinniśmy pragnąć być świętymi, jak On jest Swięty. Ale to oznacza niesienie krzyża, umieranie dla swojego :ja", pokutę...a to boli,...o wiele łatwiej jest słuchać o miłości Pana do nas i trwać w beztrosce i bez bojaźni przed Panem, w przekonaniu , ze On "rozkoszuje się nami" bez względu na to, co wyprawiamy...
To właśnie ci tak oburzeni na tych, którzy nauczają dziś o krzyżu i krzyczą: "wy głosicie nam zakon! Jesteście religijni!" powinni się upamiętać i nawrócić.
I wierzę, żePan wzbudza takie osoby , które wołają do wierzących, aby się upamiętali.
Niestety są i tacy, którzy "kontraatakują" mówiąc: jesteś martwy duchowo! Chcesz ograbić nas z naszej wolności! Nie wolno ci nikogo sądzić, ani upominać! Nie mówimy głośno o grzechach- bo jeszcze kogoś zranimy...


Masa

Data:
30-12-2007 16:37

Czesc Mercy

Myślę, że mylisz osądzanie z napominaniem, niepotrzebnie się obwiniasz (właściwie to szatan Cie obwinia). Masz prawo napominać kogoś jeśli ktoś trwa w grzechu. Pamiętaj jednak:

"...wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata".

Gdy jesteś oczyszczona Krwią Chrystusa i pokutujesz z grzechów masz prawo napominać innych. Nie daj się nabierać diabłu.
Iwona

Data:
30-12-2007 18:39

Mercy!

Nie smuć sie z takiego powodu! Mnie kochani bracia i siostry kilka razy w miesiącu prorokują piekło !
Musisz sama wiedzieć co Ci się należy! kim jesteś i do czego zostałaś powołana! Jesteś Bożym dzieckiem! A Bóg jest królem - więc Ty jesteś córką króla czyli księżniczką! W terminologii świata nazywa się to poczucie wartości ale w Bogu to znacznie więcej! Nie przyjmuj słów do siebie i nie pozwól aby ludzie ranili Cię słowami! Czytaj Biblię a tam zawsze znajdziesz właściwe słowa do danej sytuacji. Cudowne są psalmy, przypowieści Salomona - w nich jest odpowiedź na każde pytanie! Nie zwierzaj się ludziom - jak Cię coś boli w sercu - znajdź ustronne miejsce i opowiedz wszystko Panu. On Cię nie zdradzi, nie narobi plotek jak przyjaciele - choćby chrześcijańscy! Oczywiście, że jeżeli widzisz, że brat czy siostra grzeszy powiedz o tym!
To nasz obowiązek ! a nie osądzanie! Ważne jest aby w Twoim głosie nie było agresji! Musisz być zatroskanym przyjacielem! Ale nie martw się ewentualnymi konsekwencjami. Każdy kto mówi prawdę nie jest dobrze odbierany! Nie darmo w Bożym słowie napisano - czemu widzisz drzazgę w cudzym oku a w swoim belki nie widzisz. Pamiętaj tez, że im będziesz gorętsza dla Pana tym szatan będzie Cię bardziej atakował! Także przez braci!
....dysiek

Data:
30-12-2007 20:24

Ach mercy, a słyszałaś o takim powiedzeniu, że gdzie trzech Polaków tam pięć poglądów na dana sprawę....
Niby używamy tego samego języka a posiadamy zupełnie różne definicje słowa: osądzać, rozsądzać i napominać.
Osąd, rozsądzenie czy bardziej współcześnie pogląd i zdanie na sprawę ma każdy....
Tu istotne jest w jaki sposób ten pogląd z nas mowiąc trywialnie wychodzi....

Osąd to wydanie wyroku, określenie swojego zdania np. mówię w co wierzę, co sądzę, jak uważam cały czas to robimy... nawet milczenie jest jakąś postawą....

A w kontekscie powiedzenia o grzechu drugiej osobie, który jej dotyczy w tym przypadku powinniśmy stosować opisane w Słowie Bożym napomnienie..... ( wiele miejsc np. koniec rozdziału 4 i 5-ty I Tym..... ciekawy jest w tej materii i w naszych czasach 5.20....)

Z tym że: przed napomnieniem zawsze kroczy miłość!!! Jeśli to nie jest Twoją motywacją, że chcesz komuś pomóc i robisz to bo go kochasz to lepiej sie nie odzywać.

A z tym, że nie każdy z nas potrafi przyjąć napomnienie to już inna para kaloszy, to działa na zasadzie decyzji. Jak wszystko w Bożym Królestwie. Decyzja od tej najważniejszej do kolejnych....
Oto od dziś decyduję, iż naprawdę godzę się i proszę Cię Panie obym był otwarty na to, iż każdy może do mnie przyjść i napomnieć mnie a ja postaram sie najpierw rozsądzić to co mi powiedział a potem kto to jest i dlaczego to mówi........

Tyle teorii :) Nie możemy być niewrażliwi na grzech. To tak jakby godzić się z tym, że osoba z naszego ciała, czyli z nas, ma raka i co? Zostawimy to tak? Nie! To o czym piszesz jest trudną sprawą i wymaga po prostu miłości bliźniego i pokory przede wszystkim.....

A co do tego iż tylko pastor czy starszy może..... to pisząc trochę z tego pułapu podkreślę iż wszyscy : "....jestesmy Królewskim Kapłaństwem. Ludem nabytym.... " drogocenną krwią Chrystusa.
Wniosek - trzeba pomagać i czasem dostać za to kamieniem.....

alicja

Data:
30-12-2007 21:23

nie osądzać jest bardzo trudno ale z całą pewnością trzeba się o to starać, poza tym czym innym jest ocena czynu a czym innym osąd .Myślę że można potępić czyn nie osądzając przy tym człowieka no i ważny jest sposób w jaki to robimy.
Bóg powiedział nam jak ma wyglądać braterskie upomienie : "gdy twój brat zgrzeszy przeciw tobie idż i upomnij go w cztery oczy .Jeśli cie posłucha pozyskasz swego brata.Jeśli zaś nie usłucha weż ze sobą jeszcze jednego albo dwóch aby na słowie dwóch lub trzech świadków opierała się cała sprawa..Jeśli i tych nie usłucha donieś kościołowi a jeśli nawet kościoła nie usłuch biech ci będzie jak poganin i celnik."
Jeśli upomienie nie jest skuteczne zawsze pozaostaje nam modlitwa w jego intencji , człowiek przecież jest wolny i może nie posłuchac ani nas ani Boga, taki wybór trzeba uszanować ale w modlitwach nie ustawać
MARK

Data:
30-12-2007 22:40

Jesli widzisz, że ktoś zgrzeszył - upomnij go sam na sam, a nie mów o tym innym. Jeśli cię nie posłucha, pójdź z drugą dojarzałą osobą wierzącą - jeśli jesteś siostrą, najlepiej z bratem, jeśli to nie pomoże porozmawiaj o sprawie ze starszymi zboru. Wyjatek może być wówczas, jeśli widzisz taki grzech, który "cię przerasta" i wolisz sama o tym nie rozmawiać, wówczas idź od razu do starszego zboru i jemu o tym opowiedz, ale nie rozpowiadaj o tym w zborze.
Pozdrawiam.
jakaś

Data:
31-12-2007 19:29

mercy, polecam Tobie myślę, że dobrą broszurę ““ Sądzic czy nie sądzic ““.Autor wyjaśnia termin podobnie jak wyżej ...dysiek . Sądzic to wydac wyrok. Np.mówiąc- napewno pójdziesz do piekła albo dla ciebie niema już zmiłowanie, wchodzimy w kompetencje Boga. Nie do nas to należy. Ale mówiąc - jeżeli się nie nawrócisz to pójdziesz na zatracenie , to to jest napominaniem. Napominając kogoś róbmy to w miłości, chcąc pomóc a nie powalic. Nie jest to łatwe . Są tacy którzy tak taleko zabrneli że już żadne napomnienie nie działa. Wyżej pisze Iwona że ja bracia i ciostry napominają, prorokują nawet kilka razy w miesiącu i nic . Po niej to spływa jak po kaczce.Ona jest ,jak pisze księżną. Ty bądź Królewskim Kapłaństwem bo to daleko lepiej. A i nie słuchaj tego, żeby nie nie dzielic się swoimi problemami z bracmi lub z siostrami. Zawsze znajdziesz osobę pełną ducha ,która może doradzic , modlic się z Tobą lub pościc.To diabeł chce nas rozdzielac. Pozdrawiam
anonim

Data:
18-01-2008 17:07

Może przypomnę, że z grzechem trzeba walczyć, nie można mylić osądzania z odróżnianiem. Jak widzisz, że ktoś ze zboru grzeszy powiedz mu to, ale delikatnie lecz klarownie.
wiera

Data:
04-07-2008 09:33

Sądzenia powinniśmy unikać .  W liście do Rzymian ap. Paweł pisze-Nie ma przeto usprawiedliwienia dla ciebie kimkolwiek jesteś, człowiecze który sądzisz;albowiem sądząc drugiego,siebie samego potępiasz, ponieważ ty, sędzia, czynisz to samo."Przeczytaj sobie mercy dalej.Do napominania jednak jesteśmy nawet zobowiązani. W 2 Tym.2.24-26 pisze A sługa Pański nie powinien wdawac się w spory, lecz powinien być uprzejmy dla wszystkich,zdolny do nauczania, cierpliwie znoszący przeciwności.Napominający z łagodnoscią krnąbrnych, w ndziei, ŻE BÓG PRZYWIEDZIE ICH kiedyś do upamiętania i do poznania prawdy.I ze wyzwolą się z sideł diabła który ich zmusza do pełnienia swojej woli. pozdrawiam.
pszczoła

Data:
05-07-2008 14:07

Kiedy Jezus mówił: "obłudniku, czemu bierzesz się za wyjmowanie źdźbła z oka brata swego brata , kiedy sam masz w oku belkę"- mówił tylko tyle: "najpierw wyjmij tę belkę ze swego oka, a potem będziesz mógł wyjąć drzazgę z oka brata". Potępił obłudę, a nie sam fakt, że kogoś napominamy. Jak mamy zaś napomniec, jeśli nie dokonamy oceny( czyli osądu)? Zdrowy osąd to coś innego niż oczernianie czy obmowa powodowana złymi motywacjami. 
Tekst o "nie-osądzaniu" jest w wielu zborach po prostu nadużywany w celu  usprawiedliwiania grzechu.
umiliata

Data:
06-07-2008 17:16

To jest bardzo trudny temat, osadzajac mozemy kogos bardzo skrzywdzic.Widzimy  zazwyczaj mala czastke zycia danej osoby i na jej podstawie sadzimy. nie wiemy co osoba robi w ukryciu chyba ze Pan nam objawi.Kiedys wyprawilam kolacje dla dwoch skromnych osob.Ugoscilam ich jak najlepiej potrafilam ze wzgledu na Pana.Chcialam ich uhonorowac.Moja sytuacja finansowa nie jest najlepsza.Nie wiem co sie stalo ale te osoby sie ode mnie odwrocily i oskarzyly o milosc do pieniedzy.....to dla mnie ogromny bol...bo mamy wiele dlugow i nie zyjemy w luksusach.....jesli tylko mozemy pomagamy innym.... ale nie tak zeby wszyscy wiedzieli.....no wlasnie robimy to w ukryciu.......to jest absurd....pomimo wszystko znosze ta sytuacje bo czuje obecnosc Pana...i nie gniewam sie na te osoby mam nadzieje ze Pan to im jakos wyjasni......
Hagios

Data:
05-06-2009 23:01



Co znaczy tak naprawdę nie osadzać? To bardzo szeroki temat. Np. Faryzeusz osądzał Jezusa, że nie jest prorokiem, bo dał sobie umywać nogi przez nierządnice. A my też często tak osądzamy, że ktoś jest taki a taki, bo to i to powiedział. Ale też nie możemy powiedzieć, że nic o kimś nie wiemy, bo wtedy panowałby totalny relatywizm. Człowiek ma moralność, a więc rozróżnia co jest dobre, a co złe- wydaje sądy. Ap. Paweł mówi, że mamy rozsądzać sprawy w zborze. Gdzie leży granica w osądzaniu, i czy jest różnica między oceną a osądem?

Odpowiedzcie mi na te pytania, proszę. Są to fundamentalne sprawy dla naszych kontaktów z innymi.
mariola

Data:
19-06-2009 09:21

Zgadzam sie z Pszczołą z jej wypowiedzią na temat zdrowego osądu, czyli oceniania sytuacji czy osób, które nie jest obmową, a chronieniem się przed zwiedzeniami czy napomnieniem brata w miłości.
hagios

Data:
19-06-2009 10:44


Ale czy w takim razie faryzeusz dobrze postąpił, że osądził Jezusa? A my przecież tak samo postępujemy jak on wydając osądy (oceny) na podstawie zdobytej naszej wiedzy o kimś, a tak naprawdę możemy się grubo pomylić.
mariola

Data:
20-06-2009 22:42

A czy faryzeusz brał pod uwagę owoce zycia Pana Jezusa? My mamy brać oceniając czyjąś naukę. jesli nie przynosi owoców, nie jest Bożą nauką. Prawdziwa nauka wydaje dobry owoc w życiu (miłość).
"Po owocach ich poznacie ich..."
hagios

Data:
21-06-2009 22:17


Tak. masz rację Mariolu, Faryzeusz nie znał życia Jezusa i pochopnie go oceniał (osądzał?). Ale czy my jednak nie postępujemy podobnie? W zborze np. oceniamy ludzi, po tym co powiedzą, i tyle, bo nie znamy ich na co dzień. Nie wiemy jacy naprawdę są, bo widzimy ich przez 2, może 4 godziny na tydzień. Ale przecież powinniśmy mieć wyrobiony pogląd na daną sprawę.
mariola

Data:
21-06-2009 22:54

Dlatego źle jest jak widzimy się ze soba tylko te pare godzin. Powinniśmy odwiedzać sie w domach i znać sytuacje rodzinna czy inną swojego brata, siostry. Jak nie znamy, to nie wypowiadajmy sie o nim (możemy za to pomodlic sie o niego).
u

Data:
01-08-2009 20:04

Osadzanie nalezy do Naszego Pana i Zbawiciela,On zna tajniki ludzkiej duszy i zna przyczyny stanu duchowego danej osoby wierzacej lub nieodrodzonej.To On daje łaske i otwiera oczy duchowe,uczynil to dla kazdego z nas,a wiec nie mówmy że ten lub inny nie chce sie nawrócic bo ukochal ten świat itp,poniewaz to jest własnie osądzenie wydanie werdyktu,wyroku ktory nalezy do Pana.Modlitwa za osobe ktora osądzamy nie okazując jej milosierdzia ,tak jak Chrystus dla nas okazuje ,chociaz dopuszczamy sie wielu uchybień,może zostac niewysluchana.o tym mowi Boże Slowo aby zwracac soe do Boga bez swarów ,poniewaz modlitwa dozna przeszkody.Gdy nasze serce bedzie wolne w Chrystusie i wyrzucimy złe uczucia,nawet sluszne odczucia wzgledem doznanych krzywd ,i wolnośc w blogosławieniu tej osoby może byc wykladnią w naszym sercu przebaczenia i modliwy w duchu milosierdzia,inaczej osądzamy.Ponieważ bój toczymy nie z krwia i ciałem ale z mocami ciemności,ktoóre inspirują ludzi do pelnienia swej woli,możemy posadzic ich o złe intencje ,a może byc to tylko celowe spontaniczne działanie zlego.Pozdrawiam.u
Robert

Data:
26-08-2009 13:30

Witam serdecznie
Nikt z nas nie ma prawá do osadzania drugiej osoby i nie wazne jest, kto i jakie stanowisko zajmuje w Kosciele. Jak najbardziej, mamy, musimy i powinnismy zwracac sobie uwage. Znamy przeciez biblijna procedure napominania, ktora mowi : Jesli grzeszy Twoj brat idz i napomnij Go jesli zas nie uslucha wez ze soba drugiego brata i idzcie do Niego, aby na podstawie dwoch lub trzech swiadkow byla oparta sprawa, a jesli i was by nie chcial usluchac, wowczas niech zostanie wylaczony ze zboru. Moim zdaniem osadzenie polega na tym, jesli bym do swojego brata powiedzial ´´za to co robisz napewno nie bedziesz zbawiony, jestes przegrany, ty nie mozesz nazywac sie dzieckiem Bozym, Bog napewno nie przyzna sie do Ciebie itd.´´ Gdyz tylko Bog wie kto sie ostoi. A tu mamy kapitalny przyklad lotra na krzyzu. Z naszego ludzkiego punktu widzenia, ten czlowiek (lotr) byl bez szans, lecz to w naszym mniemaniu, nie Bozym. Niektorzy do tej pory widza ten temat jako kontrowersyjny. Tu jednak Bog pokazal, ze kazdy kto przyjdzie ze skruszonym sercem, nawet na lozu smierci bedac, nie przegra zbawienia. Taki jest nasz Jedyny i Milosierny Bog Ojciec z Jezusem Chrystusem.
Wiesław

Data:
27-08-2009 13:24

1 Kor. 5:1-5
1. Słyszy się powszechnie o wszeteczeństwie między wami i to takim wszeteczeństwie, jakiego nie ma nawet między poganami, mianowicie, że ktoś żyje z żoną ojca swego. 2. A wyście wzbili się w pychę, zamiast się raczej zasmucić i wykluczyć spośród siebie tego, kto takiego uczynku się dopuścił.3. Lecz ja, choć nieobecny ciałem, ale obecny duchem, już osądziłem tego, który to uczynił, tak jak bym był obecny:4. Gdy się zgromadzicie w imieniu Pana naszego, Jezusa Chrystusa, wy i duch mój z mocą Pana naszego, Jezusa, 5. Oddajcie takiego szatanowi na zatracenie ciała, aby duch był zbawiony w dzień Pański. (BW)
1 Kor. 5:9-13
9. Napisałem wam w liście, abyście nie przestawali z wszetecznikami;10. Ale nie miałem na myśli wszeteczników tego świata albo chciwców czy grabieżców, czy bałwochwalców, bo inaczej musielibyście wyjść z tego świata.11. Lecz teraz napisałem wam, abyście nie przestawali z tym, który się mieni bratem, a
jest wszetecznikiem lub chciwcem, lub bałwochwalcą, lub oszczercą, lub pijakiem, lub grabieżcą, żebyście z takim nawet nie jadali.12. Bo czy to moja rzecz sądzić tych, którzy są poza zborem? Czy to nie wasza rzecz sądzić raczej tych, którzy są w zborze?13. Tych tedy, którzy są poza nami, Bóg sądzić będzie. Usuńcie tego, który jest zły, spośród siebie. (BW)
1 Kor. 6:1-5
1. Czy śmie ktoś z was, mając sprawę z drugim, procesować się przed niesprawiedliwymi, zamiast przed świętymi?2. Czy nie wiecie, że święci świat sądzić będą? A jeśli wy świat sądzić będziecie, to czyż jesteście niegodni osądzać sprawy pomniejsze?3. Czy nie wiecie, że aniołów sądzić będziemy? Cóż dopiero zwykłe sprawy życiowe? 4. Jeśli macie do osądzenia zwykłe sprawy życiowe, to czemu powołujecie na sędziów tych, którzy w zborze się nie liczą? 5. Mówię to, aby was zawstydzić. Czyż nie ma między wami ani jednego mądrego, który może być rozjemcą między braćmi swymi? (BW)


Myślę, że za bardzo boimy się słów np: SĄDZIĆ, UCZYNKI-i to często powoduje wypaczenia w unkcjonowaniu lokalnych społeczności-zborów.Zbyt często się widocznie spotykaliśmy z nadużyciami i dlatego idziemy w skrajność,( bojąc się, że zostaniemy posądzeni o brak miłości lub głoszenie uczynków) wolę nie ryzykować udzielić napomnienia-udam, że nie widzę.Taka postawa wyrządza szkodę pojedynczym osobom i zborom, gdyż prowadzi zasypiania jak głupie panny i powoli żyjemy jak ten świat.
mariola

Data:
05-09-2009 10:21

Wiesław, zgadzam się, że napominac trzeba, ale w celu pozyskania brata, a nie potepienia. Grzech trzeba nazwac po imieniu, aby grzesznik porzucił grzech, ale trzeba to oddzielić od człowieka. Potepic nam kogos nie wolno, ale grzech napietnować tak.
Mozemy powiedzieć:
"To jest kłamstwo", ale nie wolno nam powiedziec :"Jestes kłamca".
Grzesznikami jestesmy wszyscy, tylko jednych grzechy są bardziej widoczne, innych skryte. Ważne jest,zebysmy dojrzeli problem, a jeśli ktos potrafi nam w tym pomóc, to ma wielki dar i chroni nas przed śmiercią.
wiesław

Data:
07-09-2009 10:01

mariola napisał(a):
Wiesław, zgadzam się, że napominac trzeba, ale w celu pozyskania brata, a nie potepienia. Grzech trzeba nazwac po imieniu, aby grzesznik porzucił grzech, ale trzeba to oddzielić od człowieka. Potepic nam kogos nie wolno, ale grzech napietnować tak. Mozemy powiedzieć:\"To jest kłamstwo\", ale nie wolno nam powiedziec :\"Jestes kłamca\". Grzesznikami jestesmy wszyscy, tylko jednych grzechy są bardziej widoczne, innych skryte. Ważne jest,zebysmy dojrzeli problem, a jeśli ktos potrafi nam w tym pomóc, to ma wielki dar i chroni nas przed śmiercią.

Mariolu nie bardzo Cię rozumiem.Piszesz, że nie wolno nam powiedzieć \"jesteś kłamcą\". Człowiek, który kłamie jest kłamcą, który zabija jest zabójcą, który kradnie jest złodziejem itd.Jeżeli ja bym kłamał, to powiesz mi kłamstwo jest złe-winne jest kłamstwo, nie to ja kłamię więc w tej sytuacji jestem kłamcą.

Obj. 21:8 8. Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie jezioro płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga.(BW)
Udziałem wszystkich kłamców, a nie wszelkiego kłamstwa.

mariola

Data:
16-09-2009 00:54

Wiesław, w czy my jesteśmy bez grzechu?
Sąd na koncu świata wydaje Bóg (Obj. 21, 8), tylko On, On jest Sędzią.
My jesli czynimy sie sędziami, to biada nam. Sam Pan Jezus mówił o tym:
"Obłudniku, wyjmij najpierw belke ze swojego oka..."
Jest istotna róznica, gdy oceniamy (potepiamy ) grzech, a nie grzesznika (patrz wydarzenie z cudzołożnicą).
"Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem..."
Wiesław

Data:
16-09-2009 10:38

mariola napisał(a):
Wiesław, w czy my jesteśmy bez grzechu? Sąd na koncu świata wydaje Bóg (Obj. 21, 8), tylko On, On jest sędzią. My jesli czynimy sie sędziami, to biada nam. Sam Pan Jezus mówił o tym: \"Obłudniku, wyjmij najpierw belke ze swojego oka...\" Jest istotna róznica, gdy oceniamy (potepiamy ) grzech, a nie grzesznika (patrz wydarzenie z cudzołożnicą). \"Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem...\"

Mariolu zwróć uwagę co mówi Paweł; 1 Kor. 5:3 3. Lecz ja, choć nieobecny ciałem, ale obecny duchem, już OSĄDZIŁEM tego, który to uczynił, tak jak bym był obecny: (BW) 1 Kor. 5:12 12. Bo czy to moja rzecz sądzić tych, którzy są poza zborem? Czy to nie wasza rzecz sądzić raczej tych, którzy są w zborze? (BW) 1 Kor. 6:2-4 2. Czy nie wiecie, że święci świat SĄDZIĆ będą? A jeśli wy świat SĄDZIĆ będziecie, to czyż jesteście niegodni OSĄDZAĆ sprawy pomniejsze? 3. Czy nie wiecie, że aniołów SĄDZIĆ będziemy? Cóż dopiero zwykłe sprawy życiowe? 4. Jeśli macie do OSĄDZENIA zwykłe sprawy życiowe, to czemu powołujecie na SĘDZIÓW tych, którzy w zborze się nie liczą? (BW) To prawda, że ostateczny sąd należy do Boga, lecz my również mamy;sądzić, osądzać, rozsądzać, oceniać. Jak chcesz bez osądzenia napomnieć siostrę, która grzeszy.Stwierdzenie, że Ona grzeszy jest wynikiem osądu jakiego dokonałaś, oceniłaś, że jej postępowanie jest niezgodne z Bożym Słowem. Rzym. 2:1-3 1. Nie ma przeto usprawiedliwienia dla ciebie, kimkolwiek jesteś, człowiecze, który sądzisz; albowiem, sądząc drugiego, siebie samego potępiasz, ponieważ ty, sędzia, czynisz to samo. 2. Bo wiemy, że sąd Boży słusznie spada na tych, którzy takie rzeczy czynią. 3. Czy mniemasz, człowiecze, który osądzasz tych, co takie rzeczy czynią, a sam je czynisz, że ujdziesz sądu Bożego? (BW) Jeśli kradnę i nikt z ludzi o tym nie wie, osądzam (wypowiadam się negatywnie ) brata, którego kradzież została ujawniona, nie ujdę sądu Bożego.Najpierw mam wyjąć belkę z oka swego(przestać kraść, pojednać się z człowiekiem i Bogiem), a dopiero wtedy mogę wskazać źdźbło w oku brata mego. Gdybyśmy nie oceniali (osądzali), to jak moglibyśmy stosować słowa z Mat.18;15-18 i inne.
marek w.

Data:
17-09-2009 15:33

"Kto jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem..."

Ci którzy chcieli ukamienować tą kobietę chcieli wykonać to na podstawie zakonu. Zakon jednak mówił też „będziesz sprawiedliwie sądził”. To znaczy takim sądem osądzisz obcego co domownika i każdą inną osobę.
Powinniśmy osądzać grzech ale musimy to robić też z rozumem. Od nas też zależy chcemy komuś pomóc, czy kogoś stracić. Jeżeli ktoś widzi że grzeszy brat jego niech idzie i na osobności upomni go. Tak powinniśmy postąpić jak byśmy postąpili z żoną lub bratem swoim.

mariola

Data:
18-09-2009 12:25

Wiesław rozsądzać mamy, ale nie potępiać. Szczególnie dotyczy to staszych zboru, to ich zadanie utrzymac czystość w zborze i swoim autorytetem powinni trzymac porządek. Dlatego powinni oni byc pełni Ducha, aby mówili nie od siebie. Napominanie od siebie mozna rozpoznać i od Ducha też. To drugie słuzy zachecie człowieka do zmian. Nie powinno braknąc wtedy modlitwy.
Ale powinniśmy zacząć od siebie, nie mozna iść do brata i upominac go w drobnej sprawie, a samemu zaniedbywać podstaw nauk Chrystusa. Jesli kierujemy sie miłościa do Chrystusa, na pewno napominanie przyniesie dobre skutki.

Odpowiedz

Imię:
Email:
- niewymagane
Treść:
 
kod z obrazka
Kod z obrazka:
 
Wysyłając formularz akceptuję Regulamin forum emaus.zgora.pl
 
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003 - 2012 emaus.zgora.pl
online: 30 • dzisiaj: 778 • wszystkich: 2129754