KZ Emaus
"Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący!" (Objawienie 3:15)

Temat: Przyjaciel dla chrześcijanina

Autor
Post
marek

Data:
04-03-2007 17:43

Czy wierzący człowiek moze miec za przyjaciela ludzi, ktorzy nie narodzili sie na nowo? Czy przyjaciel to ktos tylko na jakis czas? Dziś słyszałem wypowiedz na ten temat i... troche jestem zaskoczony wnioskiem jaki usłyszałem. Może ktos podzieli się swoim doswiadczeniem ?
Graszka

Data:
04-03-2007 19:46

Trudno o przyjaźń z człowiekiem niewierzącym...chyba nawet niemożliwa. W końcu- zbyt duża różnica poglądów, inny system wartości, inne cele życiowe...Osobiscie nie udało mi się zaprzyjaźnić z osobą niewierzącą. No, miałam przyjaciół wśród katolików, ale to byli ludzie z Odnowy i jednak parę wspólnych spraw nas łączyło...
Zresztą - Pismo przyjaźni ze światem raczej...nie zaleca...
kasia

Data:
04-03-2007 21:37

Ks. Przysłów 17:15-18,
(15) Kto uwalnia łotra i kto skazuje niewinnych: Pan do obu czuje odrazę. (16) Po cóż pieniądze w ręku głupiego? Brak mu rozumu, by nabyć mądrości. (17) Przyjaciel kocha w każdym czasie, a bratem się staje w nieszczęściu. (18) Niemądry jest ten, kto daje porękę i kto przysięgą ręczy za bliźniego.


Tomasz Jezuita

Data:
04-03-2007 21:53

Nawet powinien, inaczej coś chyba jest nie w porządku z miłością, prawda? :-).
Graszka

Data:
05-03-2007 08:27

Tomaszu- nie myl miłości bliźniego z przyjaźnią.
Mogę "miłować" bliźniego, nawet wrogów, pomagać im, świadczyć, głosić Jezusa.
Ale przyjaciel to ktoś, komu się ufa, komu się powierza tajemnice, na kim się polega, z kim spędza się dużo czasu i ma bliskie relacje.
Nie wyobrażam sobie przjaźnić się z osobą niewierzącą w ten sposób.
Np. ona ma ochotę na drinka i papieroska- ja nie piję i nie palę, ona ma "partnera" z ktorym śpi , ja potępiam to jako grzech, ona uważa, że nie ma nic złego w pozwalaniu własnym dzieciom oglądania Harry Pottera- ja swoim dzieciom zabraniam etc.( oczywiście to tylko małe przykłady, są bardziej subtelnie różnice w poglądach). Powstało by mnóstwo konfliktów, niezrozumienia...miałybyśmy inny punkt odniesienia- ja Pismo Św., ona jakiś własny, wykształcony przez ten świat system wartości.
Nie dogadałybyśmy się.

Kasiu- kompletnie nie rozumiem, w jakim celu podaaś fragment z Ks. Przysłów.
Możesz jakoś wyjaśnić?
Marcin.

Data:
05-03-2007 12:42

Marku, Biblia wyrażnie mówi, "Wiarołomni, czy nie wiecie, że przyjażń ze światem, to wrogość wobec Boga? Jeśli więc kto chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga." Jak. 4, 4.
Mamy miłować bliźniego jak siebie samego, jednak czy miłość bliżniego jest przyjaźnią? Raczej nie.
Pan Jezus Chrystus powiedział do swoich uczniów podczas ostatniej wieczerzy, "Jesteście przyjaciółmi moimi, jeśli czynić będziecie, co wam przykazuję." Ew. Jana. 15, 14.
Kilka lat temu przeżyłem pewne doświadzczenie, przez które zwycięsko przeprowadził mnie Bóg. W czasie, gdy pracowałem w pewnym miejscu, przyszła mi pewna myśl, do dzisiaj uważam, że nie była ona od Boga, że mogę mieć w pewnej osobie przyjaciela, tak jak w Zborze. Widziałem jednak, że z czasem zaczęło być to dla mnie ciężarem, więć wyłożyłem przed Bogiem "runo". Bóg przez to "runo" przemówił do mnie, że zaniedługo się zawiodę na tej osobie, i tak się stało. Wolę pominąć pewne konkretne wątki, gdyż są nieważne, jednak wniosek jest jeden, w wersetach Biblijnych, które napisałem, i w wielu innych.

Z Bogiem.

Marcin.
jartur

Data:
05-03-2007 14:06

Jak zwykle Tomasz jezuita wyskoczyl ze swoja madroscia racz zauwazyc ze milosc blizniego a przyjazn to dwie rozne sprawy, kto staje sie przyjacielem swiata, ten staje sie nieprzyjacielem Boga i to rowniez tyczy sie relacji z niewierzacymi dwie rozne drogi ktore diametrialnie sie roznia, kto zyje w swiecie mowi jak ten swiat, kto zyje z Bogiem mowi jak slowo Boze.. milosc blizniego to jedno a przyjazn to drugie..

Edson

Data:
05-03-2007 15:32

"Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski." ( Mt 5; 43-48 ).
Tomasz Jezuita

Data:
05-03-2007 22:00

Dzięki, Ed. Zaoszczędziłeś mi odpowiedzi.
jartur

Data:
08-03-2007 11:08

mowa i pytanie bylo o przyjazni a nie o przyjacielskim nastawieniu do niewierzacych, wiec prosze tu nie naciagac slowa
2 Kor. 6:14-15
14. Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością?
15. Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym?



Tomasz Jezuita

Data:
08-03-2007 13:23

Przyjaciela się nie ma. Przyjacielem się jest. A tu wyznanie osoby obdarowywanej nie ma nic do rzeczy.
Zdaje się, że zupełnie inaczej rozumiemy dwa pojęcia: przyjaźń i świat.
Nic więcej nie ma tu chyba do dodania.
Daniel

Data:
08-03-2007 16:56

Jakuba 4:4 Wiarołomni, czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem, to wrogość wobec Boga? Jeśli więc kto chce być przyjacielem świata, staje się nieprzyjacielem Boga.

drogi Marku mozesz miec znajomych w swiecie........ mozesz miec nawet przyjaciela w swiecie jesli ktos chetnie Cie slucha gdy mowisz o Bogu jak najbardziej jest to dobre ale jesli masz przyjaciela ze swiata i on ciagnie Cie w zla strone a Ty nic mu o Bogu nie mowisz (sam najlepiej bedziesz o tym wiedzial) to jest źle bo wierzacego ciagnie do wierzacych

Luthien

Data:
08-03-2007 18:30

Hmmmm...Napisałeś,Tomaszu, że "wyznanie osoby obdarowywanej nie ma nic do rzeczy"... Nie wątpię,że są przyjaźnie które kwitną mimo różnic w poglądach, ale czy wyobrażasz sobie prawdziwą przyjaźń z satanistą?Może inaczej rozumiemy przyjaźń, dla mnie przyjaciele, to "rodzina, którą sami sobie wybieramy", której zwierzamy się z tego, co dzieje się w naszym sercu. Moim przyjacielem nie mógłby być człowiek wyznający odmienną religię, np. buddysta, ale nie mógłby też nim zostać np. cudzołożnik, a więc osoba, której system wartości rozmija się z moim. Po prostu nie rozumielibyśmy się! Mogę lubić osoby nie będące chrześcijanami, ba, mogę i muszę je kochać - jak np.moją rodzinę (choć nie tylko) - tak jak Bóg kocha ludzi - ale nie będziemy się nigdy w 100% rozumieć. Dlatego tak ważne jest, aby człowiek wierzący nie wiązał się z niewierzącym - to naprawdę nie działa...
lidadra

Data:
09-03-2007 20:50

Witam wszystkich. Ja osobiscie mam przyjaciolke “z tego swiata“ i muszę przyznać że jest calkiem ok. Ona wie o moich wartosciach i nigdy nie mamy z tym problemu. Na początku naszej znajomości czasami owszem propozycja na drinka lub papirosa na co nie wyrazila bym zgody. Ale teraz kiedy zna moje stanowisko nigdy nie robi tego przede mną. Czesto sama zaczyna rozmowę na tematy biblijne. I mysle ze w ten sposób przyjazniac sie ze mna dowie się wiecej o Chrystusie, wlasciwie prawie ze wszystkim sie zgadza jeżeli chodzi o sprawy duchowe .Myslę że jest rzecza niewlasiwa kiedy wierzacy zamykają się tylko we własnym kręgu nie pozyskaja nowych osób w ten sposób. Oczywiscie jak najbardziej przyjaciel nowonarodzony. Ale warto patrzeć na człowieka jakie ma wnetrze a nie przyklejac etykiete nowonarodzony czy nie. Jezeli wiem że w trudnych chwilach taka przyjaciolka przyjdzie mi z pomoca bardziej niż nawet rodzina ,kiedy poprosi mnie o pomoc napewno to nie jest złe.. Moje doswiadczenia sa pozytywne. Mysle że kazdy musi sam patrzec kazdy przypadek jest inny, zalezy jakim ja jestem czlowiekiem i jakim jest ten ktoś. Nie zdajemy czesto sprawy jak wielki wplyw mamy na ludzi, nigdy nie zapomne slów mojej bylej sasiadki która przypadkiem spotkalam “Pani Bog tak wiele dla pani zrobił i zrobi jeszcze wiecej“ to bylo dla mnie totalne zaskoczenie że ta osoba pamieta mnie w ten sposob.
piotrz

Data:
12-03-2007 17:25

Nie rozumiem na jakiej podstawie utożsamiacie "przyjaźń ze światem" z przyjaźnią z człowiekiem ze świata, toż to koszmarne uproszczenie!! Przecież ten wers mówi zupełnie o czymś innym. Gdyby życie chciało być tak proste, jak przepisy, które serwujemy innym. A gdyby otworzyć wątek na temat ilu wierzących przyjaciół zawiodło w potrzebie to pewnie długa byłaby lista wpisów, nie o to chodzi. Salomon powiada, że "niejeden przyjaciel jest bardziej przywiązany niż brat" (18.24) - tu moglibyś dodać również "brat w Chrystusie". Z pewnością lepiej na siłe nie szukać, ale jeśli te niezgodności, o których pisane było powyżej nie przeszadzają to jest to chyba dużo! Bo czasem doktrynalne różnice wśród braci powodują takie niechęci, że łatwiej jest pogadać z przyjacielem "z poza układu".
jartur

Data:
13-03-2007 17:46

z Ubolewaniem i smutkiem czytam wypowiedzi niektorych forumowiczow w tym temacie jakos nikt nie odwazyl sie ustosunkowac do tego slowa ktore podalem wyzej ..nic cisza ...wobec tego jeszcze raz ...:
2 Kor. 6:14-15
14. Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo jakaż społeczność między światłością a ciemnością?
15. Albo jaka zgoda między Chrystusem a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym?

ja za przyjazn z ludzmi niewierzacymi ze swiata serdecznie dziekuje wole miec spolecznosc z Braćmi i Siostrami w Chrystusie ktorzy zyja w wierze, aby podobac sie Bogu....a nie przypodobac sie ludziom..
zapamietajcie ludzie niewierzacy i swiat wciagaja jak odkurzacz.. nie teraz to pózniej.
Daniel

Data:
13-03-2007 22:49

"piotrze" jesli nie wiesz jaka roznica jest miedzy falszywymi bracmi i prawdziwymi bracmi w Chrystusie to bardzo mi przykro bo z tego co czytalem np apostol Paweł nigdy nie byl w zagrozeniu ze strony bracmi ale ze strony pogan lub falszywych braci ...... ja sie nie spotkalem z czlowiekiem naprawde wierzacym nie mowie o czlowieku ktory tylko z nazwy jest czlowiekiem wierzacym ale o takim ktorego i zycie jest swiadectwem zeby podemna kopal dolki czy cos w tym stylu a jesli latwiej jest pogadac z przyjacielem z poza ukladu jak to nazwales to znaczy ze cos jest nie wporzadku ....... mnie ciagnie do ludzi wierzacych przy nich czuje sie jak w "domu" i tak jak pisalem w moim poscie wyzej ludzi wierzacych ciagnie do wierzacych (co widac w wypowiedzi "jartura") zyjemy wsrod roznych ludzi i mozemy miec znajomych przeciez nie odetniemy sie od swiata ale przyjaciol powinnismy miec wsrod chrzescijan ........ gdy Bóg jest na 1 miejscu to oczym bedziesz rozmawiac z przyjacielem ze swiata ? on nie bedzie chcial rozmawiac o Bogu a Ty o swiecie .......
i prosil bym o wytlumaczenie co oznacza "przyjaźń ze swiatem"

Tomasz Jezuita

Data:
13-03-2007 22:55

Z radością i sercem wezbranym wiosennie odpowiem, nie swoimi słowami:

Te słowa tradycyjnie przypisuje się Franciszkowi z Asyżu:

O Panie, uczyń z nas narzędzia Twojego pokoju,

Abyśmy siali miłość tam, gdzie panuje nienawiść;
Wybaczenie tam, gdzie panuje krzywda;
Jedność tam, gdzie panuje zwątpienie;
Nadzieję tam, gdzie panuje rozpacz;
Światło tam, gdzie panuje mrok;
Radość tam, gdzie panuje smutek.

Spraw abyśmy mogli,
Nie tyle szukać pociechy, co pociechę dawać;
Nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć;
Nie tyle szukać miłości, co kochać;

Albowiem dając, otrzymujemy;
Wybaczając, zyskujemy przebaczenie,
A umierając, rodzimy się do wiecznego życia.

Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Te zaś do mojego mądzrejszego imiennika z Akwinu:

Panie - Ty wiesz lepiej aniżeli ja sam, że się starzeję i pewnego dnia będę stary.
Zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.

Odbierz mi chęć prostowania każdemu jego ścieżek.

Uczyń mnie poważnym, lecz nie ponurym, rozumnym, lecz nie narzucającym się.

Szkoda mi nie pożytkować wielkich zasobów mądrości, jakie posiadam, ale ty Panie wiesz, że chciałbym zachować do końca paru przyjaciół.

Wyzwól mój umysł od niekończącego brnięcia w szczegóły i daj mi skrzydła abym w lot przechodził do rzeczy.

Zamknij mi usta w przedmiocie mych niedomagań i cierpień w miarę jak ich przybywa, a chęć wyliczania ich staje się z upływem lat coraz słodsza.

Nie proszę o łaskę rozkoszowania się opowieściami o cudzych cierpieniach, ale daj mi cierpliwość wysłuchiwania ich.

Nie śmiem Cię prosić o lepszą pamięć ale proszę cię o większą pokorę i mniej niezachwianą pewność, gdy moje wspomnienia wydają się sprzeczne z cudzymi.

Użycz mi chwalebnego poczucia, że czasami mogę się mylić.

Zachowaj mnie miłym dla ludzi, choć z niektórymi z nich doprawdy trudno wytrzymać.

Nie chcę być świętym, ale zgryźliwi starcy to jeden ze szczytów osiągnięć szatana.

Daj mi zdolność dostrzegania dobrych rzeczy w nieoczekiwanych miejscach i niespodziewanych zalet w ludziach. Daj mi Panie łaskę mówienia im o tym.

No cóz, ale to w końcu katolicy... Reszta jest milczeniem.
jartur

Data:
14-03-2007 10:54

To co napisales wskazuje jak wielkie problemy ze soba mial twoj imiennik i inni wielce "swieci"
Ludzie niewierzacy rowniez pomagaja innym ludziom biednym, wiele rzeczy to kwestia sumienia i decyzji
ale czy niewierzacy moze zwiastowac Ewangelie w mocy Ducha Swietego, czy twoj imiennik byl ochrzczony Duchem ..nie wiem czy Teresa z Kalkuty byla...? czy papiz polak byi? nie wiem ale chce tu podkreslic ze najwazniejsze jest poznanie Chrystusa Pana, bo kto Go poznaje ma W NIM WSZYSTKO a poza nim juz nie szuka, bo znalazl ...i dlatego pod znakiem zapytania stawiam ludzi czy tez "swietych" jak to sie w KK przyjelo którzy maja lub szukaja innych posrednikow... daja przez to dowod ze nie znaja Pana Jezusa .

2 Kor. 11:3-4
3. Obawiam się jednak, ażeby, jak wąż chytrością swoją zwiódł Ewę, tak i myśli wasze nie zostały skażone i nie odwróciły się od szczerego oddania się Chrystusowi.
4. Bo gdy przychodzi ktoś i zwiastuje innego Jezusa, którego myśmy nie zwiastowali, lub gdy przyjmujecie innego ducha, którego nie otrzymaliście, lub inną ewangelię, której nie przyjęliście, znosicie to z łatwością.

i co na to powiecie ? Inny Jezus ? kto by pomyslal, a jednak !!!
Tomasz nie mysl sobie ze przekreslam wszystkich katolikow ale powiem ci jedno znam takich, ktorzy sie narodzili z Ducha w KK i wiesz co.. dlugo tam nie zagrzali miejsca, bo Bozy Duch ich z tamtad wyprowadzil, Objawiajac przez slowo Prawdziwego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa Nazarenskiego a nie eucharystycznego i wypromowanego z tradycji KK ..przez ludzi.... rowniez inna jest ewangelia, ktora zwiastuje KK pozostaje pytanie a jaki jest Duch..?

a do wszystkich czytajacych kieruje takie slowa : nie dajcie sie zwiesc ludziom, ktorzy glosza innego Chrystusa w innym Duchu badzcie trzezwi i wiedzcie ze w dniach ostatecznych ludzie wierzacy beda odciagani od wiary w Biblijnego Jezusa, od trojosobowego Boga jak i tu na forum ma tez to miejsce
pod przykrywka milosci i przyjazni ze swiatem i na wielorakie podstepne sposoby,, Bijcie na Alarm !!!
i niech w waszym zyciu nie bedzie zadnego kompromisu w sprawach Bozych.
marta

Data:
14-03-2007 12:55

dla piotrz -" Zgubny wpływ Swiata" z referatu br. M.Biernackiego umieszczonego na tej stronie mogłam sporo sie dowiedzieć na ten temat. Czytałeś, myślę, ze trudno sie nie zgodzić....
marek

Data:
17-03-2007 21:45

Jartur ciesze się, że jestes na tym forum. Jak najbardziej zgadzam sie z Toba . Dzieki za klarowna wypowiedz odnośnie przyjazni i.... za ostrzeżenie, ten ALARM! Jestem przerażony , ze właśnie pod przykrywką milości " miesza sie ludziom w głowach."
Zgadza się, ze mocnemu nic nie zaszkodzi, ale kto stoi niech uważa by nie upadł... i troche mi szkoda, ze forum jest miejscem " teologicznych, greckich , Ojcow kościoła KK itp" a nie naszego przeżywania Chrystusa w codziennym życiu. Niektorzy to ludzie ktorzy skarżyli sie, ze zostali pozbawieni głosu na innych Forach, a nawet sie nie dziwię!

Tu mają miejsce, więc korzystaja, moze tak musi być?
jartur

Data:
19-03-2007 18:51

Witaj Bracie Marku dziekuje za przychylna wypowiedz jestem ze Swinoujscia i tez mamy forum misji ktorej jestem czlonkiem zapraszam na nie bo moze chcialbys poznac osoby myslace podobnie jak ja, nie podam tu linku bo nie chce tracic czasu na to by i na naszym forum bylo (bez urazy) czcze gadanie z roznymi ojcami kosciola itp.. wole wzajemnie z Bracmi i Siostrami budowac sie w dom duchowy przez opowiadanie Chrystusa i tego jak dziala w zyciu innych..jesli chcesz i masz czas to moge dac Ci swoj adres emailowy.
niech Dobry Bog Cie blogoslawi i wszystkich tych ktorzy sa czystego serca (chodzi o intencje)
zuza

Data:
22-03-2007 23:47

....przeczytałąm co napisaliście i w większości postów nie mogę się doszukać tego do czego zostaliśmy powałani a mianowicie chrześcijańskiej miłości...
...piszecie (w większości) że nie wolno nam mieć przyjaciół z tzw. świata, że to w pewnym sensie obraża Boga a czy nie powinniśmy być świadkami Chrystusa właśnie w świecie (?)
....gdyby wierzacy w Boga zamykali sie tylko we własnych kręgach tworzyliby jedynie towarzystwa wzajemnej adoracji uznając siebie za wybranych i jedynie godnych Bożej Miłości a całą resztę za potencjalnych potępionych którzy i tzw.prawdziwych chrześcijan mogliby na złą drogę pociągnąć, czy to nie jest PYCHA (?)
....czy chrześcijanie nie zostali wybrani po to aby w świecie świadczyć o Bogu (?)
... wobec kogo mieliby świadczyć (?) wobec samych siebie i sobie podobnych (?)
....takie rozumowanie prowadzi wprost do wniosków że Chrystus przyszedł zbawić zbawionych, że kościoły mają przekonywac przekonanych, umacniać mocnych etc....
a przecież Chrystus przyszedł do tych co się żle mają , wszak zdrowi nie potrzebują lekarza...
czy Jezus nie jadał z celnikami? czy unikał trędowatych? czy potępiał jawnogrzesznice ? czy apostołowie trwali tylko w dwunastoosobowej wspólnocie? etc... gdyby tak było nikt już nie pamietałby o chrześcijanach ...
a czy my jako Kościół nie jesteśmy ciałem Chrystusa (?) czyżbyśmy nie mieli Go naśladować (?)
...wiara jest łaską, skarbem, komu Bóg ją powierzył jest wybrany i powołany by ten dar mnożyć, komu więcej dano od tego więcej się wymaga, zamykanie sie tylko w kregu tychże wybranych to jak zakopywanie talentów i chowanie światła pod korcem...
skąd ludzie z tzw. świata mieliby sie dowiedzieć o Bogu, jak mieliby odczuć że On jest Miłością?
naprawdę myślicie że wystarczy im rzucić kazanie o tym co sie Bogu podoba a co nie ,odwrócić sie plecami i odejść w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku do swojego ciepłego kregu prawych i sprawiedliwych?
w moim przekonaniu to nie jest chrześcijaństwo...

Łaska wam i Pokój :)

marta

Data:
23-03-2007 18:40


zuza napisał(a):
....przeczytałąm co napisaliście i w większości postów nie mogę się doszukać tego do czego zostaliśmy powałani a mianowicie chrześcijańskiej miłości...


Ja wciąż rozrózniam milośc blizniego od przyjażni. Nie wiem jak w innym jezyku, ale w polskim
to sa dwa rózne tematy. Co powiesz na slowa takiej starej pieśni " Przyjacielem naszym Jezus, jak wspaniałym wiernym jest.." , " Najlepszym z wszystkich Przyjacieli jest Jezus"...
Myślę, ze mając chrześcijanską miłośc , jak wspominasz , nie koniecznie
będziesz " otwierała swoje serce przed bliżnim, ktorego spotkasz na drodze, by dzielić sie
z nim kawałkiem chleba czy Ewangelią. Jezusowi mozna wszystko powiedzieć, przyjacielowi,
ktory kocha Jezusa całym sercem rownież. Nie wyczerpuje to tematu ale nie chodzi przecież o to,
by wszystko powidzieć bliżnim...
Anka

Data:
23-03-2007 19:36

Jeśli chcesz pozostać wierna swojemu wyborowi( posłuszna Bogu), to ciekawe, jak długo potrwa ta Twoja przyjaźń z kimś, kto wcale nie ma zamiaru wrócić do Boga...
Jak ten ktoś będzie traktował Towje zwierzenia( chrześcijanki o wrażliwym sumieniu), jakich udzieli Ci rad, jak będziecie rozmawiać, jak spedzać czas( i na czym)...? I jaki to będzie miało wpływ na Ciebie.

Jeśli podoba ci się taka przyjaźń, to powodzenia. Mamy wszak wolną wolę.

W końcu- skoro mamy kochać bliźniego jakm siebie samego, to ...wychodźmy za mąż( żeńmy się) z niewierzącymi. Ale skąd wiesz, żono, że zbawisz męża..? A skąd wiesz mężu, że zbawisz żonę...? A gdzie miłość?! Jak Paweł mógł tak pisać!

jartur

Data:
23-03-2007 23:48

Zuza nie rozumiesz ale przedstawie Ci to tak to nie ludzie ze swiata maja miec na nas wplyw to my mamy miec wplyw na nich to nie swiat ma nas pociagac lecz to my mamy wyrywac ludzi ze swiata i prowadzic do Chrystusa... przyjazn bardzo powaznie traktuje i nie wyobrazam sobie przyjazni z czlowiekiem niewierzacym, kocham go tak jak kocha Bog i widze go takiego jakim go widzi Bog
ale dopoki sie nie nawroci nie bede mial z nim zadnej spolecznosci, nie oceniaj tylko na podstawie slow
bo mozesz zostac zawstydzona ....to wszystko co napisalas jest prawda ale tez zdradzasz w sobie gorycz
powiedz ile czasu poswiecasz na to zeby ratowac dusze od piekla.. konkrety jak wyglada to w twoim zyciu to co napisalas..
Pokoj Bozy !

zuza

Data:
24-03-2007 16:52

anka..nie staram się roztrzygać o tym czy ktoś ma zamiar nawrócić się do Boga czy nie, nie my o tym decydujemy i nie wiemy co dzieje się w sercach innych ludzi
pytasz jak ktoś ze świata będzie traktował moje zwierzenia?
jeśli mówimy o przyjaciołach to mam nadzieję i liczę na to, że z szacunkiem, nie bombarduję nikogo bożymi naukami, nie prawię kazań, nie zasypuję biblijnymi cytatami po prostu staram się być uczciwa wobec siebie i tychże przyjaciół, nie ukrywam tego co stało się dla mnie ważne i uważam że można świadczyć o Bogu nie mówiąc ciągle o Nim, świadectwem jest życie nie słowa i o to zabiegam...

...jartur, nie wiem gdzie doszukałeś się w tym co napisałam że to świat ma nas pociągnąć (?), czy to że się ma przyjaciół z tzw. świata to właśnie dla ciebie znaczy?
dla mnie jednak nie, dla mnie to oznacza szansę dla tychże przyjaciół,że mogą poznać Boga tak jak i ja Go poznałam i ciągle poznaję (gdyby przed kilku laty ktoś osądził mnie jako kogoś ze świata komu nie warto poświęcić czasu pewnie nie podjęłabym próby trwania przy Bogu)
to też szansa i dla mnie, że nie poczuję się juz tak doskanała że nic mi juz nie zagraża, to najczęściej w oczach ludzi ze świata nasze chrześcijaństwo nabiera prawdziwych wymiarów, to oni je testują i są dla nas chrześcijan lustrem gdzie odbija się to czym zostaliśmy obdarowani...

nie pomyśl tylko że krytykuję zbory, wspólnoty czy inne kręgi które skupiają i umacniają chrześcijan, oczywiście że nie i uznaję je za bardzo ważne i bardzo potrzebne (sama do jednej z takich grup przynależę), to miejsca gdzie się karmimy i umacniamy ale według mnie nie wolno nam tylko w nich pozostać, jednak czy nam się to podoba czy nie ciągle żyjemy w świecie ( Jezus posyłając apostołów mówił" idzcie na cały świat "a nie uciekajcie od świata)...

pytasz o konkret, o to ile czasu poświęcam na to żeby ratować dusze od piekła, otóż uważam że nie jest moją rolą ratować jakiekolwiek dusze od piekła, to należy jedynie do Boga, nigdy też nie odważyłabym sie powiedzieć że znam kogoś tak jak Bóg go zna ani też że kocham kogoś tak jak Bóg go kocha, jestem tylko stworzeniem i nie uzurpuję sobie prawa do tego by równać się z moim Stwórcą staram się być jedynie narzędziem w Jego ręku, jeśli dał mi przyjaciół ze świata to jakim prawem ja miałabym ich odrzucić , staram się być dla moich przyjaciół ze świata świadkiem (nie mylcie że ŚJ ) tego co Bóg dla mnie robi...
w ty miejscu mogłabym powtórzyć to co już napisałam wyżej ance...

być może moja postawa wynika stąd, że szukając Boga (a własciwie przed Nim uciekając) błąkałam się przez trzydzieści kilka lat zanim ostatecznie pozwoliłam by to On mnie odnalazł i żeby zamieszkał w moim sercu (stało się to przez przyjaciela, który nie przekreślili mnie mimo iż byłam ze świata)
przez te lata poznawałam ludzi, z niektórymi się zaprzyjażniłam, czy to że zbliżyłam się do Boga miałoby spowodować że muszę odrzucić tych którzy stali się moimi przyjaciółmi mimo tego że nadal żyją w świecie, jakie to byłoby dla nich świadectwo, że mają poczuć się gorsi? miałabym ich ocenić i osadzić w ten sposób?
ja sie na to nie zdobędę, nie po tym co zrobił i robi dla mnie Bóg,

pozostańcie z chrześcijańskim pozdrowieniem :)
jartur

Data:
26-03-2007 16:47

No witaj Zuza ponownie
odnosze wrazenie ze nadal czegos nie rozumiesz do konca ja nikogo nie przekreslam i nie o to chodzi aby odcinac sie od ludzi ze swiata bo jestesmy poslani do tego swiata, aby byc swiatlem w ciemnosciach zycia ludzi niewierzacych tylko trzeba madrosci i ugruntowania w wierze aby zawierac kontakty z takimi osobami sam bylem kiedy niewierzacy i wiem z czym sie wiaze przebywanie z ludzmi ktorzy nie chca oddac zycia Jezusowi jednoczesnie chcac narzucic swoj sposob bycia i myslenia
krzycac o tolerancje o to ze jaki tam grzech ze to tylko bledy ktore kazdy popelnia, ooj dlugo by tu pisac ja powoli i subtelnie swiat moze wchodzic do zycia pojedynczego wierzacego a potem i do calej spolecznosci..

Co do lustra to jedynym prawdziwym lustrem jest dla nas Slowo Boze nie ludzie, owszem Bog moze uzyc
nawet osla aby przemowic do czlowieka wierzacego jednak prawdziwe nasze oblicze i to jacy jestesmy zobaczymy tylko w Slowie Bozym...problem polega na tym czy szybko odchodzimy, czy dajej tez i czesciej chcemy sie sobie blizej przyjrzec w lustrze Slowa Boga Zywego

dziwnie zabrzmialo twoje zdanie ze przynalezysz do grupy.. wiesz jak to jest tylko grupa dla Ciebie, to chyba cos tu nie tak.. cialo Jesusa Chrystusa jest organizmem, a nie jakas grupa, nawet jesli chodzi o kosciol domowy to jest to organizm i tak jak piszesz, to jest wazne, bo przeciesz jest to zgromadzenie Panskie gdzie Bog mowi przez Ducha Swego do zborow na calym swiecie , mam nadzieje ze po prostu nie zastanowilas sie nad uzytym slowem...a jesli masz inna postawa to wyjasnij prosze

jestes w bledzie Bog potzrebuje robotnikow jak sam mowi problem w tym ze wielu mysli moze jak ty i dlatego jest ich ciagle malo no i pewnie sa i inne przyczyny ze jest tak oplakany stan wielu spolecznosci
robotnik ma swego pnie jestesmy tylko narzedziami lecz tymi ktorzy wspolpracuja z Bogiem
przynoszac ziarno do spichlerza...jesli Bog ci dal takich ludzi to wszystko w porzadku ale jesli to nie zaowocuje nawroceniem to oszukujesz sama... siebie pomysl o tym.

i jeszcze jedno to nie nienawisc do ludzi, ale do grzechu ktory popelniaja moze otworzyc im oczy
jesli jest w naszym zyciu jest kompromis ze swiatem, to Bog nigdy za nami nie stanie, a my sami bedziemy sie krecic w kolko, ciagle sie usprawiedliwiajac..
Pozdrawiam w Chrystusie !
zuza

Data:
26-03-2007 23:48

Jartur wdzięczna Ci jestem że poświęcasz swój czas żeby wyprowadzić mnie z potencjalnego błędu, liczę że to z troski o moje zbawienie wypływa co piszesz, że nie chodzi o udowodnienie kto lepszy, kto mądrzejszy, kto Bogu milszy....
napisałeś do mnie drugi post i oba zacząłeś od sformułowania że czegoś nie rozumiem, bardzo proszę nie oceniaj mnie po jednym czy dwóch tekstach, zapewnim cię że rozumiem tyle że to rozumienie jest inne niż Twoje i to tyle.

Naprawdę to co napisałm o moich przyjaciołach ze świata napisałam z serca, tak po prostu czuję a staram sie słuchać głosu serca bo wierzę, że to w jego głębi można usłyszeć głos Boga.
Nie przekreślę moich przyjaciół co nie znaczy że zgodzam się z nimi we wszystkim i robię wszystko co zaproponują, nie na tym polega przyjażń ale też nie będę od nich uciekać ani ich unikać.
Jeśli to niesłuszna postawa, trudno, jednak zgodna z tym co czuję a staram sie być wobec Boga szczera...

Co do słowa "grupa" nie zamierzam polemizować, oczywiście miałam na myśli to co Ty, kluczowe było tu słowo "przynależę" , dla mnie ono właśnie oznacza rzeczywistość która opisałeś,
nieraz doświadczam tego jak ubogie są słowa, jak nie potrafią oddać tego co się myśli co czuje dlatego jeszcze raz proszę nie osądzaj mnie zbyt pochopnie...

Pozostanę też przy swoim rozumieniu tego co nazwałam lustrem, dalej twierdzę że to ludzie nim są, to bezpośrednio na nich widać owoce naszych działań, słów , zaniechań etc...
Słowo Boże dla mnie nie jest lustrem, jest pokarmem którym sie napełniam, światłem w ciemności,mieczem który mnie przenika, jest duszą mej duszy, o nie , dla mnie z pewnością nie jest lustrem....

Robotników rzeczywiście mało i opłakany stan widać gołym okiem a ja dalej chcę byc narzędziem, może to za mało a może moim powołaniem jest właśnie to,może takim robotnikiem mam być,
mam tylko nadzieję, że Bóg okaże się bardziej miłosierny niż Ty w tej kwestii.
Wierzę w Miłość i Miłosierdzie i tego staram się przede wszystkim nie tracić z oczu i z serca,

napisałeś że nienawiść do grzechu otwiera oczy, zgoda ale to dopiero drugi etap, pierwszym jest miłość i ja się tego będę trzymać AMEN, oczywiście nie można tylko na tym poprzestać

To wszystko co piszesz jest godne słuszne i sprawiedliwe, brak mi w tym jednak miłości, jeszcze raz podkreślę "w tym co piszesz", nie znam Cię więc nie wiem jak to wygląda w życiu...

Wydaje mi się że jesteśmy po tej samej stronie a jednak trudno nam się porozumieć, trochę to smutne....

pozdrawiam w Chrystusie
jartur

Data:
27-03-2007 12:09

Cos Ty, nie jest zle, nie obrzucamy sie teologia, a to juz dobrze, a tak o milosci to i tu mamy rozne spojrzenie ... widze to na podstawie slowa ze kogo sie miluje tego sie karci i smaga, tak jak to czyni z nami niebianski Ojciec.. milosc to nie tylko glaaskanie po glowce to trzymanie sie Slowa i wypelnianie Go a nie zawsze jest to przyjemne i wspaniale mysle ze przedstawiasz chrzescijanstwo w zbyt przekoloryzowanym swietle i stad takie twoje widzenie ...ale oczywiscie masz prawo tak uwazac bo rozne moze byc poznanie i kazde dziecko boze wzrastac ma w poznaniu Pana Jezusa i Łasce Bozej
a wiec wzrastaj i łap wiatr w zagle abys odpoczywala w Chrystusie.

a co do lustra to pozwole sobie cos wkleic:
Jak. 1:21-24
21. Przeto odrzućcie wszelki brud i nadmiar złości i przyjmijcie z łagodnością wszczepione w was Słowo, które może zbawić dusze wasze.
22. A bądźcie wykonawcami Słowa, a nie tylko słuchaczami, oszukującymi samych siebie.
23. Bo jeśli ktoś jest słuchaczem Słowa, a nie wykonawcą, to podobny jest do człowieka, który w zwierciadle przygląda się swemu naturalnemu obliczu;
24. Bo przypatrzył się sobie i odszedł, i zaraz zapomniał, jakim jest.
(BW)

zuza

Data:
27-03-2007 23:19

....masz prawo odbierać, że obraz chrześcijaństwa jaki przedstawiam jest przekoloryzowany ale o taki zabiegam bo nie zapomnę czego doświadczyłam.
.Bóg pochwycił mnie własnie miłością, żyjąc w świecie wiedziałm że grzeszę przez to myślałam że nie ma dla mnie nadziei więc i starać się nie ma po co, niejednokrotnie słyszałam że Bóg jest miłością ale te słowa do mnie nie docierały aż przyszedł dzień (dość długa to historia więc jej nie bede opisywać) gdy w sercu usłyszałam że jestem kochana taka jaka jestem razem z moimi grzechami, to było niesamowite...
.W pierwszym odruchu uciekałam od tego ale już nie mogłam tego głosu zagłuszyć, nienawiść do grzechu przyszła po doświadczeniu miłości i wydaje mi się że to dobra kolejność stąd taki mój obraz chrześcijaństwa.....

i jeszcze to lustro, cytat który przytoczyłeś (bardzo trafny) ja odczytuję jako obraz tego co napisałm w poprzednim poście
to zachęta, zeby pokarm którym się napełnimy oddać drugiemu człowiekowi (" badżcie wykonawcami Słowa")
wykonawca Słowa jest postawiony nad słuchacza (bądżcie wykonawcami Słowa a nie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie"),który to słuchacz właśnie porównany jest do człowieka przegladającego sie w zwierciadle ("przypatrzył sie sobie i odszedł i zaraz zapomniał jakim jest")

mam takie przekonanie (poparte także własnym doświadczeniem), że najczęściej myślimy o sobie życzeniowo, że niezwykle trudno nam zobaczyć prawdę o sobie a w lustrze zobaczymy to co chcemy zobaczyć i niezwykle trudno nam jest wyjść poza ten obraz, dlatego napisałam że Słowo Boże nie jest dla mnie lustrem, chcę być wykonawcą a nie tylko słuchaczem...
(bardzo trudno mi ubrać w słowa to co myślę na ten temat ale naprawde się staram :) )
stąd rolę zwierciadła przeznaczyłam ludziom bo żywo reagują na wszystko co od nas dostają niosąc nam lekcję za lekcję.....

....i ja wdzięczna Ci jestrem że nie obrzucamy się teologią

pozdrawiam
jartur

Data:
28-03-2007 14:34

dobrze jest trzymac sie doswiadczen ale w oparciu o Slowo... wierze ci w to co piszesz i cieszy mnie to ze chcesz umierac dla siebie samej..aby Chrystus byl wywyzszony ... chetnie poczytalbym twoje swiadectwo
nawrocenia.
Pozdrawiam w Panu
zuza

Data:
29-03-2007 23:04

zatem doszliśmy jednak do porozumienia, cieszy mnie to ... :)

co do mojego świadectwa to może zacznę od tego, że jestem katoliczką i nieśmiało spytam czy nadal chciałbyś je usłyszeć?
co robię na tym forum?
cóż, trafiłam na nie przypadkiem i bardzo mnie zinteresowało, zawsze miałam i mam duży szacunek do religii protestanckich ale chciałam zrozumieć na czym polega różnica między naszymi wyznaniami i wyznawcami, przyznaję że teraz mam nieco jaśniejszy obraz...

pozdrawiam w Chrystusie :)

jartur

Data:
30-03-2007 17:56

Oczywiscie ze nadal chce uslyszec, nie przeszkadza mi to ze uwazasz sie za katoliczke ludzie wszedzie moga narodzic sie nawo wazne nie jak sie zaczyna, ale jak sie konczy, niech Dobry Bog Cie blogoslawi
czekam na swiadectwo.... :-)

zuza

Data:
01-04-2007 15:08

.... zatem zachęcona przez Ciebie jartur spróbuję opisać co wydarzyło się w moim życiu

(...) usunięto na prośbę autora wpisu
Marcin.

Data:
02-04-2007 01:34

Cieszę się, że mogłem przeczytać Twoje świadectwo, Zuza, o tym, w jaki sposób szukałaś Boga. W moim Zborze również jest pewna siostra, która zaczynała szukać Boga właśnie w Kościele Rzymskokatolickim, potem nawracając się i przystępując do naszego Zboru.
Kiedyś, gdy byłem jeszcze uczniem w szkole, jeden z moich kolegów zapytał mnie, czy jeżeli nie jest Zielonoświątkowcem, i nie chodzi do mojego Zboru, czy będzie zbawiony. Myślę, że jest to czasami trudne pytanie, gdyż dotyczy zrozumienia rzeczywistości duchowego Ciała Chrystusa, Kościoła. Myślę również, że duchowy Kościół Chrystusa, ma swoją rzeczywistość w wielu denominacjach chrześcijańskich, jednak sądzę, że warunkiem uczestnictwa danego wierzącego, w błogosławieństwach tego Kościoła Chrystusa jest służba ściśle według Słowa Bożego. Pisząc w ten sposób, wogóle nie mam na myśli żadnej ekumenii, gdyż uważam ją za niebiblijny wymysł. Mam na myśli raczej Boże spojrzenie na Kościół Pana Jezusa, który zna wszystkie swoje owce, i każdą woła po imieniu, bo istnieje pewne pytanie, czy wierzący będą mieli udział w pochwyceniu na podstawie czystości zgodnych z Biblią doktryn, czy raczej będziemy mieli udział w pierwszym zmartwychwstaniu z racji czystości, zgodnego z Biblią, świętego życia. Jednak trzeba przyznać, że niestety występują również pewne doktryny, które są w sprzeczności z Biblią i świętym, chrześcijańskim życiem w służbie dla Boga, i tutaj nie tego rodzaju doktryny miałem na myśli.
Czasami chrześcijanin zwraca wielką uwagę na czystość nauczania w Zborach, jednak gdzie jest chrześcijańska służba, miłość, pokój, radość, uprzejmość, łagodność, dobroć, wierność, wytrwałość w modlitwie. Mnie szczerze tego brakuje.
Niech Was Bóg błogosławi.

Z Bogiem.

Marcin.
jartur

Data:
02-04-2007 19:01

No prosze to jestes we wspolnocie KK , czyli odnowa w Duchu Swietym ..no to dobrze sie dzieje u Ciebie, sklonny jestem uwazac, ze jesli scisle sie trzymasz Slowa i na nim Wzrastasz to chyba nie do konca jestes zwyklym nominalnym katolikiem, ktory bardziej jest wiedzacy niz wierzacy. Ty przezylas spotkanie z Bogiem i to On wzbudzil w twym sercu wiare poniewaz oddalas swoje zycie Jezusowi...a Pan Cie zapieczetowal na dzien przyjscia Duchem Swietym i wyposazyl do sluzby poprzez chrzest Duchem
wszystko odbylo sie biblijnie i prawidlowo pozostaje powiedziec Chwala Bogu !!
duzo was jest..?
mam sporo pytan ale nie wiem czy moge ..i czy odpowiesz szczerze...dzieki za swiadectwo bo ono wiele wyjasnilo niech Bog Cie Blogoslawi Siostro Zuzo
rowniez pozdrowienia dla twojej wspolnoty !

zuza

Data:
03-04-2007 07:25

.....może maleńkie uściślenie odnośnie moich poszukiwań, ja szukałam Boga poza kościołem i wierzę że to Bóg mnie do niego przyprowadził jak wędrowca z dalekiej podróży do domu....

naprawdę nie chcę wchodzić w dyskusję na temat która religia prawdziwsza, to zwykle wiedzie na manowce, szanuję Twoje przekonanie ale jakoś nie pasuje mi do obrazu Boga jaki mam w sercu żeby nie miał być zbawiony ktoś kto stara się żyć według Bożego przykazania miłości a nie identyfikuje się z żadnym zborem....ale jeśli się mylę, cóż , niech będzie wola Twoja Panie


jartur

Data:
03-04-2007 10:04

Spokojnie Zuza nie wchodzimy w dyskusje jak na razie i Dzieki Bogu ja bym nie zwracal sie do zadnej religi czy wyznania lecz tylko i wylacznie do slowa Bozego jesli jestes wykonawca to wszystko w porzadku a jesli nie to trzeba zweryfikowac swoje zycie i sprawic aby kazdego dnia Pan Jezus byl Panem i Zbawicielem, po co komplikowac sobie zycie z Bogiem na swoich warunkach i zasadach jak wszystko jest w Jego Slowie nie wazne sa szyldy i denominacje religia to litera a litera zabija Duch to zycie i to zycie Chrystusowe nic wiecej nie trzeba...proste to wszystko, ze az sie wierzyc nie chce a jednak..:-)
Pozdrawiam w Chrystusie !
zuza

Data:
03-04-2007 15:36


jartur napisał(a):
"nieważne są szyldy i denominacje, religia to litera a litera zabija Duch to życie i to zycie Chrystusowe nic więcej nie trzeba...."

i tego się trzymajmy :)

to co napisałąm we wześniejszym poście było skierowane do Marcina (tylko jego wypowiedż pojawiła się na moim ekranie gdy to pisałąm ) bo z Tobą jartur rzeczywiście w takie dyskusje nie wchodziłam ...
masz rację, nie jestem typowym katolikiem w tradycyjnym rozumieniu o którym nie można powiedzieć ani tego że jest wierzący, ani tego że jest wiedzący,..... jednak moja wspólnota to nie Odnowa w Duchu Świętym choć z jej doświadczeń także czerpie....
W Polsce jas nas około tysiąca, ilu w świecie trudno mi powiedzieć...
jeśli chcesz pytać, pytaj smiało, jeśli z jakiś powodów nie będę mogła odpowiedzieć to podając te powody po prostu nie odpowiem....
jednakże nie wiem jak to się bedzie miało do tematu "przyjaciel dla chrześcijanina", żebyśmy kogoś kto w tym temacie chciałby coś powiedzieć nie poprowadzili w inne rejony :)....

pozdrawiam :)
Marcin.

Data:
03-04-2007 17:33

Zuziu, moim zdaniem mogłaś raczej trochę źle zrozumieć to, co napisałem w moim wpisie. Pan Jezus, tak jak piszesz, nigdy nie odrzuci żadnej osoby, która postępuje zgodnie z przykazaniami Bożej miłości.
Raczej miałem na myśli, że Bóg zna każdego chrześcijanina z osobna, po imieniu, i będzie sądził nas nie według denominacji, lecz według świętego życia, i swojej łaski, którą nam dał.
Pisząc, że Ciało Chrystusowe, Kościół, ma swoją rzeczywistość w wielu denominacjach, miałem na myśli raczej to, że jest wielu chrześcijan, którzy miłując Pana Jezusa, to oni są tym Kościołem, nie denominacja, jako nazwa, doktryny.
Kiedyś słyszałem pewne słowa tłumaczące to w ten sposób. Kiedyś pewien chrześcijanin umarł, i anioł zabrał go do nieba. Chrześcijanin będąc ciekawy, zapytał się anioła, czy są tutaj w niebie jacyś adwentyści. Anioł odpowiedział, że nie ma. Chrześcijanin więc pyta, czy baptyści, na to anioł również odpowiedział, że nie ma. W końcu chrześcijanin pyta swojego anioła, czy są też zielonoświątkowcy, na co anioł również odpowiedział, że nie. W końcu chrześcijanin pyta anioła, który go zabrał do nieba, kto jest w niebie. Anioł odpowiedział, że są tylko ci, którzy prawdziwie kochali Pana Jezusa.
Z tego rozumiem, że możemy być katolikami, adwentystami, baptystami, zielonoświątkowcami, jednak Bóg chce byśmy żyli według Biblii.
Niech Cię Pan, Bóg błogosławi.

Z Bogiem.

Marcin.
maria

Data:
03-04-2007 17:43

Ostatnio przysłuchuje się waszej rozmowie i Chwała Bogu Zuza , że Bog Cie prowadzi. raduję sie w sercu , ze sa ludzie zbawiani w KK. Niesiecie światło chwała Jzusowi za to.Jesteści tym ogniwem, który może rozniecic Boży ogień w KK. Modlę się aby biskupi , proboszcze i kszięża byli zabawieni tak jak wy. Znam gro nawróconych księży którzy niosą światło tam gdzie była ciemność.
zuza

Data:
04-04-2007 15:51

.....Marcinie, jeśli wcześniej żle Cię zrozumiałam i jeśli tym moim rozumieniem w jakiś sposónb Cię uraziłam to przepraszam, nie miałam zamiaru urazić kogokolwiek :)
z tym co napisałeś 03.04 17.33 zgadzam się w całej rozciagłości i powiem więcej to właśnie w moim rozumieniu oznacza ekumenię, którą uważasz za niebiblijne wymysły :)

mario, dziękuję za słówko skierowane w moja stronę, i również podzielam Twoją iskierkę radości co do ludzi zbawionych w KK.
Zdaję sobie sprawę jak wiele niedobrego można o moim Kościele powiedzić, jak wiele z tego jest zasłużoną opinią, jednak Bóg pozwolił mi doświadczyć też ogromnej Łaski i zaczerpnąć z ogromnego bogactwa obecności Ojca, Syna i Ducha.w tym Kościele.
Można przeklinać ciemności ale też można starać się zapalać choćby nikły płomiyk który może przemienić się w Boży pożar ....

pozdrawiam :)
Marcin.

Data:
04-04-2007 16:13

Zuziu, nie martw, się, nie uraziłaś mnie.
Niech Cię Bóg błogosławi.

Zostań z Bogiem.

Marcin.
Krzysztof

Data:
09-04-2007 13:50

W związku z dzisiejszym pogańskim zwyczajem śmingusa dyngusa pozwolę sobie na wylanie wody, na co niektóre głowy. Mam pytanie do Braci i Sióstr w Chrystusie . W jaki to sposób można się narodzić na nowo (nie mylić z nawróceniem ) i żyć w uświęceniu ( oddzieiając się od grzechu ) w KK . Jak można być uczniem i naśladowcą Chrystusa i za razem trwać w bałwochwalstwie (pielgrzymki i czczenie obrazu janogórskiego )i innych obrzędach sprzecznych ze Słowem Bożym. Dla mnie godzenie tego z chrzescijaństwem jest -przyjaźnią ze światem.
18 lat temu nie raz uczestniczyłem w spotkaniach tak zwanej odnowy.Niedawno rozmawiałem z ówczesnym najbardziej uduchowionym liderem tej grupy. Oto jego wyznanie wiary -" Bóg -Bogiem a życie -życiem.
Droga Zuzo jeżeli będziesz szukała i szukała a za razem nie podporządkujesz się Słowu Bożemu i Bożej woli skończysz tak jak ten lider.

Przyjaciel to nie ten , który poklepie Cię po ramieniu ,przytuli , i " nie będzie miał serca "aby powiedzieć,że droga którą podąrzasz jakoś dziwnie prowadzi ku przepaści .
Przyjaciel to ten ,który powie prowdę ,nawet bolesną .Który chwyci Cię za rękę ratując od zguby. Któremu możesz mowierzyć najgłębsze tajemnice , nigdy nie zdradzi. Wzorem jest JEZUS.

Mam nadzieję Twój przyjaciel Krzysztof
Edson

Data:
09-04-2007 21:13

Krzysztof mówi: czy złe drzewo może rodzić dobre owoce?
A ja pytam: czy drzewo, które rodzi dobre owoce, jest złym drzewem?
zuza

Data:
10-04-2007 00:15

...Krzysztofie, mam nadzieje przyjacielu, gdzie wyczytałeś u mnie że swoich przyjaciół tylko "klepię po ramieniu" i "nie mam serca" powiedzieć tego co myślę...
zapewniam Cię że tak nie jest...
najogólniej rzecz biorąc staram się aby tym moim przyjaciołom nie prawić kazań, nie ukrywam tego co myślę ale przyjmuję ich takimi jakimi są....
Dziwisz się jak można narodzić się na nowo i żyć w uświęceniu w KK a ja twierdzę że można sama tego doświadczam , przykład lidera który przytoczyłeś nie jest pewnie odosobniony w moim Kosciele ale nie można uogólniać i wrzucać wszystkich do jednego worka, jestem pewna że i w waszych zborach nie wszyscy są święci ,czyż nie? a czy skończę jak ten lider czy nie to, wybacz ,ale o tym zdecyduje Bóg i tylko Bóg nie żaden, choćby najświętszy zielonoświątkowiec i ja sie tego będę trzymać i tylko mam nadzieję że gdy już staniemy po drugiej stronie obok siebie Ty protestant i ja katoliczka (jeśli tylko Bóg da) to nie będziesz miał tego za złe ani Bogu ani mnie :)

Myślę że katolicy mogliby się wiele od was nauczyć ale i odwrotnie też.....
Zdaję sobie sprawę z różnic między naszymi wyznaniami, dla mnie nie stanowią one przepaści....
jakis czas temu znalazłam w internecie filmy ze świadectwami przedstawicieli religii protestanckich, nie brakowało w nich słów o Jezusie i Duchu Św.ale też niemal w każdym świadectwie była ostra krytyka religii katolickiej, przyznam szczerze mocno mnie to zdziwiło i nie zrobiło na mnie pozytywnego wrażenia.

Słuchałam też wielu świadectw katolików i żadne nie opierało się na krytyce jakiejkolwiek religii,a jedynie dotyczyło własnej historii i tego co w niej uczynił Bóg.

Ja jestem przekonana że i w Twojej religii i w mojej , Bóg ma tych których powołał i prowadzi i którym jeśli taka będzie Jego wola, da udział w wiecznej Chwale.

pozdrawiam przyjacielu :)
jartur

Data:
10-04-2007 12:20

No i jestem ponownie z obiecanymi pytaniami witaj w Chrystusie Zuza !!!
1.czy jako katoliczka praktykujaca modlisz sie do matki Jezusa
2.czy wierzsz ze Chrystus umarl raz czy tez umiera na kazdej mszy podczas eucharysti..?
3.czy modlisz sie za zmarlymi..?
4.co jest dla ciebie wazniejsze tradycja KK czy Slowo Boze..?
5.jaki jest twoje stanowisko w sprawie Jana PII czy uznajesz modlitwy do swietych..?

to moze na poczatek tyle jak masz ochote rowniez zadac pytania prosze bardzo jak widzisz jestem z toba szczery i mam nadzieje ze to docenisz ..Pozdrawiam Serdecznie z Bozym Blogoslawienstwem

ps. nie jestem Zielonoswiatkowcem na zewnatrz czy przez przynaleznosc lecz w srodku tak i moim pragnieniem jest ogladac w naszym kraju prawdziwe dzieje Apostolskie
Smutne jest jak niektorzy potrafia latwo ocenic i osadzic, podczas gdy napisane jest aby kazda sprawa opierala sie na dwoch lub trzech swiadkach.
zuza

Data:
10-04-2007 17:02

....jartur, nie zaskoczyłeś mnie , właśnie takich pytań się spodziewałam.....
wypunktowałeś najważniejsze różnice między naszymi religiami (zabrakło chyba jedynie sakramentów , figur i obrazów), które są elementem niemal każdego świadectwa protestanckiego (nawiasem mówiąc dla mnie to dość znamienne)

oczywiście spróbuję odpowiedzieć na Twoje pytania zgodnie z własna wiarą i sumieniem....
1.Maryja.Pytasz czy się do niej modlę, odpowiedż brzmi "nie"
Zdaję sobie sprawę że wielu katolików mówi o Maryi w taki sposób jakby to Ona stała w centrum historii zbawienia, to może budzić niepokój bo nie jest właściwe i z .całą pewnością nie jest zgodne z Bożym Planem, jednak wierzę że zajmuje Ona w tym planie jakieś szczególne miejsce, to Ją Anioł pozdrowił słowami "bądż pozdrowiona pełna łaski" (można zadać sobie pytanie co to znaczy "pełna Łaski", czy jest na świecie człowiek o który można cos takiego powiedzieć....

To Ją Bóg wybrał aby stała się ziemską Matką Zbawiciela, nie sprowadził Jej do roli inkubatora ale w Niej dokonał czegoś nadzwyczajnego, bez Jej zgody nie byłoby to możliwe.Dzięki Łasce otrzymała niewyobrażalny przywilej noszenia przez 9 miesięcy Słowa które stało się Ciałem, i opiekowania się Nim gdy dorastał...
to na Jej prosbę Jezus dokonał pierwszego cudu w Kanie Galilejskiej, to Ona stała pod Krzyżem z Janem, podczas gdy pozostali apostołowie pouciekali i pochowali się ze strachu...

Chyba nikt nie ma wątpliwości że w Maryi Bóg dokonał czegoś szczególnego, wyjątkowego ja wierzę że dokonując tego Chciał by to nie pozostało niezauważone a wręcz przeciwnie, Bóg dokonując szczególnego dzieła pragnie by to było dostrzeżone, docenione i uczczone. Czy nie chwalimy w ten sposób Boga jeśli oddamy cześć tym których On sam uczcił?
Wierzę że Jezus umierając na Krzyżu podzielił się Swoją Matką z tymi którzy nazywają siebie Jego uczniami, więc i ja uznaję Ją za swoją Matkę i wierzę że Ona poprzez swoje wstawiennictwo i swoją świętość rodzi synów i córki dla Boga.
Nie wyobrażam sobie żeby Jezusowi,Bogu i jednocześnie najdoskonalszemu z ludzi miało ujmować Chwały uczczenie Jego Matki. Wierzę , że w Jej sercu jest tylko Syn Ona Go nie zasłania ale zawsze na Niego wskazuje i do Niego prowadzi...
to Ona pod natchnieniem Ducha Świętego powiedziała "oto bowiem błogosławić mnie bedą wszystkie pokolenia..."co to według Ciebie jarturze oznacza?
zatem podsumowując, nie modlę się DO Matki Jezusa ale w modlitwie prosze Ją o wstawiennictwo o posrednictwo, nie dlatego żebym miała nie uznawać jedynego posrednictwa, Jezusa do Ojca, który jest Drogą, Prawdą i Życiem ale dlatego że wierzę że z woli Boga poprzez swoje posłuszeństwo otrzymała Ona udział w JEDYNYM posrednictwie Syna, że z Synem współdziała,
ja w to wierzę ....

2. to drugie pytanie uważam że jest nie na miejscu ale skoro je zdałeś postaram sie odpowiedzieć
oczywiste jest że Chrystus umarł raz za nasze grzechy i że była to Ofiara Doskonała i nie ma potrzeby nieustannie "zabijać" Boga w każdej Eucharystii.
Eucharystia jest dziękczynieniem, głoszeniem Ewangelii to uwielbienie Boga Ojca w łacznosci z Jezusem w mocy Ducha Świetego.
Jest wyrazem posłuszeństwa samemu Jezusowi który jej sprawowanie polecił Łk.22.19-20 "Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie, połamał.......Ten kielich to Nowe Przymoierze we Krwi mojej, która za was bedzie wylana"
Eucharystia była sprawowana przez pierwszych chrześcjan, pisze o tym Paweł 1Kor.11.23-30 choć może jej tak nie nazywa...

Nie jest to jedynie wspomnienie tego co sie dokonało ani pusty obrzęd ale to jest pamiątka uobecniająca rzeczywistość którą wspomina, dzieki Łasce Bożej uczestniczącząc w Eucharystii jako katolicy mamy możliwość uczestnictwa w tej JEDYNEJ OFIERZE która zachowuje swoja skuteczność na wieki. Wierzę że przez to Jezus chce być dostępny (niedobre słowo) dla wszystkich pokoleń...
tu polecam cały 6 rozdział Ew.J "........kto spożywa moje Ciało i Krew moja pije, trwa we Mnie a Ja w nim...."i dalej, prosze przeczytaj cały rozdział....
niemal wszyscy którzy tych słów słuchali odwrócili sie od Jezusa "....trudna jest ta mowa...." i odeszli, Jezus pozwolił im odejść i niczego nie wyjaśnił a przeciez wystarczyłoby gdyby powiedział że chodzi jedynie o symbol, czy zatem można wątpić że chodzi o rzeczywistą obecność?
Ja wierzę że jest to prawdziwa obecność Jezusa w Eucharystii i że jest to ta sama Ofiara przez Którą pojednał nas z Ojcem i wierzę że ta jego obecność to jedna z nadzwyczjnych rzeczy jakie nam zostawił ....

wiem że nie wyczerpuje to tematu ale mam nadzieję że rozumiesz co chcę powiedzieć choć nie musisz rzecz jasna w to wierzyć...

na pozostałe pytanie postaram się odpowiedzieć póżniej lub jutro

pozdrawiam w Chrystusie :)
zuza

Data:
10-04-2007 17:07

...jartur, doceniam Twoją szczerość i ze swej strony zapewniam że również jestem szczera

jeśli mogę Cię spytać to może na początek odpowiedz tylko na jedno pytanie
skad tyle pogardy dla katolików?

jeszcze raz pozdrawiam :)
Krzysztof

Data:
10-04-2007 22:35

Droga Zuzo, wybacz ale wtrącę się nieco.
Zacytowany przez Ciebie fragment Ew . Łukasza 1. 48 w tłumaczeniu tysiąclatki sfałszowano ,dopasując do istniejącej teori ,na jaj potwierdzenie. Rozumiem , że nie musisz wierzyć przekładom protestanckim. Sprawdź , proszę katolicki przekład ks. Jakóba Wujka (chyba najlepszy ) ,lub ks. Seweryna Kowalskiego ,lub interlinearny tłukaczony także przez ks. z KULu.
Wiele dogmatów jest osadzonych na takich przekłamaniach.
Co prawda pytanie nie do mnie , ale nie spotkałem się z pogardą do katolików. Niecierpię kłamstwa ,fałszu i obłudy czy to u was czy u nas (jak wyżej napisałaś)
Krzysztof
zuza

Data:
11-04-2007 11:18

Krzysztofie, nie mam niestety tłumaczenia Biblii ks.Jakuba Wujka ale z ciekawości przy najblizszej okazji tam zajrzę nie po to żeby zmienić swoje nastawienie do Maryi ale jak już powiedziałam z ciekawości, zajrzę też do każdego innego tłumaczenia do jakie uda mi się dotrzeć. Dotad nie miałam śledczej natury i nie chcę tego zmieniać ale w tym miejscu przeczytam jak tłumaczą te słowa inne przekłady
.
Zdaję sobie sprawę że nie uznajecie Maryi i każdy argument który mógłby byc dla niej łaskawy uznacie za sfałszowany bądż niebiblijny co w sumie na jedno wychodzi.
Według tego co twierdzisz że Biblia Tysiaclecia jest w tym miejscu sfałszowana to musisz dołozyć też Biblię Warszawską, mam też w domu Biblię z 1922 przełożoną z greckiego i wydaną w Lipsku, tam te słowa brzmią ":albowiem oto odtąd błogosławioną mię zwac będa wszystkie narody".
Tłumaczeń jest wiele i niestety róznią się szczegółami bo choć to żywe Słowo Boże to z oczywistych względów zawiera też pierwiastek ludzki, ciekawią mnie kryteria według których oceniasz który przekład jest sfałszowany a który nie jest. gdybyś był łaskaw opowiedzieć mi o tym byłabym bardzo wdzięczna.

Powiem szczerze, że ja osobiście nie lubię takiego "okładania" się Słowem Bożym, co i w jakim tłumaczeniu miałyby oznaczać poszczególne wersety, uważam że to instrumentalne traktowanie Słowa Bożego.Wolę pozostać przy tym żeby się tym Słowem karmić.
Mówisz że nie cierpisz kłamstwa fałszu i obłudy, ze swej strony powiem to samo i myślę że każdy pod tym chętnie się podpisze, tyle że najczęściej za prawdę człowiek uznaje to czego subiektywnie doświadcza dlatego prawdopodobnie tak trudno nam jako ludziom (w szerokim rozumieniu) się porozumieć.
pozdrawiam :)
zuza

Data:
11-04-2007 12:58

...a jeszcze co do prawdy to dodam że żaden z ludzi nie może powiedzieć że jest w jej posiadaniu, prawdy nie można tu na ziemii posiąść można co najwyżej w jej kierunku usilnie podążać czego i Tobie i sobie z całego serca życzę.

zuza

Data:
11-04-2007 18:18

do jartura....
w punkcie nr 3pytasz czy modlę się za zmarłymi,
owszem modlę za dusze zmarłych z mojej rodziny, za dusze tych których tu na ziemii znałam, czasem ogólnie za tych za których nikt się nie modli... wierzę że potrzebują modlitwy dlaczego więc miałbym im jej odmawiać.
Tu przeskoczę do drugiej części pytania nr 5, mianowicie "czy modlę się do świetych"

wierzę w świętych obcowanie zatem też zdarza mi się prosić o pomoc któregoś ze świętych i podobnie jak z Maryją nie jest to modlitwa DO świętych a prośba O wstawiennictwo wynikająca z wiary w to że żyją w społeczności z Bogiem, że są blisko Niego....mogę jeszcze dodać dodać że modlitwa z prośbą o wstawiennictwo świetych nie jest warunkiem zbawienia :)...
Myślę że nieraz już toczyłeś dyskusje z katolikami na ten temat więc stanowisko KK jest Ci znane, podobnie jak mnie znane jest stanowisko w tej kwestii religii protestanckich, zatem żeby nie wychodzić przed szereg chciałabym w tym miejscu odnieść się do jakichś konkretów które ewentualnie sformułujesz.....
co do JPII uważam i jestem przekonana że ten pogląd podziela wielu ludzi od wschodu po zachód od północy po południe, że jest to jeden z najwybitniejszych następców św.Piotra, że w kwestii nauczania pozostawił po sobie dorobek, którego bogactwo jeszcze nie zostało do końca poznany etc...., jako że to Polak jestem z tego faktu najzwyczjniej w swiecie dumna, wierzę w to że jest święty i żeby w to wierzyć nie czekam na oficjalne ogłoszenie go świętym przez KK, wręcz myślę że pośpiech czy ewentualne jakieś naciski w tej kwestii nie najlepiej służą samej sprawie i to chyba tyle co mam do powiedzenia na temat JPII.

W punkcie 4 pytasz co jest dla mnie ważniejsze Słowo Boże czy Tradycja
"czy" nie jest tu właściwe, bo wierzę i w Słowo Boże i wierzę żę żródłem wairy jest równiez Tradycja.
Uznaję Tradycję za żywe świadectwo tejże wiary, która kształtowała się na przestrzeni wieków, co wymagało także porządkowania wielu kwestii z nią związanych ...
Chyba nie zaprzeczysz że chrześcijaństwo ma swoje konkretne korzenie a oderwanie od nich grozi duchową śmiercią.
Korzeniem chrześcijaństwa jest Jezus i wszystko co z Nim tu na ziemi jest związane ( wszystko co mówił ,co czynił wreszcie smierć i zmartwychwstanie).Nie można tez powiedziec o Jezusie że jest oderwany od tego co było przeszłością (Abrachami Mojżesz prorocy Izraela...) od tego co stało się przyszłością (doświadczenie wiary Apostołów i tych co żyli z Jezusem współcześnie).
Jesteśmy chrześcijanami o tyle o ile (pomimo odległości wieków) zakorzeniamy sie w tym zbawczym dziele Jezusa i czerpiemy z niego siły do życia.
Zatem Tradycja to prąd życia który powstał na bazie przekazu z pokolenia na pokolenie pamięci o Chrystusie po to żeby możliwe było życie Nim i z Nim pomimo powstających nowych form i wyrażeń.
Oczywiście Tradycja nie może mieć nie mieć odniesienia do tego co zawarte jest w Pismie Świetym, nie może być z Nim sprzeczna.
wierzę że Tradycja jest procesem, który żyje i rozwija się pod opieką Ducha Świętego....
Dlaczego nie mielibyśmy czerpać z jej bogactwa?

pozdrawiam w Chrystusie
zuza

Data:
11-04-2007 18:23

jartur, starałam się odnieśc do wszystkich zagadnień które wypunktowałeś, zdaję sobie sprawę że mozna więcej, lepiej dokładniej,.....ale ja ciagle jestem w drodze i ciagle się uczę ...

pozwoliłes mi spytac więc spytam w jakim celu postawiłeś mi te pytania ? co chciałes w ten sposób wykazać?

pozdrawiam w Chrystusie :)
niesceptyk

Data:
11-04-2007 20:42

zgadzam się z zuzaą użycie słowa "sfałszowanie " w stosunku do tyśąclatki jest nadużyciem , i takie myślenie do niczego dobrego nie doprowadzi, kożystanie z wielu tłumaczeń jest właściwe i ułatwia nam właściwsze zrozumienie danego tekstu

" Tłumaczeń jest wiele i niestety różnią się szczegółami bo choć to żywe Słowo Boże to z oczywistych względów zawiera też pierwiastek ludzki, ciekawią mnie kryteria według których oceniasz który przekład jest sfałszowany a który nie jest. gdybyś był łaskaw opowiedzieć mi o tym byłabym bardzo wdzięczna "

lecz z poniższym zdaniem się nie zgadzam, nie masz zuza racji, uznajemy i szanujemy Maryje i to bardzo i jesteśmy wykonawcami jej słowa zapisanego w ew. Jana rozdział 2 w. 5.

" Zdaję sobie sprawę że nie uznajecie Maryi i każdy argument który mógłby być dla niej łaskawy uznacie za sfałszowany bądż niebiblijny co w sumie na jedno wychodzi "

pozdrawiam cię zuza, bądz szczera i obiektywna w kroczeniu za Panem a On wszystko uczyni dobrze.
zuza

Data:
11-04-2007 21:35

niesceptyku, wybacz jeśli uraziłam Cię stwierdzeniem, że nie uznajecie Maryi ale sporo razy słyszałam i czytałam opinie protestantów że jest Ona tylko zwykłą kobietą, której nie należy się żadna cześć, że być może rzeczywiście trochę się w tym stwierdzeniu wyżej zagalopowałam.

i ja Ciebie pozdrawiam.

jartur

Data:
12-04-2007 13:18

witaj ponownie w Chrystusie !!!
Zuza w mysl starej zasady powiedz mi w co wierzysz a powiem ci kim jestes zadalem te pytania poniewaz chcialem zobaczyc jak bardzo znasz Pana Jezusa i co jest dla ciebie najwazniejsze, ja powiem Ci z tego co piszesz juz bym sie w tym pogubil duzo rzeczy jest o wiele prostszych niz to co napisalas pytanie ktore nalezy zadac brzmi czy jestesmy tymi ktorzy chca wzrastac w Łasce i poznaniu Pana Jezusa..?
kazdy z nas jest na jakims etapie swojego zycia i poznawania Boga i wobec kazdego z nas Bog ma rozne oczekiwania...jestes madra kobieta i zycze Tobie abys szukala prawdy zawsze u Boga nie u ludzi
i nie ma nic do rzeczy tutaj ani protestantyzm ani katolicyzm tylko bibliny Jezus Chrystus ten ktorego wymalowal przed oczyma galacjan Pawel powiedzial im jak pamietasz ktoz was omamil, zwodl zaczarowal (przeklad z orginalnego jezyka)
przestroga dla kazdego kto chce zyc dla Boga:
Gal. 3:1-3
1. O nierozumni Galacjanie! Któż was omamił, was, przed których oczami został wymalowany obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego?
2. Chcę dowiedzieć się od was tego jednego: Czy przez uczynki zakonu otrzymaliście Ducha, czy przez słuchanie z wiarą?
3. Czy aż tak nierozumni jesteście? Rozpoczęliście w duchu, a teraz na ciele kończycie?

Mozna dobrze zaczac ale zle skonczyc mowie to do wszystkich i do siebie takze
Pozdrawiam forumowiczow Pokoj Bozy !

niesceptyk

Data:
12-04-2007 21:29

Witaj zuza, nie wybaczam bo mnie nie uraziłaś, wszystko jest ok. bądź swobodna w wypowiedziach, myślę że nikt nikogo świadomie nie chce urazić.

Co do Marii to temat jest bardzo trudny, i to nie ze względów teologicznych, ale raczej emocjonalnych - uczuciowych, a z uczuciami trudno dyskutować.

„ Wierzymy, ze Pismo Święte – Biblia – jest słowem Bożym, nieomylnym i natchnionym przez Ducha Świętego, i stanowi jedyną normę wiary i życia. „

Wierzymy że Maryja była jedyną wybraną przez Boga na matkę swojego Syna
- że Maryja potrzebowała odkupieńczej śmierci Jezusa Chrystusa
i ze nie spodziewała się ze będą ją malować, rzeźbić i oddawać tym wizerunkom cześć .

Pozdrawiam cię mocno zuza .
zuza

Data:
12-04-2007 23:46


jartur napisał(a):

1 Zuza w mysl starej zasady powiedz mi w co wierzysz a powiem ci kim jestes zadalem te pytania poniewaz chcialem zobaczyc jak bardzo znasz Pana Jezusa i co jest dla ciebie najwazniejsze,

2 ja powiem Ci z tego co piszesz juz bym sie w tym pogubil duzo rzeczy jest o wiele prostszych niz to co napisalas

3 i nie ma nic do rzeczy tutaj ani protestantyzm ani katolicyzm tylko bibliny Jezus Chrystus ten ktorego wymalowal przed oczyma galacjan Pawel powiedzial im jak pamietasz ktoz was omamil, zwodl zaczarowal (przeklad z orginalnego jezyka)...
Mozna dobrze zaczac ale zle skonczyc mowie to do wszystkich i do siebie takze


1 spytałes mnie w co wierzę, uczciwie Ci odpowiedziałam a teraz mam rozumiec że pytałes tylko po to by poddać to co napisałam krytyce? przecież zapewne się spodziewałeś tego co napiszę czyż nie?
mam rozumiec że w ten sposób postawiłes sie w roli sędziego i tego który zna Jedyną Prawdę?

2 czy nie uważasz że byłoby uczciwie wskazać konkrety zamiast pisać "dużo rzeczy"?

3 mam rozumieć że postawiłes mnie w szeregu omamionych?

Masz rację to Jezus jest najważniejszy, tylko kiedy słyszę że coś jest bądż nie jest biblijne to nie mogę sie pozbyć wrażenia że gdyby Jezus przyszedł tu i teraz i gdyby nie posługiwał się w rozmowie czy w nauczaniu wersetami, cytatami z Biblii,bądż posłużył się niewłaściwymi, to nawet On sklasyfikowany zostałby jako niebiblijny.
Taka sytuacja już się przeciez przydarzyła, był kiedyś lud uczony w Piśmie który znał na pamięć całe ksiegi i całe wieki wyczekiwał Mesjasza a kiedy Ten stanął z nimi twarzą w twarz wydali Go na śmierć bo nie umieli Go rozpoznać, dlaczego? czyżby się okazał nibiblijny (?) a może święte księgi stały się ważniejsze niż On sam...
"na początku było Słowo a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo....a Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas..." słuchając stwierdzeń "to niebibljne" można by przypuszczać że to Słowo stało się..........ksęgą....
Chciałabym żebyś mnie dobrze zrozumiał, nie podważam tu absolutnie autorytetu Słowa Bożego ale też nie mogę zgodzić sie z tym że Bóg został zamkniety w ściśle określonym kanonie świetych ksiąg i od blisko dwóch tysięcy lat nie ma nam już nic więcej do powiedzenia.
Uznajesz przecież że Bóg działa i dziś, przecież wierzymy w Boga Żywego, że obdarowuje że uzdrwaia, czemu nie miałby rozmawiać z nami tak jak On chce (przez swoje dzieła, przez wydarzenia, przez innych ludzi, przez swoich proroków,przez tradycję czy wprost do serca tych których wybiera.....) a nie tak jak życzą sobie ludzie w ściśle określonych ramach?

Czy kiedykolwiek zastanawiałes się po czym Go rozpoznasz gdy już przyjdzie (może to być przecież za naszego zycia)
Ja często sie nad tym zastanawiam i żeby nie było nieporozumień, nie widzę Go jako wymalowanego portretu.....

pozdrawiam w Chrystusie
jartur

Data:
13-04-2007 15:12

1 spytałes mnie w co wierzę, uczciwie Ci odpowiedziałam a teraz mam rozumiec że pytałes tylko po to by poddać to co napisałam krytyce? przecież zapewne się spodziewałeś tego co napiszę czyż nie?
mam rozumiec że w ten sposób postawiłes sie w roli sędziego i tego który zna Jedyną Prawdę
?


nie zupelnie w niektorych rzeczach zaskoczylas mnie pozytywnie kazdy z nas wierzacych ma badac duchy i nauke czy jest z Boga i ja tez to czynie wiec nie dziw sie ..natomiast mylisz sie w sprawie sadzenia
ja widze to tak nie nam sadzic ale mamy badac wszystko, rozpatrywac, rozsadzac a wiec aby badac trzeba znac slowo bo to slowo Boze jest pozyteczne do naprawy bledow zarowno w naszym mysleniu jak i kierunkach w ktore czlowiek moze pojsc
2 czy nie uważasz że byłoby uczciwie wskazać konkrety zamiast pisać "dużo rzeczy"?

Oj Zuza konkrety sama dobrze wiesz co nie znajdzie odzwierciedlenia w slowie Bozym
niebo i ziemia przemina ale Slowo Boze nie przeminie i to juz jest dla mnie wystarczajacy argument aby wierzyc tylko w Slowo Boze natchnione i skonczone w nim jest poczatek i koniec nie trzeba zadnych dodatkow niestety musze cie ostrzec co do modlitwy za zmarlych jest to okultyzm i dla Boga jest obrzydliwoscia gdy ktos chce wymodlic zbawienie dla kogos kto juz umarl i nie pojednal sie z Bogiem za zycia... Czcisz tego ktorego nie znasz i wielu katolikow robi ten sam blad z jednej strony cytuja Slowo Boze z drugiej robia rzeczy ktore sa balwochwalstwem spirytyzmem pobudzajac Boga do gniewu..w Protestantyzmie jest tez podobnie tyle ze sa bardziej subtelne formy balwochwalstwa i okultyzmu
w obu przypnie jestes jeszcze na etapie posluszenstw Slowu Bozemu i ciezko byc wtedy wykonawca
a jesli nie jest sie poslusznym slowu to takze nie mozna byc poslusznym Duchowi Swietemu
3 mam rozumieć że postawiłes mnie w szeregu omamionych?
nie ja ciebie postawilem lecz Slowo Boze ciebie Sadzi konfrontacja z nim jest prawdziwym sadem
zacznij zyc tak jak napisane bez tego co ci pasuje i jest wygodne dla twego ego
jesli ktos naprawde kocha boga to jest posluszny jego Slowu przestrzego go i je wykonuje i wybiorczo lecz konsekwentnie we wszystkim.
Chciałabym żebyś mnie dobrze zrozumiał, nie podważam tu absolutnie autorytetu Słowa Bożego ale też nie mogę zgodzić sie z tym że Bóg został zamkniety w ściśle określonym kanonie świetych ksiąg i od blisko dwóch tysięcy lat nie ma nam już nic więcej do powiedzenia.
ma wiele do powiedzenie i mowi przez Ducha Swietego tylko co ciekawe Duch Swiety wskazuje zawsze na Jezusa Chrystusa i przypomina to co juz zostalo napisane
a wedlug ciebie to czego brakuje w Slowie o czym Bog zapomnial a chcialby powiedziec ludzkosci..?
Czy kiedykolwiek zastanawiałes się po czym Go rozpoznasz gdy już przyjdzie (może to być przecież za naszego zycia)
Ja często sie nad tym zastanawiam i żeby nie było nieporozumień, nie widzę Go jako wymalowanego portretu.....
Gdy przyjdzie Pan zawola na Swojego Ducha i wtedy w tych ludziach w ktorych naprawde mieszka uniesie sie na spotkanie z Bogiem.czy ty jestes gotowa..? czy masz pewnosc zbawienia..?
Pozdrawiam i zachecam do szukania coraz glebiej abys znalazla to co najcenniejsze...
z Bogiem
zuza

Data:
14-04-2007 15:19

.jartur, piszesz " zacznij żyć tak jak napisane bez tego co ci pasuje i jest wygodne dla twego ego"

możesz mi nie uwierzyć bo w końcu się nie znamy ale nie jest mi wygodnie tak jak teraz żyję, znacznie wygodniej i to niemal pod każdym względem było mi w moim "poprzednim " życiu....

......masz rację, wyraziłam się nieprecyzyjnie, wierzę że w Słowie Bożym jest zawarte wszystko jednak według mnie nie wszystko (nie każde słowo, nie każdy kontekst) jeszcze dane nam jest znać i rozumieć i Duch Święty daje nowe rozumienie nowe poznanie, to miałąm na myśli pisząc że Bóg ma nam jeszcze coś nowego do powiedzenia.
Nie jestem biblistką ani teologiem, nie odważę się powiedzieć że znam i rozumiem całe Słowo Boże (choc staram się je poznawać ) a wydaje mi się że tylko mając taką całkowitą wiedzę można w kwestiach spornych autorytatywnie stwierdzić że cos jest bądż nie jest biblijne.
Pisałam już o tym , nie robi na mnie pozytywnego wrażenia takie instrumentalne traktowanie Słowa Bozego które służy do okładania po głowie kogoś kto myśli inaczej i inaczej realizuje wiarę.
Przeglądając choćby to forum i dyskusje w róznych tematach można zauważyć , zwłaszcza tam gdzie toczy się ożywiona dyskusja, że niemal każdy na poparcie swoich słów i pogladów znajduje w Biblii pasujące cytaty a co ciekawe wypowiedzi nierzadko są skrajnie przeciwstawne zatem o czym ma to świadczyć i do czego prowadzić?
Myślę że toczenie sporów doktrynalnych nie ma sensu bo przecież ani Ty nie zamierzasz zostać katolikiem ani ja zielonoświątkowcem, tak na marginesie tylko powiem że modląc się za duszę choćby mojego zmarłego ojca nie uważam żebym czciła jakiegoś bożka czy zajmowała się spirytyzmem, inne mamy w tym miejscu rozumienie czy przekonanie i żeby nie eskalować sporu przy tym pozostańmy prosząc Ducha Świetego o pomoc w rozumieniu ....
miałabym tylko jedną prośbę, i jest to prośba ogólnie skierowana do protestantów, mianowicie nie wypowiadajcie sądów w taki sposób jakby to w waszych rękach były klucze do Królestwa (bywa że mozna odnieśc takie wrażenie), czy jestem omamiona i oddaje cześc bałwanom, czy zostanę, czy nie zostanę zbawiona ,czy droga którą podążam jest szeroka czy wąska etc.....osąd w tych kwestiach bardzo proszę zostawcie tylko i wyłącznie Bogu...

zdaję sobie sprawę że jest w moim kosciele wiele zła, w końcu jesteśmy wspólnotą grzeszników i tych co się żle mają i bardzo potrzebujemy "lekarza", lud który Pan sobie wybrał również grzeszył, schodził z drogi, upadał i Bóg go karał, smagał upominał ale NIGDY się od niego nie odwrócił Nigdy nie powiedział że wybierze sobie inny lud o mniej twardym karku, bo jednym z Jego przymiotów jest Wierność i to w tej Jego Wierności (nie mojej małej i ułomnej) ja pokładam nadzieję....

Pytasz tez czy jestem gotowa na przyjście Pana i czy pewna jestem zbawienia....
Jezus będąc jeszcze wśród uczniów mówił jakie znaki bedą towarzyszyć temu przyjściu, wyobrażnia podsuwa róznorakie wizje i nie moge z pełna swiadomością szczerze powiedziec że jestem na to przygotowana bo myśle że moja wyobrażnia jest na to za mała zatem jak mogłabym byc gotowa na coś czego nie znam co nie zmienia faktu że na to czekam a czy uważam się za zbawioną, cóż nasz Pan powiedział "czuwajcie...." "...kto wytrwa do końca będzie zbawiony" koniec jeszcze nie nastąpił , nie wiem co będzie jutro czy Bóg da mi Łaskę by wytrwać więc jak mogę powiedziec że bedę wśród zbawionych (?), mogę jedynie powiedzieć że staram się czuwać na miarę moich wątłych sił, opierając się przede wszystkim na tej Łasce którą Pan obdarza mnie tu i teraz....

a żeby jakoś nawiązać do tematu to pozwolę sobie Cię zapytać , czy uważasz że mógłbyś być moim (czy kogoś innego podobnego do mnie ) przyjacielem (?) czy jestem dla Ciebie za bardzo ze świata (?)

serdecznie pozdrawiam :) i przepraszam że tyle piszę...
“Temu zaś który mocą działającą w nas może uczynic nieskończenie więcej niz prosimy czy rozumiemy, Jemu cześc i chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków! "

wiesia

Data:
15-04-2007 16:09


zuza napisał(a):

nie jest mi wygodnie tak jak teraz żyję, znacznie wygodniej i to niemal pod każdym względem było mi w moim "poprzednim " życiu....

1.lud który Pan sobie wybrał również grzeszył, schodził z drogi, upadał i Bóg go karał, smagał upominał ale NIGDY się od niego nie odwrócił Nigdy nie powiedział że wybierze sobie inny lud o mniej twardym karku, bo jednym z Jego przymiotów jest Wierność i to w tej Jego Wierności (nie mojej małej i ułomnej) ja pokładam nadzieję....

2.nie wiem co będzie jutro czy Bóg da mi Łaskę by wytrwać więc jak mogę powiedziec że bedę wśród zbawionych (?), mogę jedynie powiedzieć że staram się czuwać na miarę moich wątłych sił, opierając się przede wszystkim na tej Łasce którą Pan obdarza mnie tu i teraz....

“Temu zaś który mocą działającą w nas może uczynic nieskończenie więcej niz prosimy czy rozumiemy, Jemu cześc i chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków! "


Ad. 1. Więcej kochana Zuzo, Pan Jezus, powiedział, że jest Dobrym Pasterzem i że Jego owiec nikt Mu z Ręki nie wyrwie. A Pan Jezus Ciebie wyrwał i pochwycił :-)) i trzyma przez Twoją wiarę w Jego Słowo, w Słowo, które stało się ciałem i zamieszkało pośród nas. Prawda, że tego doświadczyłaś?

Pan Jezus kiedy był kuszony, mówił szatanowi: napisano...............
Trzymaj się tylko tego Słowa: napisano.......... mocno i to każdego, które czytasz w biblii, jest Twoje przez wiarę, a będziesz ogladać wybawienie. My nie jesteśmy wierni, to się wie, ale Bóg jest Wierny swojemu Słowu, bo przecież sam siebie się nie zaprze.

Zuzo, przyjmij i to Słowo z radością wiary :

Temu, który może was ustrzec od upadku i stawić nienagannymi i rozradowanymi wobec swojej chwały,

jedynemu Bogu, Zbawcy naszemu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego, chwała, majestat, moc i

władza przed wszystkimi wiekami i teraz i na wszystkie wieki! Amen. List Judy 24.

Niepojęta łaska Boża wciąż ogarnia nas!! :-))

Dzisiaj pastor na nabozeństwie wspomniał o szydercach i mędrcach z Przyp. Salomona, pomyślałam o Tobie, bo w Tobie widzę madrość, o której mówi biblia.

Posłuchaj:
Przyp. Salomona 15.12
Szyderca nie lubi tego kto go napomina, nie chce iść do mędrców.

Przyp. Salomona 9.8
Nie karć szydercy, aby cię nie znienawidził, karć mądrego, a będzie cię miłował.

Dla mnie niezwykłe jest to, że w szczerości serca mówisz o sobie i chcesz rozmawiać o tym z innymi.

Bożego Błogosławieństwa :-))

Ps. na forum można czytać cudze listy i też na nie odpowiadać ;-)
Wiesia.
zuza

Data:
15-04-2007 23:29

...dziękuję Wiesiu za to co napisałaś, wogóle chciałam podziękowac wam wszystkim bo czas spedzony na tym forum okazuje się dla mnie niezwykle owocny....

zapewniam że chcę trzymać się Słowa Bożego że chcę żyć Duchem Ewangelii i czuję że Bóg okazuje mi Łaskę, naprawdę tego doswiadczam :) i "cudem to jest w moich oczach"....

napisałaś "Pan Jezus kiedy był kuszony, mówił sztanowi: "napisano..........." to prawda, jednak czy szatan nie kusił Pana właśnie tym co "napisano", czy nie były to również fragmenty z Pisma ?
Na obu szalach było Słowo Boże jednak wiemy po czyjej stronie jest Prawda, zatem nie każdy kto na poparcie swoich tez podaje fragmenty z Biblii tej Prawdzie służy, czyż nie?
Ten przykład jest bardzo jaskrawy, na co dzień aż z tak wyrażnymi chyba rzadko mamy do czynienia jednak wydaje mi się że trzeba w dyskusjach, podpierając się cytatami z Pisma, dużej ostrożności, szacunku dla Słowa, wyczucia i rzecz jasna bardzo dobrej znajomosci Biblii i to mam na myśli pisząc że nie robi na mnie najlepszego wrażenia "okładanie " się po głowach perykopami.....

"nie głosimy bowiem siebie samych, lecz Chrystusa Jezusa jako Pana a nas -jako sługi wasze przez Jezusa.Albowiem Bóg Ten który rozkazał ciemnościom by zajaśniały światłem, zabłysnął w naszych sercach by olśnić nas jasnością poznania Chwały Bożej na obliczu Chrystusa" II Rz.4.5-6
czego i sobie i wam wszystkim z całego serca życzę :)

ps. zgadzam się z Tobą Wiesiu, forum ma swoje zalety :)
Magda

Data:
16-04-2007 16:43

Czasami łatwiej o przyjaźń z ateistą niż kimś, kto nazywa się chrześcijaninem i czyta Pismo święte ale mimo tego kieruje się wrogością wobec każdego, kto myśli czy wierzy inaczej niż on. A przecież nie ma dwóch ludzi o identycznych poglądach, więc czy ktoś taki jest w ogóle zdolny do przyjaźni? Przyjaźń jest często tym bardziej budująca, im bardziej przyjaciele są od siebie różni.
Studiowanie Biblii samo w sobie nie wystarczy, może wręcz zaszkodzić, jeśli wbije człowieka w pychę i do tego jeszcze chęć osądzanie i patrzenie na innych z góry. To dopiero czyni niezdolnym do przyjaźni.:(
zuza

Data:
16-04-2007 23:05

dobrze powiedziane Magda :)
wiesia

Data:
17-04-2007 08:46

To rzeciwiście ciekawe, po obu stronach - szalach jest Słowo Boże, a przecież to ono jest Prawdą!!

Wielu chrześcijan posługując się Słowem Bozym, zupełnie inaczej go interpretuje, inne wyciąga z niego nauczanie i dużo jest zamieszania, oskarżania, w tym błądzenia, ale i poszukiwania i dochodzenia do Prawdy :-).
A najwazniejsze jest to, żeby być w osobowym spotkaniu z Bogiem przez Jezusa Pana naszego, a nie z religią, hmm.... nawet ze Słowem Bożym - literą.

Powtórzę takie słowa: Bóg nie dał nam kolejnej doktryny, ale dał nam JEZUSA!

A wąska jest ta droga i niewielu ją znajduje..............
Jeżeli w tym gąszczu, nie złożymy 100% nadziei w Panu, to zbłądzimy, w tym chociażby 1% złożonym w sobie, czy w czymkolwiek, kimkolwiek innym. Bo zbawienie jest z łaski, a nie z uczynków.

Chwała Bogu!! :-)), że w Chrystusie powołał nas do dobrych uczynków!!
Tak jak powołał swoich uczniów i oni poszli za Nim, tak i my powołani przez Chrystusa, do dobrych uczynków pójdziemy. Zuzo to też jest łaską i to niesamowitą!! ON przemienia nasze serca, bo inaczej marnie poupadalibyśmy w swoich grzechach.

Według mnie w tym kuszeniu chodziło o sposób zaistnienia Pana Jezusa w tym świecie dla ludzkości.
Szatan chytrze popierając swoje wywody Słowem Bożym, oddziaływał na najkwiększe pragnienia starej natury ludzkiej. Pan Jezus będąc tu na ziemi, miałby za sobą tłumy i oglądał by swój "sukces", ale by nie zbawił.

Pan Jezus wybrał drogę KRZYŻA, poszedł na Golgotę, mówiąc idź precz Szatanie!
A dzisiaj ON mówi do nas:
Pójdź za mną. Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie swój krzyż codziennie i mnie naśladuje.

Potrzebujemy światła od Ducha Świetgo, Pan Jezus je miał kiedy był kuszony, abyśmy i my chcieli iść i poznali tę Drogę, która wiedzie do Zmartwychwstania.

:-))
zuza

Data:
17-04-2007 11:15


wiesia napisał(a):


Wielu chrześcijan posługując się Słowem Bozym, zupełnie inaczej go interpretuje, inne wyciąga z niego nauczanie i dużo jest zamieszania, oskarżania, w tym błądzenia, ale i poszukiwania i dochodzenia do Prawdy :-).
A najwazniejsze jest to, żeby być w osobowym spotkaniu z Bogiem przez Jezusa Pana naszego, a nie z religią, hmm.... nawet ze Słowem Bożym - literą.


co do tego pełna zgoda, ja właśnie obserwując mechaniczne traktowanie Słowa Bożego nierzadko odnoszę wrażenie że mam doczynienia właśnie z literą.....

Nie spieram się też z nikim że to Jezus jest i Drogą i Prawdą i Życiem i sądzę że światło Ducha Świętego miał i przed kuszeniem i w trakcie i po, miał je każdego dnia wypełniając wolę Ojca....

Nie ma też wątpliwości do jakiej częsci natury ludzkiej odwoływał się szatan w trakcie kuszenia co jednak nie zmienia faktu że kłamca posługiwał się Słowem Prawdy, że potraktował to Słowo instrumentalnie po to by osiągnąć swój cel, by zwyciężyć. Co było dalej wszyscy wiemy...

Nie chcę przez to powiedzieć że każdy kto sypie cytatami z Biblii jak z rękawa jest kłamcą, chciałabym tylko prosić o ostrożność żeby nie okazało się że jest tak jak napisała Magda ..."studiowanie Biblii samo w sobie niewystarczy, może wrecz zaszkodzić jeśli wbije człowieka w pychę i do tego jeszcze chęc osądzania i patrzenia na innych z góry."

Masz rację, bardzo potrzebujemy światła Ducha Świętego ....

może jeszcze na koniec spytam co dla Ciebie i może dla innych znaczy "zaprzeć się samego siebie" może dobrze byłoby otworzyć taki nowy temat...

pozdrawiam :)

jartur

Data:
18-04-2007 11:48

Nie mozna sie przeslizgnac do Owczarni omijajac Pasterza i Podkreslam gruba kreska i Jego Slowa
Jezus Pan jak wiekszosc wie jest Slowem Bozym Bog( Logos) przemawial przez Swojego Syna a po Jego wniebowstapieniu Jan. 3:12-13
12. Jeśli nie wierzycie, gdy wam mówiłem o ziemskich sprawach, jakże uwierzycie, gdy wam będę mówił o niebieskich?
13. A nikt nie wstąpił do nieba, tylko Ten, który zstąpił z nieba, Syn Człowieczy.
(to dla tych slowo ktorzy modla sie do diabla ktory podszywa sie pod matke Jezusa ktora rzekomo wniebowstapila )

przez Ducha Swego Duch Swiety jest nierozerwalny ze Slowem i prosze sie nie Łudzic bo jesli zbawienie jest utracalne to mozna zniewazyc Ducha Łaski a jak wielu wie grzech przeciwko Duchowi Swietemu nie bedzie odpuszczony chce przez to wskazac ze przez oklamywanie Go mozna utracic przedwczasnie swoje zycie tak jak to stalo sie z Ananiaszem i Safira i prosze was wszystkich nie zaslaniajcie sie tym ze Bog jest miloscia


Do Magdy: Magda najwyrazniej nie znasz prawdziwych chrzescijan i smutne jest to co piszesz
a Slowem Bozym to sie zyje a tylko nie studiuje

Zadziwiajace jest jak ludzie potrafia sie usprawiedliwiac niechcac tym samym byc poslusznym Bogu
wykazuja przez swoje wypowiedzi jacy sa krnabrni zapatrzeni w siebie tym samym gotowi do tego zeby osadzac tych ktorzy wskazuja na grzech... tylko zeby sie nie okazalo ze walczycie z Bogiem ktory wrecz krzyczy do was abyscie sie upamietaly mysle tu o osobach ktore najwiecej maja do powiedzenia o tolerancji i milosci i przyjazni pmijajac to co mowi Bog przez swoje Slowo w calym kontekscie.
1 Sam. 15:23
23. Gdyż nieposłuszeństwo jest takim samym grzechem, jak czary, a krnąbrność, jak bałwochwalstwo i oddawanie czci obrazom. Ponieważ wzgardziłeś rozkazem Pana, więc i On wzgardził tobą i nie będziesz królem.

ale tak to juz jest ze wsrod wierzacych sa modre i glupie panny jedne gromadza sobie nauczycieli ktorzy łechca ich uszy pudrujac wrzody i glaszczac po glowce muwia tak tak Bog jest miloscia, jestes wolna zyj jak chcesz Bog ci bedzie blogoslawil ....i te ktore napelniaja sie ustawicznie Duchem Swietym poniewaz zyja ciagle pod ostrzalem diabelskim w Bojazni drżeniu szukaja oblicza Bozego , czekajac na slowo ktore przeniknie i zrani do glabi a potem uleczy objawiajac na ich ciele zycie Chrystusowe.
Pisac do was to jedno ale wierze ze Bog nic nie czyni jesli tego wpierw nie objawi teraz nie macie nic na swoje usprawiedliwienie i nie jestescie nieswiadome rzeczy, zacznijcie zyc wedlug slowa i okazujcie posluszenstwo i odrzuccie wszelkie balwochwalstwo a Bog wam bedzie blogoslawil i nie bladzcie Bog jest Ogniem trawiacym i nienawidzi obludy i klamstwa .oszukujecie Go oszukujac samych siebie mowiac ze wszystko jest w porzadku a nie jest....juz niejednokrotnie doswiadczalem ze najwiecej do powiedzenia maja ci ktorzy zyja w balaganie duchowym i ich zycie nie przynosi zadnego owocu...dlatego przemyslcie to co wam napisalem i rozsadzcie w waszych sercach . bo ja wierze ze Bog stoi za slowem swego slugi . to co napisalem dzieki Łasce Bozej to nie jest sadem ale napomnieniem dla was a tym samym wierze ze i zacheta jesli sie tego slowa uchwycicie.
Pozdrawiam w Imieniu Panskim

zuza

Data:
18-04-2007 16:21

jartur.......żeby nie rozwijac wątku powiem krótko.mam wrażenie że słuchasz a nie słyszysz, patrzysz a nie widzisz,.........wszystko czym starałam sie między innymi z Tobą szczerze podzielić Ty jednym zgrabnym ruchem wywaliłeś po prostu do kosza i jeszcze próbujesz mi powiedziec że to w imię chrześcijańskiej miłości hm.....
cóz dziekuję Ci za słowa od "panny mądrej" skierowane do "panny głupiej" , które jednak nie zdołały mnie przekonać żeby nie zważać na to że Bóg jest Miłością ani też o tym że jakikolwiek człowiek, choćby najświetszy zielonoświatkowiec czy przedstawiciel innego wyznania, poznał wszelkie tajemnice Boga i może wydawać sądy w Jego imieniu.....
polecam Hymn o Miłości z I Kor.13.
i niezmiennie pozdrawiam w Chrystusie :)
jartur

Data:
18-04-2007 19:33

czy nie wydaje ci sie ze czytasz a nie rozumiesz
wywalam wszystko do kosza co nie uwielbia mojego Pana
zycie mnie tego nauczylo i tobie radze to samo szkoda ze mnie zaszufladkowalas i osadzasz to czego do konca nie rozumiesz ciesze sie ze cie poznalem i rowniez Cie Blogoslawie i Pozdrawiam i zareczam ze mam dobre mysli o tobie Zuza... niech Bog cie blogoslawi w dalszych poszukiwaniach.A co do wydawania sadow to twoje pisanie nie zmeni tego co Bog ma dla ciebie Zaufaj mu abys znalazla pomoc we wlasciwym czasie
Michau

Data:
19-04-2007 09:16

Pozwólcie, że najpierw odniosę się do oryginalnego pytania. Czy chrześcijanin może się przyjaźnić osobą niewierzącą? Oczywiście że TAK. Ale po kolei:

Pojęcie "przyjaźń" ma wiele znaczeń. Może określać bardzo różne rodzaje więzi między ludźmi. Przyjacielem może być, na przykład, ktoś z kim dzielimy najintymniejsze sekrety naszego życia, słuchamy się jego rad w najważniejszych sprawach, wszystko robimy razem i ogólnie jesteśmy, jak to się mówi, jak paużki nierozłączki. Czy można mieć taką przyjaźń z osobą niewierzącą? Wydaje mi się to raczej trudne do realizacji. W końcu, taka więź zakłada silne wzajemne oddziaływanie na swoje życie, a wszak osoba niewierząca w wielu sprawach nie będzie brała pod uwagę woli Boga i Jego Słowa. Nie twierdzę, że przy dużej mądrośi i dojrzałości taka przyjaźń nie będzie niemożliwa, ale trudno mi sobie ją wyobrazić.

Ale przecież przyjaciel, to może być po prostu ktoś na kim polegamy, kto nie zawiedzie w potrzebie, kto udzieli pomocy. Czy możemy mieć takich przyjaciół wśród niewierzących? Na pewno tak. Co więcej, tym bardziej sami powinniśmy być takimi przyjaciółmi dla ludzi w świecie. W czasach, kiedy wszyscy myślą tylko o sobie, taka przyjaźń jest bardzo cenną formą ewangelizacji - pokaznywaniem Chrystusa życiem, a nie słowami. Zwłaszcza że dzisiaj na tak wielu chrześcijanach naprawdę polegać nie można.

Przyjaciel to może być też ktoś, z kim po prostu lubimy przebywać. Takim przyjacielem był dla niewierzących Jezus, "przyjaciel celnikow i grzeszników". Oni kochali spędzać z Nim czas, i tak samo On kochał spędzać czas z nimi! Wspólne spędzanie czasu nie musi oznaczać, że uczestniczymy w grzechach drugiej osoby, albo dajemy się jej odciągać od Boga. Jest po prostu wspólnym spędzaniem czasu i niczym więcej, reszta zależy od nas samych. Ja, na przykład, wśród wierzących nie znam żadnego człowieka z którym mógłbym porozmawiać o fizyce kwantowej albo statystyce w badanich socjologicznych. Rozmawiam więc o tym z niewierzącymi, i lubię to robić bo są to tematy które mnie interesują. Czy to coś złego? Wolne żarty.
wiesia

Data:
19-04-2007 15:07

Witajcie :-)),
słowa Jartura, które Ty Zuzo odniosłaś do siebie, ja równiez je czytałam....., i to tak jakby były skierowane wyłącznie do mnie. Tak je odbierałam jak czytałam, doszukując się w sobie tego, o czym napisał.
Każde napomnienie, które do mnie dochodzi, jest Bożym Błogosławieństwem, jeśli oczywiście chcę wyłuskiwać to, co się Bogu nie podoba. Bo jest tez tak, że czasem nie wiem, co się Bogu podoba a co nie, albo usłyszeć nie chcę.
W tym widzę Bożą pracę nade mną. Bałwochwalstwo może dotyczyć bardzo wielu rzeczy w zyciu wierzącego.

Pisałam już o różnych interpretacjach Słowa Bożego przez chrześcijan. Coś nie jest białe, albo czarne tylko dlatego, że tak zostało zinterpretowane przez różnych wierzących.
Ale przecież jest Obiektywna Prawda zawarta w Słowie Bożym i ku niej mamy iść!!!

JAK IŚĆ? Całkowicie powierzyć się Chrysusowi, wierząc, że tak jak zaczął w nas dobre dzieło, tak ma moc i dokończyć. Jeśli oczywiście pragniesz Chrystusa ponad wszystko.

Twoje pytanie skierowane do mnie, co to znaczy, zaprzeć się samego siebie, też mnie przeniknęło. O wielu rzeczach wiemy, mówimy, ale czy w wykonywaniu rozumiemy i czynimy?

Pozdrawiam serdecznie Wierzących :-)).

Edson

Data:
19-04-2007 16:41

Do jartura:
My - katolicy - wierzymy, że Matka Jezusa została wzięta do Nieba, a nie, jak napisałeś, "wniebowstąpiła".
niesceptyk

Data:
19-04-2007 20:01

Wierzyć Biblii to znaczy wierzyc Bogu, musimy opierać się na autorytecie Słowa Bożego. Aby kroczyć właściwą drogą musimy mieć właściwe i jedyne źródło prawdy. Wychodzi Edsonie na to że, bardzo trudno jej do końca zaufać.
zuza

Data:
19-04-2007 20:29


wiesia napisał(a):

Każde napomnienie, które do mnie dochodzi, jest Bożym Błogosławieństwem, jeśli oczywiście chcę wyłuskiwać to, co się Bogu nie podoba. Bo jest tez tak, że czasem nie wiem, co się Bogu podoba a co nie, albo usłyszeć nie chcę.
W tym widzę Bożą pracę nade mną. Bałwochwalstwo może dotyczyć bardzo wielu rzeczy w zyciu wierzącego.

Pisałam już o różnych interpretacjach Słowa Bożego przez chrześcijan. Coś nie jest białe, albo czarne tylko dlatego, że tak zostało zinterpretowane przez różnych wierzących.
Ale przecież jest Obiektywna Prawda zawarta w Słowie Bożym i ku niej mamy iść!!!

JAK IŚĆ? Całkowicie powierzyć się Chrysusowi, wierząc, że tak jak zaczął w nas dobre dzieło, tak ma moc i dokończyć. Jeśli oczywiście pragniesz Chrystusa ponad wszystko.

wiesiu, nie można się z tym co napisałaś nie zgodzić, jednak pozwolę sobie spytać o powód dla którego to napisałaś?
dzieląc sie tym czego doświadczam niejednokrotnie to podkreslałam więc nie bardzo rozumiem skąd ten nauczycielski ton......
ja naprawdę potrzebuję zwyczajnej rozmowy o tym co dla nas ważne i tak staram się z wami rozmawiać a wzamian otzrymuję najczęściej pouczenia czy gotowy pakiet przemówień z kompletem biblijnych cytatów.
Naprawdę uważacie że ten sposób rozmowy jest budujący i wskazuje na Tego do Którego wszyscy zmierzamy?

jartur, mogłabym w odpowiedzi napisać to samo co Ty do mnie napisałeś ale pozostanę przy pozdrowieniu, trzymaj się ciepło :)

Edson, jak zwykle krótko i treściwie :)

michau, nie bedę sie powtarzać ale dobrze że jesteś :)
jartur

Data:
20-04-2007 13:11

chcialbym na jeszcze odniesc sie do odpowiedzi ktorych udzielilas i za ktore dziekuje bo istotnie byly szczere

z twoich wypowiedzi wynika ze jednak modlisz sie do maryji podczas gdy na poczatku jednak powiedzialas ze nie... matka Jezusa juz na samym poczatku powiedziala w Kanie Galilejskiej zeby sluchac Jezusa Chrystusa i ja tez bardzo sobie to wzialem do serca i slucham tego co powiedziala :-) jak moze ktos byc posrednikiem jak sam zyl w grzechu..? i potrzebowal Zbawiciela
nie rozumiem tego naprawde !! jesli prawdziwa Maria to widzi z gory to napewno placze co z jej osoby zrobiono...to sie w glowie nie miesci .
dlaczego maryja np. nie objawia sie protestantom i tym ktorzy wierza i zyja Biblijnie..? pewnie dlatego ze boi sie Ducha Swietego ktorym sa zapieczetowani ci ktorzy naleza do Chrystusa.

niestety z wlasnych doswiadczen wiem ze to co czci KK to nie jest Maria matka Jezusa lecz zgoła co innego i bardzo podstepnego jest to diabel ktory zwodzi wybranych . cale te objawienia maryjne to jedna wielka mistyfikacja i powiem wiecej czas to pokaze bo Bog wierze ze zdemaskuje szatanskie dzialanie
poniewaz Bog nikomu nie odda Chwały ktora tylko Jemu sie nalezy.

Zuza otworz oczka zobacz ze jestes podzielona z jednej strony mowisz masz racje Jezus jest najwazniejszy a z drugiej modlisz sie do maryji , przeciez chyba kochasz Jezusa..? a kogo bardziej maryje...? a co z pierwszym przykazaniem ze bedziesz milowal Pana Boga swego calym swoim sercem....itd.

dobrze dam juz temu spokoj teraz nastepna sprawa
piszesz o eucharystii czy eucharystia tylko z wafelkiem bez picia wina jest pelna eucharystia ../
co to znaczy ze tylko ksiadz pije wino a raszta nie ..? to jest lekka paranoja nie uwazasz..?
Pan Jezus wyraznie powiedzial kto nie bedzie jadl i pil .....tyczy sie to kazdego nieprawdaz..?

co do pewnosci zbawienia sprawa jest naprawde prosta jesli w Slowie Bozym jest napisane ze mozemy miec pewnosc zbawienia to mozemy a czy bedziemy zbawieni jasne ze to zalezy od trwania w wierze
ale zadam inne pytanie czy osoba w ktorej mieszka Duch Swiety bedzie zbawiona odpowiedz brzmi
dopoki mieszka bedzie zbawiona pytanie do ciebie czy jesli jutro trafisz do szpitala po np. wypadku i niestety umrzesz bedziesz zbawiona..? ODPOWIEDZ PROSZE ...jesli i tu masz watpliwosci to i ja mam watpliwosci czy ty sie wogole narodzilas na nowo czy tylko nawrocilas sie do instytucji...KK
bo w takim ukladzie gdzie jest Duch Swiety w twoim zyciu aby ci poswiadczac ze jestes dzieckiem Bozym

Sluchaj Zuza naprawde Cie polubilem i zalezy mi na tobie abys znała Pana Jezusa bo tylko On jest gwarantem tego ze znajdziemy sie tam gdzie pielgrzymujemy nie zbawi cie KK i mnie zbawi Protestantyzm dlatego tez pisze i bede pisac tak jak mowi Slowo Boze wiem ze moze ci sie wydawac ze cie osadzam i jestem bez skropulow i ostro mowie
ale musisz tez wiedziec ze Slowem Bozym jest jak z lekarstwem czasami jest slodkie jak miod a czasami gorzkie i nie do zniesienia ale jedno jest pewne skutecznie leczy.
Pozdrawiam Serdecznie w Chrystusie !!!
ps. masz gg..?
zuza

Data:
20-04-2007 18:18

jartur, nie wiem czy jest możliwe abyśmy w kwestiach które różnią nasze wyznania doszli do porozumienia, nie tacy jak my niejednokrotnie się o to spierali i nie zbliżyli się przez to do siebie ani o krok więc rzeczywiście lepiej te kwestie zostawić Bogu....
zastanawia mnie tylko jedna rzecz, nieustannie podkreślasz i Ty i znakomita większość protestantów, rzekomy fałsz bałwochwalstwo i inne obrzydliwości w KK , ciekawi mnie dlaczego tak bardzo atakujecie KK? co np z prawosławiem,islamem, judaizmem czy hinduizmem, buddyzmem etc..... religii i wyznań jest bardzo dużo a wy wzięliście pod lupę i "ostrzycie zęby" jedynie na KK, może mi ktoś powiedzieć dlaczego ?

...jeszcze co do zbawienia, szczerze Ci powiem że w tej kwestii żyję w przekonaniu że zarówno może mieć na zbawienie nadzieję największy grzesznik i najwiekszy święty (niezależnie od wyznania czy religii) nie może być go pewien, może to złe przekonanie a może nie, w każdym razie wierzę że nie działa tu żaden automat bo nie mżna uzurpowac sobie władzy nad Bożym Miłosierdziem i Sprawiedliwością.....

W moim przekonaniu Wszechmocny, Wszechpotężny Bóg nie daje się zamknąć w ramach stworzonych ludzką ręką (i nie piszę tu o obrazach, to byłoby zbyt duże uproszczenie), nasz wiedza o Nim jest ułamkowa, On JEST TEN KTÓRY JEST a nie tym kim chcemy Go widzieć, wierzę w to że nie wiemy i tu na ziemii nigdy do końca nie bedziemy wiedzieli jaki jest Bóg, wierzę że dopiero gdy staniemy z nim twarzą w twarz On ZACHWYCI nas całą Swoją Pełnią....
serdecznie pozdrawiam :)
a gg owszem posiadam :)

Luthien

Data:
21-04-2007 16:59

Witaj zuzo. Nie wiem, skąd ten pogląd, że "ostrzymy sobie zęby" na KK...Czy czujesz się prześladowana z powodu swojej do niego przynależności? Myślę, że w kraju gdzie większość ludności jest nominalnie katolikami normalne jest, że protestancka mniejszość nie porównuje swoich poglądów na wiarę z np. buddystami czy hinduistami. To oczywiste, ich religie są zupełnie odrębne od chrześcijaństwa, obce dla polskiej mentalności i egzotyczne. Rzadko ma się kontakt z islamistą... Natomiast w KK jest większość naszych rodzin, znajomych, z niego wielu z nas wyszło gdy miało kontakt z Żywym Słowem, gdy dotknął nas Jezus. Zauważ, że weszłaś na forum Kościoła Zielonoświątkowego, mówisz o swoim katolicyzmie, więc chyba nie jest dziwne, że ludzie się do tego właśnie faktu odnoszą?
zuza

Data:
22-04-2007 01:42


Luthien napisał(a):
1.normalne jest, że protestancka mniejszość nie porównuje swoich poglądów na wiarę z np. buddystami czy hinduistami.

2.Natomiast w KK jest większość naszych rodzin, znajomych, z niego wielu z nas wyszło gdy miało kontakt z Żywym Słowem, gdy dotknął nas Jezus.
Zauważ, że weszłaś na forum Kościoła Zielonoświątkowego, mówisz o swoim katolicyzmie, więc chyba nie jest dziwne, że ludzie się do tego właśnie faktu odnoszą?

1.Droga Luthien, może właśnie słowo którego użyłaś ( "porównuje") jest tu kluczowe, tak sie składa że miałam okazje czytać czy słyszeć wiele świadectw protestantów nie tylko z Polski i niemal zawsze są w nich obecne "porównania" (to dość łagodne określenie ale przy nim pozostańmy) wyłącznie do katolicyzmu a w moim przekonaniu wiara wogóle nie polega na porównywaniu wyznań, dlatego że to najprostsza droga do wynoszenia siebie nad innych...

2.Pamiętam że jestem na forum Kościoła Zielonoświątkowego i dotąd myślałam że to nie stanowi dla nikogo problemu, w końcu jesteśmy chrześcijanami, może zamiast wytykać to co nas dzieli poszukać tego co nas łączy,.....
nie zawsze kontakt z Żywym Słowem i dotknięcie Naszego Pana wyprowadza z KK, są też tacy, którzy ożywieni tym wydarzeniem świadomie w nim zostają i ja osobiście nie wierzę żeby to miało mnie czy podobnych do mnie, wykluczyć z kręgu zbawionych...
pozdrawiam w Chrystusie
niesceptyk

Data:
22-04-2007 19:31

Witaj Zuzo Przyjaciel dla chrześcijanina zastanawiam się jaki powinien być. Jeśli chodzi o znajomych, to o ile od nas zależy pokuj powinniśmy mieć ze wszystkimi, przez gościnność i gotowość do pomocy.
Z kim więc powinienem się przyjaźnić.

Ateiści? są w śród nich osoby które żyją moralnie, nie pija nie pala pracują, dbają o rodziny i robią wszystko aby było im dobrze na tej ziemi, i są przekonani że wszystko co osiągnęli zawdzięczają sobie.

Również wśród Religi nie chrześcijańskich są ludzie moralnie żyjący, i pewnie nie jednokrotnie patrząc na życie nominalnych chzrescijan kiwają głowami. Mają swoje święte księgi i czerpią z nich radość.

Myślę ze z ateistami i ludźmi relingi nie chrześcijańskich możemy rzyć w zgodzie, pomagając sobie na miarę naszych możliwości, wykorzystując czas by świadczyć swoim życiem Jezusa.
Tylko że z tymi ludźmi nie mamy celu i go nie osiągniemy, jest nim zbawienie. Wspólne dzielenie się swoimi doświadczeniami, chwalenie Boga nie wchodzi w grę.

Są i ludzie moralnie żyjący w kościołach chrzescijańskich, które noszą różne nazwy i pomocne są nam do identyfikacji charakteru, żywiołości danej społeczności czy głoszonej w niej nauki.
Bo przecież w Biblii nie wymieniony został z nazwy Kościół Katolicki czy Zielonoświątkowy czy jaki kolwjek inny, lecz Jezus wyraził się o nim „Kościół mój ”
Mt 16,18
Więc kościół to nie cztery ściany, lecz ludzie. Ludzie Kościoła Jezusa Chrystusa powinni się ze sobą przyjaźnić, wspierać się, napominać, pouczać, aby nikt nie odpadł od radości jaką mamy w Bogu.

Piszesz Zuza że inni spierali się i nie doszli do porozumienia, dodam że niektórych spalono na stosie.
I teraz są miejsca na świecie że dzielnice katolickie oddziela się od protestanckich murem.
Dlatego ze nie każdy kto nazywa się Krawiec jest krawcem, i nie każdy chrześcijanin stosuje się do nauki jaka wypływa z Biblii, i uważają Jezusa za mało miłosiernego, dlatego potrzebują świętych aby wstawiali się za nimi, co nie wypływa z nauk apostolskich, nie chcące się rozpisywać, ale warto przemyśleć i podjęć właściwą decyzji zaufania tylko Biblii bo tylko Ona jest Słowem Bożym, i stosując ją w swoim życiu kierowcy nadzieję będą pokładać w Jezusie a nie w św. Krzysztofie i przykłady można by mnożyć.
wiesia

Data:
22-04-2007 21:28

Kochana Zuzo, dziękuję....... hmm, ten ton informacyjno- nakazowy wziął się chyba z mojej codziennej pracy. Muszę pomyśleć zanim napiszę znów :-)). Nie miałam czasu, by coś więcej napisać, ale coś skrobnę jeszcze, co leży na sercu, ok?
Pozdrawiam serdecznie!
Bliskości Pana dla Wszystkich!
Wiesia.
jartur

Data:
24-04-2007 10:56

jartur, nie wiem czy jest możliwe abyśmy w kwestiach które różnią nasze wyznania doszli do porozumienia, nie tacy jak my niejednokrotnie się o to spierali i nie zbliżyli się przez to do siebie ani o krok więc rzeczywiście lepiej te kwestie zostawić Bogu....

Zuza jak na razie jeszcze sie nie pożarlismy :-) caly czas staram sie Ci pokazac ze nie mozna tylko po czesci opierac sie na Slowie i na tym co mowi do kazdego czlowieka na ziemi bez wzgledu na jego wyznanie i przynaleznosc, nie mozna zyc po czesci slowem i jakas religia bo to stoi w sprzecznosci nalezy brac calosc jako w pelni skonczone i wystarczalne Słowo Boże, tak jak ofiara Pana Jezusa w pelni skonczona i wystarczalna aby zbawic i zmienic zycie religijne w zycie z Zywym Bogiem przeciez religijnosc rowniez grozi protestantom nie tylko katolikom ktorzy w wiekszosci tkwia po uszy w niej.

jeszcze co do zbawienia, szczerze Ci powiem że w tej kwestii żyję w przekonaniu że zarówno może mieć na zbawienie nadzieję największy grzesznik i najwiekszy święty (niezależnie od wyznania czy religii) nie może być go pewien

Tu takze sie mylisz bo nie znasz slowa a co słowo mówi..?
Rzym. 8:14
14. Bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi.
Jak ma prowadzic jak dzieci nie sluchaja slowa Zuza czy ty sluchasz co mowi do ciebie Bog przez slowo? Duch Swiety gdy przychodzi to szuka slowa w nas i mozesz byc ochrzczona nim... ja znam wielu takich ktorzy sa, ale zyja po swojemu i nie sluchaja tego co Bog do nich mowi....

Rzym. 8:1
1. Przetoż teraz żadnego potępienia nie masz tym, który będąc w Chrystusie Jezusie nie według ciała chodzą, ale według Ducha.
to jest przeklad gdanski ale o ilez bardzej wyrazisty i pelny... jakos w brytyjce umknelo slowo wedlug Ducha a wiewc co to znaczy zycz wedlug Ducha ..? skoro Duch Swiety szuka w nas Slowa..?

Rzym. 8:23-26
23. A nie tylko ono, lecz i my sami, którzy posiadamy zaczątek Ducha, wzdychamy w sobie, oczekując synostwa, odkupienia ciała naszego.
24. W tej bowiem nadziei zbawieni jesteśmy; a nadzieja, którą się ogląda, nie jest nadzieją, bo jakże może ktoś spodziewać się tego, co widzi?
25. A jeśli spodziewamy się tego, czego nie widzimy, oczekujemy żarliwie, z cierpliwością.
26. Podobnie i Duch wspiera nas w niemocy naszej; nie wiemy bowiem, o co się modlić, jak należy, ale sam Duch wstawia się za nami w niewysłowionych westchnieniach.

W moim przekonaniu Wszechmocny, Wszechpotężny Bóg nie daje się zamknąć w ramach stworzonych ludzką ręką

...owszem lecz wiedz ze wszechpotezny Bog zatroszczył sie o to aby Cały jego porzadek i to co ma wiedziec czlowiek o Nim znalazlo sie wlasnie w Jego Slowie, kto lekcewazy Jego slowo bez wzgladu na to kim jest czy z jakiej religi juz zostal osadzony wlasnie przez jego Slowo i nie inaczej .
Pozdrawiam serdecznie w Chrystusie

zuza

Data:
25-04-2007 16:31

jartur, chyba weszliśmy w dyskusję która odbiegła dość mocno od tematu ale powiem szczerze że chciałabym jeszcze porozmawiać z Toba na ważne dla nas kwestie, pytałes mnie o gg, to chyba rzeczywiście będzie lepsze rozwiazanie jesli tylko zechciałbyś jeszcze ze mną porozmawiać...
to forum jest bardzo wyważone i cenne ale jednak na odpowiedż dość długo się czeka, ma to swoje zalety ale.....
moje gg 9127128
pozdrawiam :)
wiesia

Data:
25-04-2007 21:52

Zuzo, tutaj na Forum dzielę się z Tobą odrobinką tego, co jest moim doświadczaniem Boga, i jest też Słowem Bożym, na którym się nie zawiodłam.
Te wersety Bożych obietnic, które przytaczałam pisząc do Ciebie, są przede wszystkim bardzo mi bliskie, bo doświadczyłam tego, że Bóg okazał mi przez wiarę w prawdę w nich zawartą swoją wierność, miłość, moc.
A wierzący stale powinni utwierdzać się w wierze, tak aby stali się też bohaterami wiary, jak ci z 11 rozdz. do Hebrajczyków :-)).
Szczęśliwi ci, którzy przez wiarę oglądają wypełnianie się Bożego Słowa w swoim życiu.
Niech Bóg każdego z nas umacnia i prowadzi przez wiarę w swoje Obietnice i Ciebie też, gdyż to jest najważniejsze. Mamy przecież wzrastać i umacniać się w Panu i Jego łasce, tak abyśmy biegu dokonali, jak apostoł Paweł.

Bardzo cieszę się, że możemy Ciebie tutaj Zuzo na Forum poznawać, i uczyć się od Ciebie wielu rzeczy.
A te dyskusje wypływają ze wzajemnej troski i starania się o siebie nawzajem, więc ja tu dostrzegam przede wszystkim przejawy przyjaźni, miłości Chrystusowej pomiędzy chrześcijanami. Niech dobry Bóg Błogosławi nam.

To może napiszę teraz, co ostatnio zauważyłam podczas studium biblijnego na grupie domowej, a z czym chciałabym się z Tobą Zuzo podzielić, bo to dotyczy tych dyskusji.
W liście do Rzym.5.1-2 tak pisze:

„Usprawiedliwieni tedy z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, dzięki któremu mamy dostęp przez wiarę do tej łaski, w której stoimy, i chlubimy się nadzieją chwały Bożej.”

Kiedy przeczytałam „nadzieją chwały Bożej”, to odniosłam to do naszego zbawienia i chciałam podyskutować o tym, że tu pisze o nadziei zbawienia a nie o pewności. Ale dalej zauważyłam, że w wersecie 5 jest tak napisane: „A nadzieja nie zawodzi, bo miłość Boża jest rozlana w sercach naszych przez Ducha Świętego, który nam jest dany.”

Kochana Zuzo, nadzieja pokładana w Chrystusie przez Jego dzieci jest zawsze zagwarantowaną 100% pewnością przez wiarę w Słowo Boże, a poświadcza to Duch Święty w naszych sercach.

Ap. Paweł cały czas wzrastał w nadziei, i prowadził uczniów do nadziei, która nie zawodzi, dlatego on miał pewność zbawienia i ci którzy przyjmowali Słowo Chrystusowe i w nim trwali i wzrastali. Chwała Bogu, że to też dotyczy i nas wierzących w Chrystusa, narodzonych z Ducha Świętego!!

Paweł napisał, że czeka go wieniec żywota, wiedział, że Pan Jezus przybił obciążający go list dłużny do krzyża i wymazał wszelki obciążający go grzech. Dlatego on miał pokój z Bogiem. To tak krótko, bo też więcej nie trzeba, a można bardzo wiele, bo bardzo wiele o tym jest napisane.

Ap. Jan napisał w 1 liście 5.13
„To napisałem wam, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, że macie żywot wieczny.”

„A kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony”- cytowałaś to Słowo wyżej. W czym mamy wytrwać? Te słowa odnoszę do wytrwania w wierze w dokonane Boże dzieło zbawienia. Wiara w obietnicę Chrystusową: Nikt nie wyrwie cię z mojej ręki, - jest wytrwaniem !, całkowitym zdaniem się na Dobrego Pasterza, ON tego dokonuje i tylko ON, nikt inny.

Zuzo Ty to musisz zobaczyć!!
Wejść w tę wiarę za sprawą Ducha Świętego, a oglądać będziesz Boże wybawienie w swoim życiu. I nie tylko w tę cudowną obietnicę, bo Słowo Boże ma mieszkać w nas w całej obfitości !! Tego życzę nam wszystkim!!

Bo to przecież przez wiarę Bóg dokonuje wielkich swoich dzieł, a nie przez nasze uczynki. Ale Bóg powołuje nas do dobrych uczynków, w których mamy chodzić, tego zapomnieć nie możemy.

Pan Jezus zwycięża w naszym życiu!!
:-))
zuza

Data:
26-04-2007 15:50


wiesia napisał(a):
Zuzo Ty to musisz zobaczyć!!
Wejść w tę wiarę za sprawą Ducha Świętego, a oglądać będziesz Boże wybawienie w swoim życiu. I nie tylko w tę cudowną obietnicę, bo Słowo Boże ma mieszkać w nas w całej obfitości !!

wiesiu ależ ja to widzę i zgadzam się ze wszystkim co napisałaś i zapewniam Cię że żyję ta nadzieją i karmię się Słowem Bożym i wierzę że jestem nowonarodzona (to nie moje wyobrażenie ale konkretne wydarzenie) wierzę że Duch Święty mieszka we mnie, nie wiem tylko dlaczego nie możecie (czy nie chcecie) zrozumieć że to jest możliwe w moim kościele .....
odnoszę wrażenie że niektórzy z was usiłuję mnie nawrócić a ja już jestem nawrócona i każdego dnia nawracam sie na nowo, chce sie z wami dzielić , bardzo podoba mi się to forum, polubiłam was ale nie szukam nowego kościoła, Bóg mnie znalazł i przyprowadził tu gdzie teraz jestem...
wiem że to nie kościół zbawia , że to należy tylko do Boga ale ja wierzę że to z Jego woli właśnie w tym kościele jestem....
zdaję sobie sprawę że trudno wam to zrozumieć ale może spróbujcie mnie przyjąć taką jaką jestem, Bóg taką właśnie mnie kocha i w pełni akceptuje, zna mnie po imieniu i cierpliwie prowadzi....
serdecznie was pozdrawiam :)
niesceptyk

Data:
27-04-2007 04:13

Witaj Zuza, wierzę Ci że jest tak jak piszesz, poznałaś Boga w swoim Kościele i nie zamierzasz go zmieniać, ( osobiście uważam że w każdym kościele jest grupa oddanych chrześcijan ). Choć myślę że wiesz ( bo znasz Biblię ) że nie wszystko co naucza KK było praktykowane w pierwotnym Kościele, bo nie było nauką apostołów.

Powiedz mi Zuza w takim razie, dlaczego próbowałaś, próbujesz zmienić postrzeganie Kasi na tematy które poruszała , na pewno uważa się za osobę wierząca która poznała Boga, a w jej społeczności tak nauczają, po co burzyć jej radość, można było jej przytaknąć i poruszyć znacznie milsze tematy -budujące.
Wybacz że tak piszę, ale dyskutujemy i ciekawi mnie jak masz to poukładane, skoro pisząc do Kasi używasz argumentów biblijnych, wiedząc że praktykujesz nie wszystko co wypływa z nauki Biblii.

Nie zależy mi abyś była zielonoświątkowcem, ale myślę że każdy nowonarodzony człowiek powinien szukać kościoła ewangelicznie nauczającego który wywyższa Chrystusa, wielbi Boga, wierzy Biblii, głosi ewangelię i kieruje grzesznika ku Zbawicielowi.

Pozdrawiam Cię siostro.

zuza

Data:
27-04-2007 09:59


niesceptyk napisał(a):
1. że nie wszystko co naucza KK było praktykowane w pierwotnym Kościele, bo nie było nauką apostołów.

2.Powiedz mi Zuza w takim razie, dlaczego próbowałaś, próbujesz zmienić postrzeganie Kasi na tematy które poruszała , na pewno uważa się za osobę wierząca która poznała Boga, a w jej społeczności tak nauczają, po co burzyć jej radość, można było jej przytaknąć i poruszyć znacznie milsze tematy -budujące.

3.Nie zależy mi abyś była zielonoświątkowcem, ale myślę że każdy nowonarodzony człowiek powinien szukać kościoła ewangelicznie nauczającego który wywyższa Chrystusa, wielbi Boga, wierzy Biblii, głosi ewangelię i kieruje grzesznika ku Zbawicielowi.


1. masz rację, nie wszystko było praktykowane przez pierwotny kosciół ale czy Jezus odchodząc do Ojca nie dał apostołom Ducha Świetego który miał doprowadzić do poznania całej prawdy (?) , czy nie uważasz że ten fakt zakłada rozwój także w nauczaniu (?) a nie zatrzymanie na poziomie tego co wydarzyło się w dniu pięćdziesiątnicy, wszak Duch Świety działa z mocą, czy Jezus nie zostawił apostołom a potem na zasadzie sukcesji ich następcom, części swojej władzy mówiąc "....cokolwiek zwiążecie na ziemi będzie związane w niebie a cokolwiek rozwiążecie na ziemii będzie rozwiązane w niebie"?
ja wierzę że Duch Święty działa oświeca i daje nowe ( głębsze ) poznanie, tradycja którą jako protestanci odrzucacie jest dla mnie świadectwem takiego działania i nie stoi ono w sprzeczności ze Słowem Bożym, które jest i powinno być najważniejsze.....

2.co do Kasi rzeczywiście pozwoliłam sobie niekiedy może na zbyt daleko idącą ocenę tego co pisze jednak próbowałam (nie tylko ja jak pewnie zuważyłeś) kilkakrotnie spytać ją o jej wiarę niestety bez rezultatu, to o czym pisze Kasia wyglada w mojej ocenie na szukanie wiedzy a nie wiary( jeśli się mylę to Kasiu bardzo Cię przepraszam także i za to że tu wypowiadam się na temat tego co Ty pisałąś a ja pozwoliłam sobie komentować ale niesceptyk o to mnie spytał wiec próbuję odpowiedzieć), by to lepiej zrozumieć pytałam także o społeczność która w taki sposób naucza także bez rezultatu wówczas przeprosiłam Kasię i więcej już nie komentowałam jej wypowiedzi w taki sposób....
używałam także (jak słusznie zauważyłes ) argumentów biblijnych bo jako katoliczka także ich używam (nie lubię jednakże instrumentalnego traktowania Biblii co niejednokrotnie podkreślałam) karmię się Słowem Bożym bo nie jest u nas ono zakazane a wręcz przeciwnie, to że nie wszyscy się Nim karmią w KK to dla mnie bolesny fakt....
poza tym czy było coś niezgodnego ze Słowem Bożym w tym co napisałm do naszej siostry ?

3.co do tego masz całkowitą rację i ja uważam że KK spełania te kryteria,....
mogłabym na tym zakończyć ale może jeszcze starczy Ci cierpliwości żeby przeczytać to co niżej....

czasami odnoszę wrażenie że krytykując mój kościół tak naprawdę nie znacie go (ogólnie jako protestanci) , nie znacie jego nauczania które nie stoi w sprzeczności ze Słowem Bożym a swoją krytykę opieracie na świadectwach ludzi rozczarowanych, zawiedzionych którzy odchodząc z KK nie szukali w nim tego co jest jego fundamentem, esencją i bogactwem ....
Poza tym uważam że w moim kościele istnieje uporzadkowany proces który jest zdolny do oceny tego co nie mieści się w nurcie nauczania tegoż koscioła (wierzę że kieruje nim Duch Święty ) , proces zdolny do oceny tego co dryfuje i zwodzi, może ten proces trwa czasem zbyt długo jak na oczekiwania ludzi jednak uważam że istnieje i działa i jeśli pojawia się coś co jest nowe, zaskakujące etc, jest długo badane i można spodziewać się konkretnej oceny tych wydarzeń, jeśli pojawia się odstępstwo ten proces także i to w efekcie napietnuje i odzrzuci ....
myślę że tego nie ma w kościołach protestanckich stąd może pojawić się np.ktos taki jak B.Hinn i spektakularnie prowadzić do... no właśnie dokąd ? kto konkretnie wam powie i będzie to wiążące dla wszystkich protestantów dokąd on prowadzi...
czy nie jesteście zostawieni sami sobie?
możnaby odpowiedziec że Duch Święty częsci z was powie żeby za nim nie iść a inni usłyszą coś wręcz przeciwnego i będą gotowi są dla niego (B.Hinna) na wszystko..

serdecznie pozdrawiam w Chrystusie :)

Luthien

Data:
27-04-2007 21:18

Zuzo, tak się składa, że nie jestem protestantką "od zawsze", świadomie wybrałam odejście od KK i dlatego czytając, że jesteśmy "pozostawieni sami sobie", podczas gdy KK jest prowadzony w dobrym kierunku, musiałam zareagować. Jako nowonarodzeni chrześcijanie musimy zawsze oceniać podawaną nam naukę, na tym polega nasza odpowiedzialność, nie wierzymy w to "co nam Kościół do wierzenia podaje". Mamy pastorów i nauczycieli, których służbę oceni Bóg, którzy dają świadectwo swoim życiem, są blisko nas, nie za murami plebanii. Co do nauczania - czy zastanawiałaś się kiedyś co zrobisz, gdy papież uzna Marię na Współodkupicielkę ludzkości?(proponował to przecież JP II, szczerze jej oddany - totus tuus)Czy modlisz się tak jak nakazuje KK do obrazów, świętych? Czy też jesteś "oświecona" i wiesz, że to niebiblijne? Wiesz, bardzo uderzyło mnie zdanie pewnego księdza wygłoszone do mojej przyjaciółki gdy pytała go o kult świętych i Marii, modlitwy do obrazów - ona była świeżo po lekturze Biblii, która nią wstrząsnęła. Poszła więc do swojego animatora - należała do oazy. On powiedział jej "No wiem, Biblia tak naucza, ale przecież nie możemy powiedzieć tym wszystkim starszym ludziom, że modlenie się do Marii czy św. Antoniego jest złe i że mają wyrzucić święte obrazki...." Przecież to dzielenie ludzi na prostaczków i oświeconych, w sumie uzasadnione w kościele, w którym zwykłych wierzących nazywa się laikami... Ile osób urodziło się i umrze w KK nie znając zupełnie Boga i polegając na sile sakramentów i na tym, że wierzą w to,co mówi im Kościół, wg Ciebie prowadzony przez Ducha Świętego...Nie chcę atakować Ciebie ani Twojej wiary - zupełnie Cię nie znam. Nie boli mnie też KK - istniał i niech istnieje nadal, mnie już nie dotyczy, ani jego "bogactwo i głębia" ani niebiblijne praktyki. Sporo wycierpiałam przez odejście od jego dogmatów, ale warto było, bo cieszę się wolnością i zbawieniem, którego nie znałam w KK,mimo poszukiwań. Nie chodzi mi też o spory dogmatyczne, chciałam po prostu wyrazić moje zdanie - osoby, która zna obie strony medalu i ma porównanie.
niesceptyk

Data:
28-04-2007 12:23

Witaj Zuza, dlaczego miałbym nie mieć cierpliwości dla tego co piszesz czyli ciebie i liczę na wzajemność.
Nie piszmy Zuza tak jakbyśmy byli w dwóch wrogich obozach, ale jako wirtualni przyjaciele. Zadawanie pytań by rozwiać wątpliwości i ułatwić zrozumienie nie powinny być uważane za atak mający kogo kolwjek pognębić ale raczej pomóc wyjaśnić.

Tak na marginesie to KK uważa inne wyznania za sekciarskie oprócz K. Prawosławnego. Nie jednokrotnie słyszałem ( bo słucham Radia .Maryja czytam też „Strażnice” ) jak w radiu personalnie zielonoświątkowców nazwano sektą, i już dla b. wielu ludzi takimi jesteśmy i będziemy, bo czy „Ojciec Dyrektor” nie jest swoistym” guru” co powie to amen, daleko Beeny Hinowi do niego.

Zuza Bóg akcentuje tylko jeden jedyny sposób przychodzenia do Niego – przystąpienie przez wiarę, o tym dobrze wiesz. A początkiem mądrości jest bojazń Boża.

Biblia nie jest archaiczna, pozwól jej mówić i naucz się jej słuchać a zob. że jest bardziej aktualna niż nadchodzące jutro.
Ostatecznym autorytetem Zuzo ma być Biblia i niema żadnego „ale” nie tradycje i nie kościoły. Nie może być mowy by tradycja i Biblia się równoważyły,
bo BIBLIA ODŻUCA JAKĄKOLWIEK PRUBĘ OBDAŻANIA AUTORYTETEM KOŚCIOŁA JEGO DOKTRYN I TRADYCJI .

A takie stanowisko zajmuje KK uważając że
„ Wierzymy że Biblia jest Słowem Bożym stąd, że Boży Kościół powiedział nam o tym i to jest nasze poręczenie

Wynika z tego że autorytet Biblii uwarunkowany jest autorytetem Kościoła. Nauki takie jak celibat, konieczność apostolskiej sukcesji, niepokalane poczęcie i wniebowstąpienie Marii, nieomylność papieża (W sprawach wiary) są to doktryny sprzeczne z Biblią.

Jezus mocno podkreśla brak duchowego znaczenia religijnych przywódców gdy przekładają tradycje nad autorytet Pisma Kol 2,8

Bo choć Bóg ustanowił w kościele nauczycieli i pastorów itd. A my powinniśmy respektować te zalecenia, to pamiętaj że masz prawo aby osobiście badać Pismo, bo ponosisz osobistą odpowiedzialność że to co otrzymujesz i wierzysz jest prawdą zob. 1Jan 2, 27.

KOŚCIUŁ ZBUDOWANY JEST NA PIŚMIE , A NIE PISMO NA KOŚCIELE.
zuza

Data:
29-04-2007 01:57


Luthien napisał(a):
Jako nowonarodzeni chrześcijanie musimy zawsze oceniać podawaną nam naukę, na tym polega nasza odpowiedzialność, nie wierzymy w to "co nam Kościół do wierzenia podaje". Mamy pastorów i nauczycieli, których służbę oceni Bóg, którzy dają świadectwo swoim życiem, są blisko nas, nie za murami plebanii.

Przecież to dzielenie ludzi na prostaczków i oświeconych, w sumie uzasadnione w kościele, w którym zwykłych wierzących nazywa się laikami...

Lutnien, piszesz że jest tak dobrze a wystarczy poczytac choćby wpisy na tym forum, w róznych tematach by nabrać przekonania że tak pięknie to wcale nie jest.
Czytam was w róznych tematach i sami piszecie o martwych zborach o herezjach o róznych odstępstwach więc jak to się ma do tego co napisałaś?
Nie chcę się wdawac we spory doktrynalne ale nadal uważam że nie znacie KK i stąd takie a nie inne zarzuty, nawiasem mówiąc świeccy w KK to nie laicy a laikat , przyzanasz że to jednak róznica...
Uważam że KK idzie w dobrym kierunku ,nie jest doskonały bo tworza go grzesznicy ale kieruje nim Duch Swiety, jednak nigdy nie odważyłam się powiedzieć że i inne wyznania miałyby w tym kierunku nie iść, wręcz przeciwnie uważam że wśród zbawionych będą ludzie z róznych wyznań i religii a to co napisałam odnośnie tego że jako protestanci zostawieni jesteście sami sobie dotyczy tego że jak myślę (moge się mylić więc może wyprowadzicie mnie z błedu) że nie ma u was ciała które bada nauczanie, czyni je ogólnym i wiążącym dla wszystkich protestantów.
Nie wątpie że wnikliwie badacie Pismo i staracie się je wypełniać ale jesli chodzi o wyjasnienia czy naukę polegacie na sobie i lokalnych pastorach, którzy jeśli zbładzą (a tak sie przecież zdarza) ciagną na manowce cały zbór i nie ma zwierzchnika który by to wyprostował. To miałam na mysli pisząc że zostawieni jestescie sami sobie ale nie odważę sie powiedzieć że jako protestanci nie idziecie w dobrym kierunku.

Niesceptyku, czy uważasz że ja was atakuję? Mnie się wydaje że nie, że staram się właśnie jak piszesz , wyjaśniać moje stanowisko i rozumieć wasze.Również nie uważam że jesteśmy we wrogich sobie obozach i tego sie trzymajmy :)...
Muszę jeszcze to powiedzieć, jeśli czerpiesz wiedzę o KK z radia maryja i strażnicy to zaczynam rozumieć skąd takie niejasności.
Radio M. i ojciec dyrektor to nie tyle wyrocznia jeśli chodzi o chrześcijaństwo a duży problem dla kościoła. J a osobiście nie mogę słuchac tego radia (bardzo się denerwuję) i ojciec Rydzyk dla mnie autorytetem w dziedzinie ewangelizacji nie jest (i dla wiekszości katolików również) ma oczywiscie oddana sobie armię ale nie jest ona znowu tak liczna jakby się mogła wydawać może dlatego tak sie wydaje że jest głosna zorganizowana i zdyscyplinowana....
Słuchajac tego radia rzeczywiście mozna sobie wyrobić wypaczony obraz KK , no a straznica to pismo Swidków Jechowy więc z KK nic wspólnego nie ma....
Nie rozumiem też dlaczego ciągle i Ty i inni podważacie moje przywiazanie do Słowa Bożego, ja naprawdę uznaję je za najwyższy autorytet i osobiście równiez je czytam i badam, nikt nikomu tego nie zabrania i według mnie nauka w moim kosciele nie jest sprzeczna z Biblią i bardzo prosze nie spierajmy sie już dłuzej sie o to.
Jesli uważacie że sie mylę i błądzę to módlcie sie za mnie ale juz na mnie nie napadajcie :) bo was jest tu wielu a ja jestem w mniejszości...
Powiedzcie , czy moglibyście się przyjażnić z katolikiem?

serdecznie was pozdrwiam
wiesia

Data:
29-04-2007 18:17

Witaj Zuzo jako mniejszość, ale tylko na tym Forum :-)).
W czasie kiedy się na nowo narodziłam, czytałam ksiązkę - zapiski, taki pamiętnik kardynała Stefana Wyszyńskiego i nadziwić się nie mogłam i smuciłam się, że on przed swoją śmiercią powierzał siebie opiece Maryi, liczył na jej działanie, kiedy się znajdzie po drugiej stronie, po swojej śmierci. On nie miał pokoju wynikającego z doskonałej ofiary za grzechy Pana Jezusa. Dodam, ze nie byłam praktykującą katoliczką, wychowano mnie zdala od kościoła. Dlaczego on nie powierzył się do końca Panu Jezusowi? Tak wtedy odebrałam te jego zapiski przed śmiercią.

Ja wtedy byłam z Chrystusem i ON był blisko i gdybym wtedy umarła, to nadal byłabym z Nim, to przyniosło mi moje nowe narodzenie, pewność zbawienia. Wczesniej nie znałam Boga i nie byłam z Nim. A kiedy On dał mi łaskę , to wiedziałm do kogo należę. Zasypiałam i budziłam się w Jego cudownej obecności i stąd ta pewność, ze on mnie już nigdy nie opuści, ON to obiecuje kazdemu swojemu dziecku w swoim Słowie. I nigdy w swoim zyciu ani przez moment nie zwątpiłam w to, że przestałam do Niego należeć, ze utraciłam zbawienie, pomimo moich upadków.

Pomyslałm o Tobie kochana Zuzo, czy Ty tez tak będziesz odchodzić z tego świata, powierzając siebie wstawiennictwu Maryi? :-((. Dalatego właśnie odezwałam się do Ciebie.
I czy Ty Zuzo umierając, będziesz liczyć na to, ze po Twojej smierci wierzący bedą się o Ciebie modlić, aby Ci jeszcze pomóc?

Napisałam to z troski o Ciebie w moim zrozumieniu ewangeli i ze świadectwa działania Boga w moim życiu.

Pan Jezus powiedział, że całe pismo składa świadectwo o Nim!!
A o Maryi jest kilka wersetów napisane, i czy to można odnieść do całości nauczania biblijnego? Nie!

Bo wyciągnięte nauczanie o Maryi z kilku wersetów stoi w sprzeczności do całości przekazu Biblijnego, myśli Bożej, zawartej w całym Słowie Bożym!!

Kult maryjny, kult świętych to kontaktowanie się, poleganie na duchowych osobach, innych niż Bóg Ojciec, niż Pan Jezus, niz Duch Święty. Co robi Szatan tutaj? Nic?

Wszyscy potrzebujemy wiary tej aż do końca wywyższającej tylko JEZUSA!!

Ja mogłabym się zaprzyjaźnić z taką osobą jak Ty Zuzo :-)).
Pozdrawiam serdecznie w Chrystusie Panu naszym i Zbawicielu!
Wiesia.
Luthien

Data:
29-04-2007 21:43

Zuzo, nie wiem, skąd Twoje przekonanie, że Kościół Zielonoświątkowy nie ma zwierzchników? Jest normalnym kościołem, pastorzy nie są pozostawieni sami sobie a ich zbory pozbawione jakiegokolwiek nadzoru. Są prezbiterzy, jest biskup, oni czuwają nad nauczaniem w Kościele. Są też małe zbory nierejestrowane, ale co do ich nauczanie nie mogę się wypowiadać, bo go nie znam. W samym KK laikat (tak,znam to pojęcie, ale dzięki 18 latom spędzonym w KK jest dla mnie równoznaczne z byciem laikiem, niestety) również dzieli się na grupki, z niektórymi jak widzę sama się nie solidaryzujesz (np. Rodzina Radia Maryja). Różnica polega na tym, że jako protestanci mamy większą wolność interpretacji Pisma, mniej jest wiążących, odgórnych, podanych na tacy dogmatów. Dla niektórych poleganie na dogmatach jest dobre - wiedzą w co wierzyć i kropka. Problem pojawia się gdy dogmat jest nieprawdziwy i niepoparty Słowem Bożym...co wtedy? Protestant czytający Biblię samodzielnie go odrzuci, katolik ...? Wiesz, ja po prostu znam tę różnicę. I dziękuję Bogu za tę wolność dochodzenia do Prawdy Jego Słowa. I za ludzi, którzy go nauczają. Również Cię pozdrawiam:)
zuza

Data:
01-05-2007 23:58

wiesiu, masz rację jestem w mniejszesci ale rzeczywiście dotyczy to tego forum :)
dziękuję za miłe słowa i troskę.Zdaję sobie sprawę że nie jest możliwe żebyśmy sie porozumiały w kwestiach doktrynalnych dlatego myślę że nie bedę już na tym forum (w każdym razie będę sie o to starać), pisała o tym co katolickie a co w Was burzy krew, dlatego mam nadzieje że zrozumiesz i wybaczysz że nie odniosę sie do tego co napisałaś o Maryi, powiem tylko że kocham Jezusa i kocham Jego Matkę ....

Luthien, nie watpię że KZ ma swoich zwierzchników prezbiterów i biskupów tyle że nie są oni zwierzchnikami innych kościołów protestanckich jak sądzę. Ta mnogość ewangelicznych kościołów nigdy was nie zastanawiała(?) , bo mnie bardzo....
Przyjęłam do wiadomości że nie może być ekumenii z KK ale czy ktoś może mi powiedzieć dlaczego nie ma jedności wśród ewangelicznych chrześcijan?, dlaczego jest tyle protestanckich kościołów?
dlaczego gdy ktoś poczuje się zraniony i ma dość wiary siły i wiedzy odchodzi i zakłada nowy?
Luthien czy mogłabyś wskazać protestanta czy konkretne ciało badajace i orzekające w sprawie nauczania, które byłoby autorytetem jeśli chodzi o nauczanie dla wszystkich ewangelicznych chrześcijan? Zuporem maniaka zadaje to pytanie (wybacz jesli czujesz natrectwo z mojej strony), piszesz o wolności w interpretacji Pisma, pewnie jest to dobre dla bardzo dojrzałych ukształtownych mocnych w wierze chrześcijan, jednak takich zbyt wielu nie ma (choc nie brak takich którzy wiarygodnie stwarzaja taki pozór) i od wolności do dowolności tylko jeden krok a granica na początku jest bardzo cienka.
Mamy przykłady takiej dowolności choćby na tym forum....
Myslę że konieczne jest wyznaczenie granic niczym koryta rzeki, którym popłynie nurt wiary nadziei i miłości....
dowolność wcześniej czy póżniej wyrzuci błędne nauczanie na brzeg...

serdecznie was pozdrawiam :)
ardi

Data:
02-05-2007 14:16

Zuza, lubie Cie... :)))))) bo szczera jestes i chyba szukasz....
ja tylko tyle.... Pan Jezus modlil sie, zeby uczniowie byli w Nim jedno... To cos innego niz jednosc doktrynalna.... czy widzisz roznice?
A jest tez fragment w Biblii, ktory mowi o tym, ze "musza byc podzialy pomiedzy wami aby sie okazalo, ktorzy sa prawdziwymi chrzescijanami" (z pamieci cytuje, wiec moze jakis blad sie wkradl)......
pozdrawiam!!
Luthien

Data:
02-05-2007 21:39

Hmmm... Zuza, odpowiem tak: znam bardzo niewielu protestantów różniących się ode mnie doktrynalnie na tyle, żeby przeszkadzało mi to modlić się z nimi i rozumieć Biblię bardzo podobnie.A uwierz mi, spotkałam ich wielu, z różnych denominacji. Nie bardzo też rozumiem o co Ci chodzi z tą jednością w KK - katolicy w łonie jednego kościoła różnią się między sobą mimo tego samego nauczania. Jest różnica między tym, w co wierzą ludzie nie uznający Soboru Watykańskiego II, członkowie Sodalicji Mariańskiej, Odnowy, Oazy, Rodziny Radia Maryja czy Neokatechumenatu...Nie dziwi mnie i nie przeszkadza mi różnorodność denominacji protestanckich, może to moje skrzywienie. Myślę, że lepiej gdy jest wiele kościołów, które dążą do poznania Prawdy za pomocą Biblii i na niej się opierając, niż gdyby miała istnieć jedna organizacja, uznająca się za jedynozbawczą, która ma rzekomo monopol na prawdę...a w której najczęściej ludzie nie wierzą, że w ogóle mogą być zbawieni.
zuza

Data:
03-05-2007 00:52

ardi, dziekuję :) , rzeczywiście masz rację ciągle stawiam nowe pytania i poszukuję odpowiedzi bo uważam że to one wyznaczają drogę (tylko błagam nie piszcie regułki w stylu, że tylko JEezus jest własciwa drogą, bo tego to jestem pewna) , wiem tez, że nie poznam wszystkich odpowiedzi i z tego sie bardzo cieszę bo celem nie jest cel jako taki ale celem jest droga do niego..... mam nadzieje że nie zamotałam :)

pozdrawiam :)
zuza

Data:
03-05-2007 01:00


ardi napisał(a):
Pan Jezus modlil sie, zeby uczniowie byli w Nim jedno... To cos innego niz jednosc doktrynalna.... czy widzisz roznice?
jeszcze słówko o tym co wyżej, aby uczniowie byli w Nim jedno to rzeczywiście co innego niż jedność doktrynalna jednak tylko do momentu w którym wyznawcy jednej doktryny nie próbują "zjeść" wyznawców innej , a to co z pamięci cytujesz jakoś inaczej brzmi ... :)
wiesia

Data:
03-05-2007 16:21

Hej Zuza :-)), Bóg powołał Ciebie, nas, swoje dzieci, tak jak powołał między innymi i Arahama i ON też prowadzi przez swoją Łaskę, dając w posiadanie ziemię Obiecaną. Piszesz kocham Jezusa :-)).

Abrahama Bóg zaprowadził też na Górę Moria, aby złozył Mu na ofiarę swojego syna umiłowanego, to była wielka próba poszłuszeństwa i wiary dla Abrahama. Gdyby Abraham nie szedł na tę górę z Bogiem, to pewnie by tam nie zaszedł.
I nas wierzących Bóg prowadzi na górę Moria, abyśmy tam składali na ofiarę swoich umiłowanych Izaaków!
Tego bolesnego działania Boga w swoim zyciu, tez doswiadczyłam i doświadczam, ale jakże błogosławionego.
Zuzo, był i taki czas w moim życiu, otóż wiedziałam, że nie jestem blisko Boga, a wiedząc, że grzech oddala od Boga i tez nie widząc jakiegoś grzechu zewnętrznego w sobie, modliłam się, aby Bóg objawił mi moje grzechy ukryte, spodziewałam się, że być muszą.
I tak w istocie było.

Bo pierwsze to jest to, że tylko Boga mamy miłować wszystkim co jest w nas. A wszystko inne mamy miłować w nienawiści, jako to drugie i tylko przez miłość do Boga i tylko w tej miłości.

Piszesz " i kocham Jego Matkę".
Ja tu chcę tylko pokazać pułapkę, w którą nieumyślnie możemy wpaść.
Pierwszym Izaakiem, którego bardzo miłowałam, za który Bóg się wziął, to była moja własna miłość do dziecka.

Pan Jezus tak nas przestrzegł:
Łuk. 14:26
26. Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a nawet i życia swego, nie może być uczniem moim.

Niech Pan bada nasze serca i osądza i pokazuje nam naszych Izaaków, to jest Łaska.
Miłować tylko Boga i coraz bardziej jest cudowna rzeczą, a kiedy oddamy mu wszystko z miłości do Jezusa, tak naprawdę wtedy miłujemy to wszystko co oddaliśmy, bo pozbywamy się miłości własnej, czesto grzesznej, egoistycznej, bałwochwalczej. A to wszystko wnosi do naszego życia odpocznienie, Bożą obecność.

Niech dzieje się przede wszystkim Boża wola pierwszego i najważniejszego przykazania w naszym życiu.
niesceptyk

Data:
03-05-2007 20:50

Witaj zuza postaram się krótko by nie rozwlekać.
Oczywiście nie myślę że nas atakujesz, tylko uważasz że my atakujemy KK, chyba dla tego że stawiamy pytania.

Czasopismo „ STRAŻNICA” czytam nie po to by poznać KK lecz Sposób nauczania Ś. Jehowy. KK poznaje przez obserwacje .życia wiernych tego wyznania, ze statystyk począwszy od aborcji a kończąc na zabitych na drogach przez pijanych kierowców, co świadczyć może o braku skuteczności w nauczaniu i bezradności wpływania na życie duchowe wiernych tego kościoła.
Co do „Radia Maryja” to mimo wszystko musisz się zgodzić ze jest to RK. I oficjalnie władze Kościoła się nie odcinają od tego co jest nie właściwe.
Podam Ci Zuza przykład jak to się robi w kościele protestanckim o ewangelicznym nauczaniu.
Kilka lat temu znany i wzięty ewangelista telewizyjny i nie tylko zaczął głosić nie zgodnie z duchem ewangelii, gdy rozmowy nie przyniosły zmiany w nauczaniu tego ewangelisty. Wystąpiła na antenie TV rada tego kościoła w liczbie chyba trzech osób dla podkreślenia autorytetu, i odebrało prawo firmowania nauki tego ewangelisty pod szyldem tego kościoła i o decyzji zawieszenia w prawach członka .
Dlatego ze Kościół musi dbać o czystość nauczania zgodnego ze Słowem Bożym.
Co do przywództwa jednej osoby wszystkim kościołom protestanckim, przyznam że nie rozumiem dlaczego by tak miało być, przecież każdy kościół jest niezależny tak samo jak KK czy K. Prawosławny, z tym że kościoły protestanckie uważają Pismo Święte za nieomylne i wiążące, KK ma nieomylnego papieża.
Uważam że to co wydaje się tobie Zuza bezpieczeństwem jest sporym zagrożeniem, i chyba nie zdajesz sobie sprawy czym się szczycisz, bo gdy kościół przypisuje sobie prawo do ustalania co jest prawdą a co nie, wygląda to na funkcjonowanie „policyjnych” teologów których firmuje głowa tego kościoła, I dochodzi do tego że czego niema w Biblii jest uznane za prawdę obowiązującą w tym kościele i nikogo to nie razi.
Co do różnorodności wyznań protestanckich, to niema w tym nic złego a nawet jest to pozytywne bo my wierni mamy różne tęperamenty, i takie są kościoły - baptystyczny czy zielonoświątkowy różnią się sposobem odprawiania nabożeństwa ale nauki tych kościołów są zgodne z Biblią.

Na koniec Zuza granice zostały wytyczone przez Pismo Święte i niema potrzeby wytyczać nowych bo w tamym nowym korycie wybacz ale nie płynie nurt wiary i miłość.
pozdrawiam.
zuza

Data:
04-05-2007 07:37


niesceptyk napisał(a):
1.Oczywiście nie myślę że nas atakujesz, tylko uważasz że my atakujemy KK, chyba dlatego że stawiamy pytania.

2. KK poznaje przez obserwacje .życia wiernych tego wyznania, ze statystyk począwszy od aborcji a kończąc na zabitych na drogach przez pijanych kierowców, co świadczyć może o braku skuteczności w nauczaniu i bezradności wpływania na życie duchowe wiernych tego kościoła.

3.Kościół musi dbać o czystość nauczania zgodnego ze Słowem Bożym.
Co do przywództwa jednej osoby wszystkim kościołom protestanckim, przyznam że nie rozumiem dlaczego by tak miało być, przecież każdy kościół jest niezależny tak samo jak KK czy K. Prawosławny, z tym że kościoły protestanckie uważają Pismo Święte za nieomylne i wiążące, KK ma nieomylnego papieża.

4.Uważam że to co wydaje się tobie Zuza bezpieczeństwem jest sporym zagrożeniem, i chyba nie zdajesz sobie sprawy czym się szczycisz, bo gdy kościół przypisuje sobie prawo do ustalania co jest prawdą a co nie, wygląda to na funkcjonowanie „policyjnych” teologów których firmuje głowa tego kościoła, I dochodzi do tego że czego niema w Biblii jest uznane za prawdę obowiązującą w tym kościele i nikogo to nie razi.

5.Co do różnorodności wyznań protestanckich, to niema w tym nic złego a nawet jest to pozytywne bo my wierni mamy różne tęperamenty, i takie są kościoły - baptystyczny czy zielonoświątkowy różnią się sposobem odprawiania nabożeństwa ale nauki tych kościołów są zgodne z Biblią.

6. granice zostały wytyczone przez Pismo Święte i niema potrzeby wytyczać nowych.

ad.1 piszesz że stwaiecie pytania a ja biorę to za atakowanie katolików, hm.... naprawdę uważasz że zadajecie mi pytania ? bo ja odnoszę wrażenie że z tych pytań skierowanych do mnie, większość jest albo prowokująca albo ironiczna, poza tym większość z tego co piszecie do mnie to raczej pouczenia i usilne staranie pokazania mi błędów i wypaczeń....

ad.2 nie uważasz że to zbyt duży skrót myślowy? piszesz w taki sposób jakby 100 % naszych rodaków było katolikami. Nie odważę się powiedzieć że to zło które wskazałes katolików nie dotyczy, jednak nie jest ono efektem błednego nauczania a raczej błedów w sposobie nauczania, możesz mi wierzyć że to dla mnie bolesna kwestia...
nie można tez nie brać pod uwagę tego że część z tych którzy przyznaja się do katolicyzmu i tym samym wliczani są do statystyk to tak naprawde ochrzszczeni poganie , sama taka byłam....
poza tym nie oszukujmy się, wśród protestantów równiez nie brak takich których to dotyczy....

piszesz tez że jeśli chodzi o granice nauczania to nie ma potrzeby ich wytyczać (6) bo wyznacza je Pismo Swięte ...
nie moge sie z tym nie zgodzić bo to sprawa nie podlegajaca dyskusji, jednak to co piszesz brzmi jak kolejna regułka zwłaszcza że wyżej (3) piszesz "kosciół musi dbać o czystość nauczania zgodnego ze Słowem Bożym".
Nie uważasz że to co pisałam o korycie w którym płynie nauczanie to właśnie dbałość o czystość nauczania? bo ja tak właśnie uważam i dokładnie to miałam na mysli.
Piszesz że nie ma potrzeby by kościół miał kogoś kto stoi na jego czele bo ma Pismo Swięte , które jest nieomylne i wiażące (kolejna oczywistość brzmiąca jak regułka) , dlaczego zatem Jezus wyznaczył Sw. Piotra na sukcesora, dał mu klucze do Królestwa, nazwał go skałą i na tej skale zaczął budować Kosciół....?

ad 4. to co piszesz o policyjnych teologach, wybacz ale świadczy o kompletnym nierozumieniu KK podsycanym przez ,jak to odbieram , delikatnie rzecz ujmując, niechęć ...
KK nie składa się ze świętych a wręcz przeciwnie wszyscy "potrzebujemy lekarza", nie chcę by brzmiło to jak szukanie alibi dla zła które również w nim sie zdarza ,ja po prostu wierzę że Pan odbuduje swój lud....

Myslę że nie będę więcej juz pisać na tym forum, nie będę psuła wam atmosfery ...
tak wam dobrze ze sobą po co więc wam jacyś obcy .....
Pisałam już o tym że obecność na tym forum okazała sie dla mnie owocna, za to chce wam wszystkim podziekować, pozwoliliscie mi postawić pytania na które sama równiez szukałam i szukam odpowiedzi ...
lubię stawiac pytania i najbardziej obawiam sie ludzi którzy znają odpowiedz na każde z nich....

Luthien, ja nie miałabym żadnych oporów żeby się wspólnie z wami modlić, nie stanowiłoby to dla mnie żadnego problemu :) a Tobie?

Wiesiu, dziękuję za życzliwość :)

serdecznie was pozdrawiam :) niech Bóg Błogosławi nas wszystkich :)

wiesia

Data:
04-05-2007 17:47

..choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, bylbym niczym......

dzięki Ci Zuzo za Twoją miłość, z którą ja tutaj się spotkałam :-)) i inni też ją odebrali :-))
to Pan Jezus Ciebie w Błogosławieństwie aż tutaj przyprowadził.....Jemu niech będzie Chwała!!
:-)))))))))))))
ardi

Data:
04-05-2007 17:50

hm..... z calym szacunkiem, ale mimo wszysko mam watpliwowsci czy mozna o sobioe mowic, ze sie jest narodzonym z Ducha Swietego gdy modli sie do zmarlych i prosi ich o wstawiennictwo.....
Tak sobie mysle ze czasem niektorzy katolicy cos duchowego rzeczywioscie przezywaja w swoim zyciu, a to pociaga za soba wglebianie sie w nauki swojego kosciola.... i to glebsze zainteresowanie nazywaja narodzeniem sie na nowo..... Nic bardziej blednego......
Zuza nie wez tego do siebie, bo ja Cie nie znam i tak naprawde nie wiem jak zyjesz i co sie w Twoim zyciu wydarzylo, ale twoje posty zastanowily mnie i cos zaczyna mi sie w glowie ukladac.........
pozdrawiam!
niesceptyk

Data:
04-05-2007 19:59

Witaj Zuza szkoda że tak nas oceniasz i takimi słowami się żegnasz - z nutką uszczypliwości.

Jeśli chodzi o mnie to wiedz Zuza że bardzo cię polubiłem za trafność i dojrzałość w wypowiedziach którymi się z nami dzieliłaś. Przyznam Ci się szczerze ze po raz pierwszy spotkałem się z osobą tego wyznania która zna swoją Biblię, dlatego miałem podstawy sądzić że mi wyjaśnisz, dlatego pozwoliłem sobie na pytania (być może małą prowokacje) by dowiedzieć się jak można włączyć dogmaty do praktyki wbrew przekazowi biblijnemu, dlatego wcześniej prosiłem Cię Zuza abyśmy nie zachowywali się jak byśmy byli we wrogich obozach, ale raczej jak wirtualni przyjaciele rozmawiali na wszystkie tematy z założeniem że żaden z nas nie chce urazić drugiego.Bo Kościół jest tylko jeden, szyldy są nie ważne tylko prawda której powinnismy szukć.

Zuza jeżeli czujesz (czułaś się) na tym forum dobrze to pozostań, jeśli o mnie chodzi to nie będę cię nękał, choć co innego rozumiem przez przekazanie kluczy ap. Piotrowi.

Pozdrawiam Cię Zuza mocno, bądź błogosławięstwem dla tych z którymi się spotykasz.

niesceptyk
zuza

Data:
05-05-2007 14:28

:)
może jeszcze małe słówko , ciężko tak sie z Wami po prostu rozstać, dlatego bede tu zagladać choć mam postanowienie żeby powstrzymywac sie od pisania...
dziekuję Wam za wyrazy życzliwści i przepraszam za tę nutkę uszczypliwości na którą sobie nieopatrznie pozwoliłam, naprawdę ucieszyło mnie to co przeczytałam.....
jeśli ktokolwiek z Was choć przez chwilę pomyślał inaczej o katolikach a może i zmienił zdanie ,że są wśród nas ludzie którym zależy na Bogu, którym zalezy na prawdzie to Bogu niech będą dzieki....
Niescepyku napisałeś że dotąd nie poznałeś katolika który zna swoją Biblię tak jak ja, a ja nie moge powiedzieć że ją znam, ja ją poznaję i uwierz że wielu jest takich jeśli tylko chce sie ich zobaczyć....
swoja drogą ciekawi mnie w jaki sposób wy poznajecie Słowo Boże , może napisalibyście słówko o tym , na pewno przeczytam....

ardi, uwierz że rozumiem co znaczy narodzić się na nowo i jest wielu katolików którzy to rozumieją i nie mam tu na myśli wgłębiania sie w nauki mojego kościoła choć to też staram sie poznawać bo uważam że trzeba znać to co się wyznaje , jednak to przyszło dużo póżniej niż narodzenie sie na nowo , najpierw Pan uzdrowił moje serce....
jest wielu katolików skupionych w różnych wspólnotach gdzie przeżywa się "coś duchowego"...
i masz rację Luthien, rózne w nich rozwiają się charyzmaty jednak wszystko zanurzone we wspólnym nurcie nauczania, nikomu z jakijkolwiek wspólnoty nie przychodzi do głowy, by tylko dlatego że posługuje jakimś innym charyzmatem, zakłdać nowy kościół....
słowa o podziałach ja rozumiem inaczej , według mnie Jezus zapowiedział że bedą te podziały nawet w rodzinach ,między tymi którzy przyjęli Jego naukę a tymi którzy ją odrzucą, jednak jeśli chodzi o swoich wyznawców to prosił by trwać w miłości i jedności....

ardi.. modlitwa za zmarłych?.... mogłabym tu przytoczyc fragment z Księgi Machabejskiej ale wiem że uznajecie tę księge z apokryf więc go nie przytoczę, jednak dla katolików jest ona w kanonie...
a święci(?) cóż, mógłbys napisać jak brzmi protestanckie Credo? w naszym jest mowa o "świętych obcowaniu"? poza tym w znalezionych inskrypcjach wczesnochrześcijańskich są prośby np. o wstawiennictwo Sw.Pawła, poza tym pierwsze ołtarze były stawiane na grobach męczenników, czy apostołów bo wiara we wstawiennictwo tych którzy w powszechnym rozumieniu pierwszych chrześcijan, uznani byli za świętych co potwierdzały też cuda , wbrew temu co twierdzicie , była żywa....
O tym mówi Tradycja , wiem że jej nie uznajecie ale nigdy nawet nie zastanowiliście się kim i czy wogóle byliby protestanci, gdyby nie własnie ta tradycja?
czy Jezus kiedy był ciałem wśród ludzi , nakazał odrzucić wszystko co wiązało się z tradycją narodu w którym wyrósł?
Czy przetrwałaby wiara przez 15 wieków (zanim pojawił się Luter) gdyby nie ona?

niesceptyku nie chcę stąd zniknąć dlatego że jakobym żle Was oceniła, raczej nie chcę tu pisac z uwagi na to że moje katolickie wywody moga byc dla was raniące , moga byc odczytywane jako herezje czy odstępstwo czy zwiedzenie co z kolei dla mnie jest raniące, dlatego postanowiłam zamilknąć i mam nadzieję że mi się to uda :) choć czytac was bedę nadal :)
serdecznie wszystkich Was pozdrawiam

z Bogiem

ardi

Data:
05-05-2007 23:56

Co to wiec znaczy Zuza narodzic sie na nowo? przezyc cos duchowego? doswiadczyc dotkniecia serca przez Boga? ale dokladniej co? co to znaczy? Zydow ktorzy uwierzyli wylaczali z synagog. Czy bylabys w stanie funkcjonowac poza KK?
albo nie tak, moze inaczej..... Wyobraz sobie, ze ladujesz po jakims wypadku np.samolotu lub statku na bezludnej wyspie, a z Toba grupka roznych ludzi - katolikow. Ne ma posrod nich ksiedza. Jak na tej wysepce bedzie wygladac Wasze chrzescijanstwo? czy jest ono w ogole mozliwe w takich warunkach dla Ciebie? co z msza? spowiedzia? eucharystia? nie wiesz nawet, jaki jest dzien tygodnia w danej chwili..... wiec nie wiadomo kiedy niedziela... I co? potrafisz to sobie wyobrazic? czy w takich warunkach mozesz funkcjonowac jako katoliczka? Zuza, pytanie do przemyslenia, do poduchy, nie musisz pisac na forum, ale w sumie ciekaw jestem odpowiedzi :))))))
Pozdrawiam, masz moja sympatie pomimo wszystko :))))
zuza

Data:
07-05-2007 18:41

ardi........i niby czemu maja słuzyć te prowakacje?
co usiłujesz mi udowdnić? jeśli zródłem twoich pytań jest potrzeba poznania jak wyglada duchowośc w KK to mogę sie starać tym z Tobą podzielić , jeśli jednak żródłem jest tylko chęć podkreslenia Twojej wyzszości , to wybacz z oczywistych względów nie jestem w stanie zaspokoić Twojej ciekawości bo ktos komu się wydaje ze zna odpowiedzi na zadawane przez siebie pytania nie przyjmie nic ponad to co sam sobie ułoży, po prostu nie jest zdolny do dialogu :).......
zatem mógłbyś określić jasno co jest żródłem Twoich pytań?

nie zamierzam tłumaczyc że nie jestem wielbłądem.....
.jest wiele rejonów w świecie gdzie żyją katolicy a nie ma wśród nich księdza, nie wszedzie jest tak dobrze jak w Polsce , jak sobie radzą? żyją wiarą....
umiemy żyć wiarą wbrew temu co twierdzisz, umiemy spotykac się z Jezusem poza kościołem, Eucharystia służy umocnieniu ale gdyby nie było kapłana który mógłby Ją sprawować musiałaby wystarczyć wiara i modlitwa choć zapewne tęsknota za spotkaniem byłaby bardzo bardzo silna .....

Bogu dziękuję że w Polsce to czysto hipotetyczna teza :).....
ardi

Data:
07-05-2007 23:22

Jednego nie rozumiem Zuza, czemu wszedzie widzisz prowokacje , kpiny itp.?? nie denerwuj sie, bo nie ma o co :)))
wiara i modlitwa... rzoumiem... ale czemu tesknota za spotkaniami? czy jako grupka katolikow nie moglibyscie sie spotykac??? dziwne.... Katolicy nie umieja funkcjonowac poza strukturami, bez ksiedza, mszy, eucharystii? dziwne.... Chrzescijanstwo bez tego sie obejdzie, ale katolicyzm widac nie..... Jest wiec roznica, zasadnicza....

zuza

Data:
08-05-2007 15:53

ardi.........spróbuj czytać ze zrozumieniem do tego wystarczy odrobina dobrej woli,.....pleas pleas pleas......
.....tęsknota za spotkaniem z Jezusem w Eucharystii....
a za ludzmi też dobrze się spotykać i z nimi żyć, "nikt nie jest samotną wyspą" no chyba że Ty :)....
nie mogę już pisać do Ciebie i to nie kwestia nerwów ale tego że wybacz ale niewiele albo i nic , z tego co piszę nie rozumiesz....
na koniec coś w Twoim stylu :) - czy jako protestant musisz mieć taką manierę przyklejania etykietek (czyt. wydawania sądów) do wszystkiego i wszystkich?
czy jako protestant musisz być zamkniety w takim ciasnym pudle uprzedzeń i stereotypów?

z Bogiem :))))
wiesia

Data:
09-05-2007 09:04

Każda teologia jest mocna i na wszystko ma swoje uzasadnienie, potrafi bronić się mocno. Ale do czego ta teologia nas prowadzi?
Dlatego stale pytam Ciebie kochana Zuzo o to, co jest teraz w Twoim sercu?

Zadałam Ci pytania dotyczące nie wiedzy teologicznej, ale tego co jest teraz w Twoim sercu.
Nie odpowiedziałaś na nie :-).
Nie pytam po to, aby Ci "dołozyc", ale żebyś "zwyżkowała" w wierze, w Słowie Bożym w Obietnicach Pańskich.
Ufam, że teraz i w tym temacie - przyjaciel dla chrześcijanina, Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu ku wzajemnemu pożytkowi :-)).

To jeszcze raz:
1. Czy masz pewność zbawienia?, gdybyś dzisiaj umarła, to czy wiesz, gdzie byś była?, to pytanie zadał Ci chyba jartur.
2. Czy odchodząc z tego świata, masz zamiar powierzać siebie wstawiennictwu Maryi?
3. Czy umierając będziesz liczyć na to, że po Twojej śmierci wierzący będą się o Ciebie modlić, aby Ci jeszcze pomóc?

Odpowiedzi szukaj w Słowie Bożym, a nie w teologii. Bo ta odpowiedź ma być dla Ciebie z Ducha Świętego.
Zuzo, sięgaj po to Słowo dla siebie z wiarą i przyjmuj i dziękuj!!

Wierzę, ze dzisiaj Chrystus chce Ci dać więcej, żebyś zrozumiała i zobaczyła, ze we wszystkim ma być dla Ciebie Chrystus!! Nikt inny i nic innego!!

Czy sam Chrystus to za mało?
Tylko Chrystus!! To jest największe, najgłębsze, upragnione i spełnione oddanie Chwały Bogu!!

Niech Duch Święty Ciebie przekonuje i prowadzi i objawia Chrystusa.
Zuzo, sięgaj po to Słowo Boże dla siebie, abyś mieszkała w Chrystusie w radości Bożej.

Gorąco pozdrawiam :-)).

Wiesia.
ardi

Data:
09-05-2007 12:07

Zuzka, ja Ci dobrze zycze ale widze ze nic nie rozumiesz z tego co pisze.... widzisz moge napisac to samo :)))) odrobine dobrej woli :)))) please! :)))) ja bylem katolikiemi wiem z czym sie to je :)))
Jezusa Chrystusa nie ma w katolicjkiej eucharystii ...... to nie jest kwestia rozumienia i ja Cie nie moge zmusic, zebys to zrozumiala.... po prostui trzeba sie na nowo narodzic, otwieraja sie wtedy oczy, spadaja luski z nich, jasnieje nam Chrystus....
Ja Cie nei osadzam , wyrazam tylko swoje zdanie, do ktorego mam prawo, ze nie jestes nawrocona.... Ale wszystko przed Toba!!!!
Nie badz zamknieta w pudle katolickiej doktryny!! :))))
pozdrawiam i zycze spotkania z zywym, prawdziwym, zmartwychwstalym Chrystusem!!
ps. wole mowic o sobie "chrzescijanin" a nie "protestant" :)))

Odpowiedz

Imię:
Email:
- niewymagane
Treść:
 
kod z obrazka
Kod z obrazka:
 
Wysyłając formularz akceptuję Regulamin forum emaus.zgora.pl
 
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2003 - 2012 emaus.zgora.pl
online: 32 • dzisiaj: 774 • wszystkich: 2129750