Temat: zbawiony?
Autor
Post
aldona
Data:
07-10-2005 17:53
Data:
07-10-2005 17:53
mam piątkę dzieci . mój 4,5 letni syn po porannej modlitwie wyszedł z pokoju i powiedział; modliłem się żebym był zdrowy, żeby wszędzie pilnowały mnie anioły i zaprosiłem JEZUSA aby zamieszkał w moim sercu.
chodziłam i myślałam czy mój syn naprawdę zaprosił JEZUSA do swojego serca? na pytanie gdzie jest JEZUS odp. no w sercu moim przecież. wieczorem przy wspólnej modlitwie potwierdził swoją duchową dojrzałość ; ....i dziękuję ze BÓG wypełnił moją ranną modlitwę. jak patrzeć na to ? czy jest zbawiony? gdzie pokuta?itd...
mama
Data:
08-10-2005 13:05
Data:
08-10-2005 13:05
Przeciez wiesz, ze dzieci nasladuja doroslych w roznych dziedzinach. Tu masz przyklad jak dziecko chce byc podobne do mamy, sadze, ze Jezus jest Twoim Zbawicielem. Dzieci sa swiete przez rodzicow do momentu gdy staja sie dojrzale (nie ma jakiejs okreslonej granicy wiekowej). Trudno mowic w tym wieku o duchowej dojrzalosci, bo mam dzieci troche starsze i wiele razy opowiadaly, ze przyjely Jezusa (uczestnictwo na Szkolkach, chrzescijanskich obozach..).
Jezus wspomina nam o tym by dorosli stali sie jak dzieci, ale... przeciez o tym wiesz. Zle sie dzieje jesli dorosly doslownie zachowuje sie jak dziecko, tak jego obowiazuje pokuta. Ja w takich momentach prosilam Boga, by bojazn Boza nie opuszczala mojego dziecka, by dojrzewalo w Jego Slowie.
Osobiscie ciesze sie, ze i dzis sa dzieci kochajace Jezusa.
Daniel
Data:
09-02-2006 04:03
Data:
09-02-2006 04:03
dziecko które ma 4 lata nie jest w świadome do końca tego co mowi... jesli by takie dziecko zgineło to bedzie zbawiony ze wzgledu na wierzacych rodzicow
mysle ze nawet 10 lat to zbyt młody wiek... to musi byc w pełni swiadoma decyzja
MAŁGOSIA
Data:
02-03-2006 13:45
Data:
02-03-2006 13:45
TO TAK JAK Z CHRZTEM DZIECI W KOŚCIELE KATOLICKIM, ZE DZIĘKI WIRZE RODZICÓW DZIECKO PRZYJMUJE CHRZEST DAJĄCY GODNOŚĆ DZIECKA BOŻEGO
Butter-fly :)
Data:
03-03-2006 06:35
Data:
03-03-2006 06:35
agus
Data:
03-03-2006 12:14
Data:
03-03-2006 12:14
Chrzest jest manifestacja swojej swiadomej decyzji. Najpierw oddanie zycia Bogu, pozniej chrzest. Sam Jezus tak zrobil, wiec nasladujmy Wszechwiedzacego.
agus
Data:
03-03-2006 12:26
Data:
03-03-2006 12:26
P.S. Aldono ciesz sie z postawy swego synka, czym tu sie martwic? Znam dzieci, ktore w tym mlodym wieku odpychaja od siebie wiare rodzicow, nie chca jej, buntuja sie, mowiac ze nie kochaja Jezusa. I tak nie sadze zeby zostaly potepione, gdyby ich zycia skonczyly sie teraz. Bog jest sprawiedliwy, wiec nie ma sie czego obawiac. Chcialam sie jeszcze podzielic ze znanym mi przypadkiem dziecka 5-letniego, ktorego rodzice to bardzo mocno charyzmatyczne osoby. Nie wiem jak i dlaczego do tego doszlo, ale dzieciatko to zaczelo "nauczac" rowiesnikow w przedszkolu. Dzieci slyszaly czesto "Jezus Cie kocha" lub "nie rob tak, bo Jezus na Ciebie patrzy". Po jakims czasie zostal juz naznaczony jako dziwne dziecko, odepchniete i nielubiane. Rodzice zabrali go z przedszkola, bo wracal ze lzami w oczach mowiac, ze dzieci go nie lubia. Zachowanie takie uwazam za pewna skrajnosc i rodzice musza byc czujni. Tamci nic sobie z tego nie robili, wrecz byli dumni ze swojego syna. Czy to dobra postawa??
Piotr B.
Data:
29-03-2007 14:21
Data:
29-03-2007 14:21
Witam wszystkich! Moi drodzy jesli mogę wrzucić małe słówko odnośnie zbawienia to myślę że się nie pogniewacie.Zbawienie jest procesem przez ,który człowiek musi przejść.Jezus Chrystus mnie zbawił,Jezus Chrystus mnie zbawia i Jezus Chrystus mnie zbawi.W momencie przyjęcia naszego Pana do serca przez wiarę otrzymujemy prawo stania się dziećmi Bożymi,a tym samym stajemy na drodze zbawienia.Mój siedmioletni syn przyjął Jezusa do serca,ale to on mnie o to poprosił.Ja prosiłem Pana o mądrość w postępowaniu z moim dzieckiem,abym w swojej gorliwości niczego nie zepsuł chcąc jak najlepiej.To Pan poprowadził mego syna pytaniami do mnie,abym mógł mądrze odpowiedzieć tak aby nie było to za mało ani za dużo.Do samego końca miałem wątpliwości co do zadania kluczowych pytan mojemu dziecku,ale gdy je zadawałem to wtedy już miałem pewność że to wola Boża.Dziecko moje przyjęło Pana Jezusa do serca bo bardzo tego zapragnęło i wiedziało ono samo że to co się działo z nim w tym momencie to był Bóg.Ja musiałem je nauczyć ostrożności w tym co będzie mówiło na temat Boga do innych ludzi i uczulić na to by zawsze mówiło prawdę lub nie udzielało odpowiedzi wogóle.Wiedzmy jedno,że nasze dzieci które stanęły na drodze zbawienia są prowadzone przez naszego Pana i będą doprowadzone do końca jeśli my nauczymy je kochać naszego Boga.Pamiętajmy abyśmy w naszej nadgorliwości wobec Pana nie skazali naszych malusińskich na niepotrzebne cierpienia to już nie są w pełni nasze dzieci lecz Boga i pilnujmy ich bardziej jako bracia czy siostry niż rodziciele z krwi i ciała.Ale puki co uczmy ich Pisma,a będą wspaniałymi naczyniami Bożymi żyjącymi życiem wiecznym z naszym Bogiem.Serdecznie pozdrawiam,niech wasze dzieci Bóg błogosławi.
Tomek
Data:
06-12-2011 17:30
Data:
06-12-2011 17:30
Droga Aldono napisz proszę co u Twojego syna...
Ja osobiście wierzę że w myśl tego co mówi słowo Boże człowiek nie musi wyznawać swoich grzechów aby być zbawionym. Później, kiedy jest zbawiony wyznaje swoje grzechy aby nie odpaść.
Jedyny grzech który kwalifikuje niewierzącego do piekła to nie przyjęcie Pana Jezusa.
...Bóg świat z Sobą pojednał nie zaliczając im ich upadków...
...Duch Święty przyszedł aby przekonać świat... o grzechu gdyż nie uwierzyli w Niego...
Z tego co napisałaś, dla mnie wynika że Twój syn narodził się na nowo, bez względu na to co działo się później...
Wiem po sobie że choć sprawy na zewnątrz nie zawsze wyglądają różowo to zawsze jest szansa na zmianę.
Mam nadzieje że u Twojego syna jest teraz ok.
Iwona
Data:
10-12-2011 12:24
Data:
10-12-2011 12:24
"dziecko które ma 4 lata nie jest w świadome do końca tego co mowi... jesli by takie dziecko zgineło to bedzie zbawiony ze wzgledu na wierzacych rodzicow "
Czy to prawda?
A jak rodzice nie wierzą? To piekło jest wypełnione dziećmi?
Tomek
Data:
12-12-2011 09:19
Data:
12-12-2011 09:19
| Iwona napisał(a): |
| "dziecko które ma 4 lata nie jest w świadome do końca tego co mowi... jesli by takie dziecko zgineło to bedzie zbawiony ze wzgledu na wierzacych rodzicow " Czy to prawda? A jak rodzice nie wierzą? To piekło jest wypełnione dziećmi? |
Dziecko, tak długo jak jest nieswiadome tego co dobre a co złe jest w sytuacji Adama i Ewy przed skosztowaniem owocu z drzewa poznania dobra i zła.
W chwili kiedy jednak zrobi coś wbrew sumieniu bedąc już swiadome tego że jego uczynek jest zły to umiera duchowo.
Dopiero wtedy musi się na nowo narodzić...
Iwona
Data:
13-12-2011 13:35
Data:
13-12-2011 13:35
Tomek, wyjaśnij mi co mają do tego wierzący rodzice.
I czy naprawdę budzące się sumienie decyduje o tym, że trzeba się narodzić na nowo. Drążę to bo bardzo ważne. Latem utopiła się 12 letnia córka znajomych. Bardzo dobre dziecko, dobra uczennica.
Znam dwuletnie maluchy, które wiedzą, że źle zrobiły a jak im wytłumaczyć i uświadomić temat Zbawienia. ???
Zbawia Bóg i tylko on wie, kto będzie Zbawiony. Dlatego bardzo martwią mnie i niepokoją wszelkie spekulacje typu " Bóg zabrał go do siebie..." Nie wolno nam tak mówić.
Pszczoła
Data:
21-12-2011 11:10
Data:
21-12-2011 11:10
Może powiem, jak to było z moimi córkami.
Kiedy były w wieku ok.7-9 lat, może i wcześniej, modliły się modlitwą \"przyjęcia Jezusa\", nawet jakiś czas z pasją rysowały aniołki i inne sceny z Biblii. Potem im...przeszło. Jakoś nie widziałam w ich życiu owoców nawrócenia. Były takie same jak inne dzieci, usprawiedliwiały swoje kłamstewka, kłóciły się z rówieśnikami, bywały nieposłuszne rodzicom i jakoś nie miały z tego powodu wyrzutów sumienia. Martwiło mnie to, bo czułam, że moje dzieci nie narodziły się wcale na nowo, choć wcale niezłą znajomość Słowa miały( u nas zawsze modliliśmy się rodzinnie i czytaliśmy na głos fragmenty Słowa, a potem mąż je omawiał). Ich modlitwy były wyuczone, nie czuć było, że są z Ducha.
Aż...postanowiliśmy pojechać z nimi na zjazd gimnazjalistów CHWZ. Tam były wezwania do pokuty, a potem prośby o chrzest Duchem Świętym. Moje dziewczyny wyszły do jednej i drugiej modlitwy( mówiąc w dużym skrócie, bo działo się, działo). Starsza córka pokutowała z oglądania horrorów, okazało się, że jest tym ...zniewolona( o czym nie wiedziałam! Robiła to w tajemnicy przede mną!), młodsza szła w prostocie serca. Nawet nie było tej modlitwy o \"przyjęcie Pana Jezusa\". Po prostu- pokuta, wyznanie grzechów, prośba o chrzest Duchem. I właśnie ta ostatnia modlitwa( a ja z mężem w poście w tym czasie o dzieciaki, post wspierany przez innych wierzących), zstąpił Duch na starszą córkę i miała widzenie Chrystusa na górze. Łzy lały się jej strumieniami, a mi brat potwierdzał, że naprawdę moją córkę dotknął Bóg( po pewnym nauczaniu w jednym zborze byłam pełna wątpliwości, bo to mogły być przecież \"tylko emocje\"). Młodsza ofiarowała się Bogu. Tydzień później obydwie zaczęły na nabożeństwie niedzielnym modlić się językami. A ja...nadal pełna wątpliwości bacznie się im przyglądała, czy na pewno...? Każdy najmniejszy upadek moich dzieci napawał mnie strachem- o, postępują wg ciała, to pewnie były emocje! Ale im dłużej rozmawiałam z dziećmi, tym bardziej widziałam, czułam, jak mocno dotknął się ich Bóg. Chętnie zaczęły przychodzić na modlitwę rodzinną. Ich modlitwy mają inną jakość. Zaczęły same czytać Słowo Boże, starsza zaczęła od ST( kończy V Mojż.), młodsza już wchłonęła cały NT. SAME, bez mojej zachęty to robią, a zaczęło się to przed kilkoma tygodniami. Same, bez moich nakazów zaczęły nakrywać głowy do modlitwy- co wcześniej po prostu byłoby nie do pomyślenia( chodzimy na społeczność, gdzie się to praktykuje). Czy zdarza im się grzeszyć? Tak. Ale ich \"przepraszam\" jest inne niż wcześniej, Boga w modlitwie też proszą o wybaczenie ( wcześniej tego nie było). Starsza córka ma 14 lat, młodsza 12. Uważam, że są nowo narodzonymi chrześcijankami, ochrzczonymi Duchem Świętym. I kiedy porównuję ich stan duchowy z wcześniejszego okresu, kiedy niby to \"przyjęły Jezusa do serca\", to widzę, że wcześniej mowy nie było o nowym narodzeniu.To się stało w akcie pokuty, po prośbie o chrzest Duchem, to był akt świadomej woli. Tym bardziej, że jak rozmawiałam ze starszą córą, to mówiła mi, \"mamo, ja wcześniej nie umiałam oddać życia Jezusowi, bo czułam, ze coś stracę\"- ona liczyła koszty, była naprawdę świadoma tej decyzji. Młodsza trochę inaczej, ale też świadomie. Teraz się uczą, weszły na pewną drogę i pewnie zaliczą niejeden upadek, tak jak ja i mój mąż. Ale wiem, że narodziły się na nowo. Wiem, że niektórzy nauczyciele Słowa zalecają sceptycyzm w tych sprawach, a każdy grzech jest \"dowodem\" na to, że ktoś \"nie narodził się na nowo\". Uważam to za pomyłkę( oni to już nie grzeszą?). Ale rzeczywiście w części przypadków wmawia się ludziom, że są zbawieni, bo coś tam odmówili...Trzeba mieć poznanie w Duchu, czy coś się wydarzyło, czy nie.
\"Papierkiem lakmusowym\" jest często chrzest Duchem- jeśli dziecko zostanie ochrzczone Duchem, to po prostu nie trzeba więcej dowodów. Słyszałam o przypadkach, kiedy chrzczone Duchem bywały naprawdę małe , paroletnie dzieci, więc uważam to za możliwe( Jan Chrzciciel był napełniony Duchem już w łonie matki...). Ale jeśli jest to tylko modlitwa, nawet szczera( dzieci są szczere), to po prostu trzeba ...poczekać. Czas pokaże, czy dziecko wydaje owoc Ducha, czy nie. Nie ma takiej możliwości, aby ktoś narodzony na nowo nie wydawał owocu Ducha, to naturalne dla wierzącego. Jest to jednak proces. Ale...widoczny, zauważalny dla
otoczenia. Takie dziecko jest inne. Czuć, że jesteśmy jedno z takim dzieckiem, jedno w Duchu.
Ja wcześniej nie czułam jedności duchowej z moimi corkami i płakałam wiele razy z tego powodu. Były czasem tak obce...A teraz czuję radość i kiedy wspólnie się modlimy, uwielbiając naszego Pana to nie przestają Bogu dziękować za łaskę nawrócenia się moich dzieci.
Czego wszystkim rodzicom życzę. Módlcie się o swoje dzieci, poście, wołajcie do Pana.
Tomek
Data:
09-01-2012 19:19
Data:
09-01-2012 19:19
Iwona:
"Znam dwuletnie maluchy, które wiedzą, że źle zrobiły a jak im wytłumaczyć i uświadomić temat Zbawienia. ???"
-------------------------------------------------
Może to nie najszczęśliwsze porównanie ale nawet pies odpowiednio wytresowany
"wie" że coś przeskrobał.
Myślę że całkiem małe dzieci nie wiedzą co jest dobre a co złe a tylko co podoba się mamie czy tacie a co nie. To rodzice mówią co jet dobre a co złe.
Kiedy jednak dziecko zaczyna być świadome tego że to co zrobiło jest złe, a nie że coś jest nie tak bo mama się gniewa, to wtedy ma zdoloność do tego aby zrozumieć kwestię grzechu i odkupienia.
Tak to rozmiem...